LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Men of War

Men of War
Sztab VVeteranów
Tytuł: Men of War
Producent: Best Way
Dystrybutor: Cenega Poland
Gatunek: Strategia RTS
Premiera Pl:2009-03-20
Premiera Świat:
Autor: Dziadó
Ocena
czytelników 89 GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 85% procent
Głosuj na tę grę!

Men of War

Men of War to kolejny RTS studia Best Way, którego akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej. Jest on po części kontynuacją Soldiers: Ludzie Honoru oraz Faces of War: Oblicza Wojny. Fani tych dwóch tytułów na pewno się nie zawiodą, sięgając po nową produkcję ukraińskiego studia.
men-of-war-3899-1.jpg 1W grze mamy zawarte 3 kampanie. Pierwsza – radziecka – opowiada o losach dwóch młodych sołdatów, którzy świeżo wcieleni do armii poznają dopiero gorzki smak wojny na froncie wschodnim w latach 1941-45. W kampanii niemieckiej z kolei rozpoczynamy od lądowania Fallschirmjägerów na Krecie w 1941 roku, dalsza jej cześć także toczy się na terenach basenu Morza Śródziemnego i Afryki. Kampania aliantów także toczy się na tych terenach, a rozpoczyna się od operacji „Torch” z 1942 roku. Mamy także do wyboru 5 misji pojedynczych. W sumie zawartych jest w grze 19 scenariuszy. Moim zdaniem te 3 kampanie są dosyć słabo zbalansowane w kwestii poziomu trudności. O ile przejście niemieckiej nie zajęło mi dużo czasu, o tyle przy radzieckiej niemało się napociłem, a przy przechodzeniu alianckiej ktoś mnie słuchający mógłby na podstawie moich wyrażeń stworzyć „Nowy Słownik Brzydkich Wyrazów”. Ale może to wynika z moich zdumiewających niczym schnący tynk zdolności strategicznych.

Same scenariusze są bardzo zróżnicowane: raz prowadzimy zaciekłe bitwy pancerne z wrogiem, innym razem tylko z udziałem piechoty oczyszczamy zajęte przez wroga miasto, czasem dostajemy zadania rodem z Commandos, gdy mając 4 ludzi musimy nimi przedrzeć się do wskazanego punktu, nie zwracając uwagi wroga. Zatem na zróżnicowanie zadań nie można narzekać. Szczególnie podobało mi się jedno z zadań w scenariuszu kampanii niemieckiej, gdzie mieliśmy ostrzelać za pomocą haubic wrogie transporty morskie wpływające do obleganego przez nas portu. Jednak najczęściej naszym zadaniem jest odpieranie niekończących się fal wrogów przez określony czas, co gwarantuje nam długą i miłą zabawę, gdy widzimy padających na ziemię wrogów skoszonych serią z KMa lub płonące czołgi po nieudanym natarciu na nasza artylerię.

Gra ma bardzo dużą grywalność. Pomimo jej trudności i czasem aż zbyt dużego realizmu nie odstrasza nas, wręcz przeciwne – mamy ochotę spróbować jeszcze raz, stosując inną taktykę. Na pewno ma na nią duży wpływ możliwość samodzielnego sterowania jednostką, możemy, niczym w RPGu, wcielić się w pojedynczego żołnierza, kursorami kierować jego ruchem a myszką celować. Jest to szczególnie przydatna opcja przy sterowaniu czołgiem lub działem artyleryjskim, bo możemy dokładnie wybierać, w który element pancerze wrogiej jednostki celować. Poza tym wskaźniki umieszczone przy celowniku wskazują nasza szansę na trafienie oraz na przebicie pancerza. Przy odpowiednich zdolnościach (i odrobinie szczęścia, czasem się zdarza, że zostajemy trafieni przez zabłąkany pocisk – jak to na wojnie) możemy zatem poczuć się niczym Wittmann i pojedynczymi czołgami rozbijać całe wrogie kolumny
pancerne. Oczywiście trzeba pamiętać o ograniczonej amunicji (której ilość jest optymalna – nie ma jej za mało, ale też nie można sobie pozwolić na wesołą demolkę całego otoczenia) i paliwie, którego jednak jest dużo i nie zdarzyło mi się jeszcze, bym musiał zacząć się głowić nad tym, gdzie tu jest najbliższa stacja benzynowa. Jeżeli uda nam się uszkodzić w wystarczająco małym stopniu wrogie pojazdy, możemy je przejąć i naprawić za pomocą naszej piechoty. Podobnie jest w przypadku wrogiego uzbrojenia: zarówno artylerii i CKMów, gdzie trzeba tylko wystrzelać ich załogę, jak i w przypadku zwykłych karabinów, pistoletów, granatów, czy innej broni – wystarczy przeszukać zwłoki żołnierza.

Parę słów o realizmie rozgrywki. Jest on w grze naprawdę spory, poza wymienionymi wyżej jego przykładami, jak zależność przebijalności od kalibru działa i miejsca, w które się celuje, jest także wiele innych smaczków. Na wyposażeniu żołnierza mamy hełm i to nie dla bajeru – on naprawdę chroni przed wrogimi kulami. Po trafieniu w głowę widzimy, jak hełm zlatuje z głowy żołdaka pod wpływem siły uderzenia, ale ocala mu życie. Możemy także przestrzelić opony w pojazdach kołowych, a potem je naprawić, o ile dysponujemy odpowiednimi narzędziami. Można także dowolnie modyfikować uzbrojenie poszczególnego żołnierza i nie ma przeciwwskazań, by nie móc dać kolesiowi z pistoletem zdobycznego MG-42. Oczywiście każdy żołnierz może brać tylko ograniczoną liczbę ekwipunku, więc przykro mi – nie pobawimy się w Rambo, rzucając hurtowo granatami. Niemal każdy obiekt na mapie możemy zniszczyć, żołnierze latają realistycznie po wybuchu pocisku czy granatu w pobliżu, aczkolwiek nie uświadczymy ich rozczłonkowania (czym pewnie z kolei zasmuciłem wszystkich sadystów). Ogólnie rzecz biorąc jedynym nierealistycznym elementem, na jaki się nadziałem jest czasem anemiczny lot rzuconych granatów. Miałem czasem wrażenie, że po rzuceniu takowym w jadący czołg w jego środku jeden żołnierz do drugiego mógł wrzeszczeć: „Gazu, Hans, granat nas goni!”. Jest to jednak po prawdzie czepianie się na siłę, które jednak zapadło mi w pamięć.

AI jednostek to kwestia dosyć dyskusyjna. O ile w przypadku przeciwników kierowanych przez komputer nie mam zastrzeżeń i z reguły dostosowują się do wybranego poziomu trudności, o tyle sojusznicze jednostki mają tendencję do niereagowania na ostrzał (chociaż została wybrana taka opcja, by odpowiadały) i blokowania się przy poruszaniu się między punktami. Nie raz i nie dwa straciłem w ten sposób czołg, bo wpakował się nagle na jakieś wzniesienie, z którego nie mógł się ruszyć (i często nawet osobiste przejęcie sterowania nad jednostką nie pomagało), a wróg był takim chamem, że zamiast kulmen-of-war-3899-2.jpg 2turalnie poczekać lub nawet pomóc człowiekowi w potrzebie, to bezczelnie mnie ostrzeliwał. Żołnierze nierzadko nie wiedzą co ze sobą zrobić i na przykład stoją na środku ulicy, wystawieni na ostrzał, zamiast chować się za jakimś murem czy ścianą. Te sytuacje jednak zdarzają się na tyle rzadko, że nie doprowadzają do frustracji i rwania włosów z głowy. Sztuczna inteligencja poza wymienionymi wyżej babolami radzi sobie dobrze.

Grafika w grze jest bardzo dobra. Nie ma żadnych bugów, modele jednostek są dokładne i szczegółowe, mapy są zaprojektowane bardzo dobrze i realistycznie, nie ma do czego się przyczepić. Można na pierwszy rzut oka rozpoznać, z jakim typem czołgu mamy do czynienia, wszelkie wybuchy są szczegółowo oddane i mogą sprawić niemałą radochę, jeżeli okraszony nimi jest wrogi oddział. Pracy kamery także nie mam nic do zarzucenia, możemy nią dowolnie obracać. Jedynymi – drobnymi – mankamentami są lekka kanciastość jednostek na maksymalnym zoomie i słaba widoczność żołnierzy w budynkach – niby wtedy widzimy przez dach, ale jednak nie do końca.

Co do oprawy audio chciałem zwrócić uwagę na kwestie dialogowe. Uśmiałem się po pachy, słysząc głos niemieckiego oficera, który mówił, jakby dawno nie był w toalecie. Jego akcent także jest jedyny w swoim rodzaju, a ekspresja jego wypowiedzi jest porównywalna jedynie do Terminatora. Z kolei rosyjskie sołdaty mogą się pochwalić bogatymi w okrzyki i wszelkiego rodzaju dynamizatory (bez przekleństw jednak) dialogami, jednak ich akcent jest także przesadzony, w związku z czym słuchając ich z mojej twarzy nie schodził głupawy uśmieszek. Jedynie alianci wypowiadają się po ludzku. A że w wersji polskiej zostały przetłumaczone jedynie napisy, więc cudowni lektorzy występują w naszej, jak i angielskiej wersji.

Wersja multiplayer oczywiście w grze jest, a co ciekawe będziemy mieli tam do dyspozycji 5 nacji: Brytyjczyków, Amerykanów, Niemców, Sowietów oraz Japończyków (ci ostatni mają być dodani krótko po światowej premierze) oraz 7 różnych trybów rozgrywki, jak na przykład standardowe „Capture the Flag” czy „High-value Cargo’ polegający na obronie – lub ataku – przewożonego ładunku.

Podsumowując, Men of War to gra dobra, po którą każdy strateg powinien sięgnąć. Pomimo paru potknięć jest to pozycja wciągająca i przyjemna, na pewno nie pożałujecie czasu przy niej spędzonego. Tak przynajmniej było w moim przypadku.

Plusy:
- grywalność
- realizm
- grafika
- długi czas rozgrywki
- ciekawe tryby multiplayer

Minusy:
- „dziwni” lektorzy
- czasem AI jednostek
- parę innych drobnych niedociągnięć

Autor: Dziadó
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję