LOGOWANIE
Zarejestruj sie

My Time at Portia

My Time at Portia
Sztab VVeteranów
Tytuł: My Time at Portia
Producent: Pathea Games
Dystrybutor: GOG.com/Steam
Gatunek: sim
Premiera Pl:2019-01-15
Premiera Świat:
Autor: Wojman
Ocena
czytelników bd GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 75% procent
Głosuj na tę grę!

My Time at Portia

Zazwyczaj biorę do recenzji tzw. poważne gry. Zdecydowałem się zobaczyć o czym My Time at Portia ze względu na niecodzienną oprawę graficzną. Wybór okazał się dobry, bo odpocząłem trochę od dużych produkcji, a i młodszym członkom rodziny gra do gustu przypadła.
my-time-at-portia-18797-1.jpg 1Generalnie My Time at Portia jest raczej przeznaczona dla młodszych graczy. Oznacza to, że w grze nie ma nadmiernej przemocy, a nawet zwierzątka są tak urokliwe, że przykro jest wykorzystywać je jako zasób. Jak wiadomo - przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. A raczej stworzyć postać, która będzie przeżywać przygody w świecie gry. Nasza bohaterka (bo stworzyłem oczywiście postać żeńską) przybywa na łodzi do urokliwego miasteczka Portia, w którym to w spadku otrzymała bardzo podupadający warsztat. Z powyższego można wywnioskować, że biznes nie szedł za dobrze, kiepsko wręcz i z logicznego punktu widzenia najlepiej byłoby sprzedać ruinę i rzucić wszystko w… no, nieważne w co. Jednak bohaterka decyduje się jednak zostać przyszłym rekinem biznesu, toteż i wyrusza na poszukiwanie tak materiałów, jak i zleceń.

Surowce są bardzo rozmaite i naprawdę wiele różnych przedmiotów można wykorzystać. W okolicy aż się roi od różnego rodzaju śmieci w stylu kamieni czy innych patyków i dzięki temu można wytworzyć pierwsze przedmioty. Co przy tym ważne materiały po jakimś czasie się odnawiają, nie ma więc za często sytuacji, że po coś co akurat jest niezbędne trzeba się udać na drugi kraniec mapy. Jednakże gdy nasza postać zdobędzie już trochę doświadczenia i będzie na wyższych poziomach zdarza się jednak w tej grze dość nudny i żmudny grind.

Zbudowanie jakiejś konstrukcji wcale takie proste nie jest ja
k mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Do postawienia choćby mostu potrzebne są maszyny, które wytwarzają różne elementy konstrukcji. By zaś je zdobyć - maszyny, a nie elementy - potrzebne są surowce. A do zbierania surowców niezbędne są narzędzia. I tak dalej i tym podobne. Dlatego w My Time at Portia trudno narzekać na nudę, bo niemal zawsze jest coś do zrobienia.

Co ciekawe żeby móc wydobywać surowce w kopalni należy uiścić stosowną opłatę tytułem licencji. Praktycznie nie zdarza się sytuacja, że możemy coś sobie wziąć albo ukraść bez konsekwencji. I bardzo dobrze. W samych kopalniach - gdy postać ma wyższy poziom doświadczenia - zdarzają się także walki, ale nie są one jakoś bardzo wymagające. Można też znaleźć różnorakie artefakty, które można oddać do muzeum albo przyozdobić własny warsztat. Można też znaleźć płyty z pradawną wiedzą i tylko od gracza zależy co z nimi zrobi: albo odda kościołowi, który wierząc, że znajduje się tam demoniczna wiedza najzwyczajniej w świecie je niszczy, w zamian oferując inne rzeczy albo odda naukowcom, a ci chętnie podzielą się z nami nową czy raczej powinienem powiedzieć starą wiedzą.

Niezależnie od wyboru gracza, druga strona nie czuje się w niczym urażona i nadal można robić z nią interesy. Jeżeli chodzi o walki w grze nie są one jakieś przesadnie skomplikowane czy trudne, My Time at Portia powstawała z myślą o komputerach PC, więc sterowanie jest proste i intuicyjne. Jedna minutamy-time-at-portia-18797-2.jpg 2 czasu rzeczywistego odpowiada jednej godzinie jaka upływa w grze. Trzeba więc dbać choćby o takie detale jak pójście do łóżka o wyznaczonej godzinie, inaczej bohaterka zaśnie w miejscu, w którym się akurat znajduje. Co więcej na wykonanie różnych zleceń mamy ograniczony czas, więc lepiej wyrobić jest się w przewidzianym w kontrakcie terminie.

Na szczęście gracz nie musi skupić się tylko i wyłącznie na pracy. W grze znajduje się także sporo mini gier jak choćby zapasy czy gra w kamień-nożyce-papier. Do tego dość często są różne święta i inne celebracje. I warto brać w nich udział, bowiem wiele zadań jest po prostu powtarzalnych, a przez to robiących się po pewnym czasie nudnych.

My Time at Portia porównałbym do Stardew Valley, ale ciekawsza. Jeżeli chodzi o oprawę graficzną to jest bardzo ładna, trochę cukierkowa, ale też robiona z myślą o młodszych graczach. Klimat buduje też wesoła muzyka, która niestety po jakimś czasie staje się trochę powtarzalna. Ogólnie czas, który spędziłem w Portii uważam za dobrze spędzony. Szkoda tylko, że gra nie posiada polskiej wersji językowej. Dla młodszych graczy może to być spory minus, ale mimo wszystko warto dać grze szanse, szczególnie jeśli macie młodsze rodzeństwo.

Bardzo dziękujemy serwisowi GOG.com za udostępnienie kodu recenzenckiego w celu umożliwienia powstania niniejszego tekstu - https://www.gog.com/game/my_time_at_portia

Autor: Wojman
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję