LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim

Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim
Sztab VVeteranów
Tytuł: Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim
Producent: Paradox Interactive
Dystrybutor:
Gatunek: Strategia RTS
Premiera Pl:2009-10-23
Premiera Świat:
Autor: Blackwolf111
Ocena
czytelników 79 GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 80% procent
Głosuj na tę grę!

Majesty 2: The Fantasy Kingdom Sim

Divide et impera. Dziel i rządz. W tej krótkiej sentencji zawiera się wiedza niezbędna każdej ukoronowanej głowie i każdemu kto zetknie się z grą Majesty 2 The Fantasy Kingdom Sim - strategii, której znakiem rozpoznawczym jest specyficzne podejście do zarządzania poddanymi. Bardzo specyficzne.
majesty-2-the-fantasy-kingdom-sim-4411-1.jpg 1Wcielisz się tu w rolę władcy Ardanii, barwnej krainy fantasy przepełnionej potworami i magią. Pod twymi rządzami znajdą się liczni bohaterowie, którym będziesz mógł rozkazyw… i w tym właśnie tkwi haczyk. W przytłaczającej większości strategii jednostki to mniej lub bardziej bezwolne istoty, którym gracz wydaje bezpośrednie skonkretyzowane polecenia. W serii Majesty swoim podwładnym można jedynie sugerować to co powinni w danej chwili zrobić. Sugestia taka będzie tym skuteczniejsza im większą ilością złota zostanie poparta. Cztery podstawowe możliwości przekładają się na cztery flagi jakimi można oznaczyć budynek, teren bądź postać: atakuj, broń, unikaj i eksploruj. Dwie środkowe stanowią nowość w stosunku do pierwszej części gry i tak naprawdę spokojnie można ukończyć całość bez ich pomocy. Przeciwnie pierwsza i ostatnia, te są nieodzownym narzędziem, bez którego nie sposób przejść nawet pierwszej misji.

Dowodzenie, o ile można to tak nazwać, to tylko część zmartwień z jakimi przyjdzie ci się zmagać. Równie istotną kwestią jest rozbudowa królestwa. Każdy scenariusz rozpoczynasz z pałacem, paroma chatkami wieśniaków i pewną sumą złota, które służy tu za uniwersalny surowiec. Jak się okazuje nie tylko współcześnie warto inwestować w nieruchomości: pierwszym krokiem każdej rozgrywki winno być zawsze postawienie kilku kluczowych budynków. Te pełnią trzy podstawowe funkcje: obronną, ekonomiczną i, nazwijmy to, mieszkalną. Pierwsza kategoria to wszelkiej maści wieże strażnicze. O stan królewskiego skarbca dbają płynące z chłopskich chat podatki i dochody z targowisk. Najistotniejszą rolę odgrywają gildie, jak choćby siedziba wojowników czy kryjówka złodziei. W nich właśnie zamieszkują i rekrutowani są bohaterowie. Generalnie pieniędzy zawsze brakuje, toteż decyzję o tym, w który budynek lepiej zainwestować, towarzyszyć ci będą przez całą rozgrywkę.

Krótka historia przygód Sir Bogusława zobrazuje praktyczne działanie tego systemu: „Boguś rozpoczął życie poszukiwacza przygód niedługo po tym jak okolicy jego wsi pojawił się olbrzymi cyklop. Zaraz po potworze przybył Jego Wysokość Król i założył gildię wojowników, do której silny w rękach Boguś czym prędzej przystąpił. Początkowo krążył tylko w okolicach pałacu królewskiego, tępił wychodzące z kanalizacji szczury. Szybko rósł w siłę. Pewnego dnia, gdy król ogłosił 400 sztuk złota nagrody za zniszczenie okolicznej jaskini wilków, Boguś wszystkie swoje oszczędności zamienił na trzy mikstury uzdrawiające i udał się do wspomnianej jaskini. Fortuna okazała się łaskawa. Za zdobyte pieniądze zakupił nową zbroję i miecz. Dodatkowo zadowolony z efektu król kazał rozbudować gildię wojowników, dzięki czemu Boguś n
abył nowe użyteczne umiejętności. Dni mijały, miejsce nowego miecza zajął jeszcze nowszy topór. Wreszcie Jego Wysokość ogłosił kolosalną nagrodę za wciąż siejącego spustoszenie cyklopa. Na wezwanie odpowiedzieli wszyscy bohaterowie. Nie mogło tam zabraknąć Bogusia. Walka trwała długo i pochłonęła wielu dobrych wojowników. Wreszcie potwór padł. Na placu boju pozostał tylko Boguś. Król uradowany zwycięstwem uczynił go swoim lordem i odtąd w każdej misji towarzyszył mu jego wierny rycerz Sir Bogusław.

Tak wygląda rozgrywka w Majesty 2, oczywiście w nieco mniej fabularyzowany sposób. Każdy z bohaterów to swobodna postać, która awansuje, podejmuje się zadań, chroni swój dom czy zbiera złoto na zakup lepszego ekwipunku. To właśnie przesądza o satysfakcji płynącej z gry: obserwowanie losów poddanych i ich dróg ku chwale. Przyjemnie oglądać jak czarodziej, którego początkowo musiałem ratować czarem leczącym przed jednym szkieletem, samodzielnie powala potężnego smoka. Szczególnie że sztucznej inteligencji herosów nie można nic zarzucić. Uciekają przed silniejszym wrogiem, rozsądnie wydają zarobione pieniądze czy wreszcie do upadłego bronią własnego domu. Tutaj mały zarzut skierowany do twórców, mianowicie zabrakło możliwości zmiany imion postaci i nazw budynków, opcji, która dostępna była już w pierwszym Majesty. Nie ma też funkcji podglądu wybranych postaci w miniaturowych okienkach, również występującej w pierwowzorze. Nie są to błędy, niemniej szkoda. Tym bardziej, że pozwalały one na większe przywiązanie się do podopiecznych i ich poczynań. Warto w tym momencie nadmienić o możliwości zmiany tempa upływu czasu gry. Funkcja rzeczywiście przydatna, jednak przestrzegam przed jej nadużywaniem. Zwyczajnie spłyca się wtedy na własne życzenie całą przyjemność jaką daje gra.

Stroną przeciwną twemu królestwu są zawsze (z wyjątkiem jednej misji i trybu multi) niezorganizowane, agresywne bestie. Po całej mapie rozsiane są ich siedliska, z których wraz z upływem czasu wydostaje się coraz więcej coraz groźniejszych potworów, miejsce wilków zajmują niedźwiedzie i wilkołaki. W kryptach prócz szkieletów zbudzą się ghule i wampiry, a jaskinia smoka tylko początkowo wydaje się być opuszczoną. Piszę te słowa jako weteran części pierwszej i dodatku do niej (Majesty: The Northern Expansion) – gra nie jest trudna. Na forach spotkać się można z przeciwnymi opiniami, ale wystarczy odrobina zaparcia, by przyswoić nieco odmienną formę zarządzania jednostkami i kilka podejść mających na celu wychwycenie hierarchii użyteczności poszczególnych budynków. Po przełamaniu pierwszych lodów i wykopaniu za płot trzech, czterech kotów, będzie już tylko łatwiej.

Drugim, poza trudnością, elementem budzącym kmajesty-2-the-fantasy-kingdom-sim-4411-2.jpg 2ontrowersje, szczególnie wśród fanów nieco mrocznej „jedynki”, może być oprawa audiowizualna produkcji. Przeniesieniu Ardanii w trzeci wymiar towarzyszy diametralna zmiana klimatu. Jest bardzo barwnie i kolorowo. Średniowieczne nuty ustąpiły miejsca lżejszym brzmieniom typowym dla tego typu fantasy. To oczywiście kwestia gustu, ale wolałem dwuwymiarowe Majesty z 2000 r. Inna sprawa, że bajkowa otoczka zdecydowanie dobrze współgra z poczuciem humoru, które wznosi się na wyżyny podczas przemów osobistego doradcy króla. Te są po prostu genialnie napisane i odczytane (głosu w wersji angielskiej użyczył ten sam pan, którego „My Majesty” rozpoczynało wprowadzenie każdej misji części pierwszej). Dyskusja nad słusznością „osłodzenia” gry nie wpływa jednak na fakt jej obecnego wyglądu. Grafika widocznie odstaje od obecnych standardów. Postacie są dość kanciaste, a animacje mogłyby wyglądać bardziej naturalnie. Walki z udziałem większej ilości jednostek zamieniają się w skrzące barwami i efektami czarów bezładne skupisko przenikających się modeli bohaterów i potworów. Niedoskonałości grafiki rażą tym bardziej, że w zapowiedziach twórcy niejednokrotnie chwalili oprawę wizualną produkcji jako jeden z największych jej plusów.

Kolejną niedotrzymaną obietnicą okazała się być gra wieloosobowa. Co obiecano? Wiele. Głównym daniem miał być tryb, w którym jeden z graczy zarządza potworami i wysyła na pozostałych uczestników zabawy kolejne fale wrogów. Co zrobiono? Wersja finalna sprowadza się do zwyczajnego deathmatchu (max. 4 graczy), którego największą wadą jest brak rzeczywistego wpływu na rozstrzygnięcie spotkania. Zwyczajnie - raz wygrasz, raz przegrasz. Skoro już o wadach mowa – na kilku różnych konfiguracjach gra potrafiła wysypać się do Windowsa, szczególnie w trakcie wczytywania zachowanej gry.

Miał być remake i jest remake. W gruncie rzeczy powielono niemal wszystko. Poza drobnymi wyjątkami identycznie do pierwowzoru prezentuje się tu drzewko rozwoju budynków. Identyczne są klasy dostępnych bohaterów (ci mają nawet słowo w słowo takie same odzywki) i większość atakujących potworów. Drobne dodatki jak możliwość łączenia bohaterów w drużyny czy możliwość przenoszenia wybranego bohatera do kolejnej misji nie wpływają znacząco na rozgrywkę. Na szczęście równie identyczna pozostała przyjemność jaką zapewnia zasiadanie na tronie Ardanii. Gorąco polecam tak starym wyjadaczom jak i początkującym strategom.

Plusy:

- grywalność
- ciekawe „dowodzenie”
- kilka nowinek
- humor
- wciąga
- to nadal to samo Majesty

Minusy:

- to wciąż to samo Majesty
- grafika
- słabe multi

Autor: Blackwolf111
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję