Destroyer: The U-Boat Hunter

Destroyer: The U-Boat Hunter
Sztab VVeteranów
Tytuł: Destroyer: The U-Boat Hunter
Producent: Iron Wolf Studio S.A.
Dystrybutor:
Gatunek: symulator
Premiera Pl:0000-00-00
Premiera Świat:
Autor: Klemens
Ocena
czytelników bd GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 75% procent
Głosuj na tę grę!

Destroyer: The U-Boat Hunter

Teoretycznie zadanie twórców ze studia Iron Wolf nie było szczególnie skomplikowane, a to z uwagi na wspomniany fakt działania w warunkach niemal totalnego bezrybia. Z drugiej strony musieli oni mieć na uwadze okoliczność, że wielu potencjalnych odbiorców jest zapoznanych z tematyką właśnie od „drugiej strony”, a w konsekwencji nie będą oni stronili od uszczypliwości i przesyconych znajomością tematu zastrzeżeń. Dlatego też polscy deweloperzy zdecydowali się na realistyczne ujęcie tematu.
destroyer-the-u-boat-hunter-27542-1.jpg 1Jak się ono przejawia? Otóż wcielamy się w rolę najróżniejszych członków załogi tytułowego niszczyciela, między którymi możemy zupełnie swobodnie się przełączać. Przyjdzie nam więc w roli kapitana wydawać polecenia o zwróceniu jednostki na sterburtę bądź bakburtę o taką czy inną ilość stopni (określamy ją jednak manualnie, bez możliwości rzucenia liczbową komendą), będziemy obsługiwać sonar i wypatrywać odczytów wroga, w końcu nawet będziemy mogli wcielić się w rolę operatora artylerii i poszukiwać bezpośredniego trafienia w cielsko członka wilczej watahy. Pamięta ktoś Destroyer Command? Iron Wolf pamiętało.

Atut jednak szybko przeistacza się w mankament, albowiem tak naprawdę musimy obsługiwać wszystkie rzeczone stanowiska ręcznie, nie możemy zdać się na
realistyczną
(sztuczną) inteligencję współczłonków załogi i skupić na swoim zadaniu, lecz co i rusz przełączać się pomiędzy poszczególnymi stanowiskami. Ta ostatnia czynność nie jest skomplikowana, nie zmienia to jednak faktu, iż w przypadku starć z większą liczbą ubootów robi się kociokwik.

Gra nie wymusza również zapoznania się z samouczkiem, ale stwierdzenie, iż jest to więcej niż wskazane, byłoby bardzo daleko posuniętym eufemizmem. Interfejs jest łatwo zrozumiały, ale nie da się ukryć, że przydałyby się dodatkowe opcje, np. w zakresie możliwości wykonania takich czy innych obliczeń.

Cieszy również fakt, iż nie jesteśmy skazani na rozgrywanie pojedynczych misji o takich czy innych parametrach (w mniejszym czy większym stopniu modyfikowalnych wedle uznania), lecz również autorzy podjęli trud zaimplementowania modułu, który można by było określić mianem kampanii. Tak naprawdę jest to destroyer-the-u-boat-hunter-27542-2.jpg 2zbiór pojedynczych misji, ale dobre i to. Fajnie by było jednak, gdyby sukcesy – i jego substytut w postaci awansu – wiązał się z możliwością kierowania większą grupą bądź całym konwojem, ale nie można mieć wszystkiego (od razu).

Oprawa gry jest dość standardowa, z uwagi na fakt, że co do zasady mamy do czynienia z ekranami o złożoności graficznej właściwej dla drugowojennej technologii. Brak też jakiejś porywającej muzyki, cieszy zaś fakt dubbingowania wypowiedzi potwierdzających nasze rozkazy, choć na dłuższą metę może to paradoksalnie irytować.

Destroyer: The U-Boat Hunter to całkiem interesująca pozycja dla morskich wyjadaczy, którzy mieli już nieco dość polowania na wraże statki dostawcze i chowania się przed bombami głębinowymi. Konieczna jest jednak umiejętność działania w warunkach presji czasu. Irytacja z tym związana jest niemała, lecz paradoksalnie wyzwalając stres czyni całość bardziej realistyczną.

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję