Luxury Hotel Empire

Sztab VVeteranów
Tytuł: Luxury Hotel Empire
Producent: UIG Entertainment
Dystrybutor: Techland
Gatunek: Ekonomiczna
Premiera Pl:2012-02-16
Premiera Świat:
Autor: WSP
Tytuł: Luxury Hotel Empire
Producent: UIG Entertainment
Dystrybutor: Techland
Gatunek: Ekonomiczna
Premiera Pl:2012-02-16
Premiera Świat:
Autor: WSP
Luxury Hotel Empire

Czasy się nieco zmieniły i do tycoonów, wraca się co najwyżej z sentymentu. Jakoś brakuje czasu, żeby siąść i zacząć kierować korporacjami, dbając o każdy szczegół tej wielkiej machiny. Młodzież zaś, która wydawałoby się, że posiada więcej tego czasu, preferuje gry akcji, dynamiczne i krwawe.
Tak jak już wspomniałem Luxury Hotel Empire nie zmieni sytuacji ekonomicznych gier strategicznych, ale nie tylko z powodu zmieniających się czasów. Ta gra po prostu, mimo tego całego postępu, który dokonał się w informatyce nawet do pięt nie dorasta wymienionym, leciwym tytułom.
Załóżmy taką sytuację. Wyobraźmy sobie poczciwego miłośnika tycoonów, który nie ma pojęcia czym jest recenzowany tytuł, ale na widok czegoś nowego, zrealizowanego wokół tematyki rozwijania przedsiębiorstwa, tworzenia imperium hotelowego dostaje gorączki i wydaje w ciemno te czterdzieści pięć złotych. Niewątpliwie tylko tego typu weterani zakupią taką grę, ewentualni młodsi odbiorcy. Nie tylko on się rozczaruje, kiedy zrozumie, że dostał niegrywaną klikaninę na dwa, trzy wieczory.
Gra rozpoczynamy od przejścia samouczka, a właściwie to instrukcji obsługi. Na ekranie pojawiają się sztywne komunikaty objaśniające prościutki interfejs i zasady działania korporacji. Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Przechodząc przez ten tutorial czułem się znudzony jak na wykładzie z przedmiotu X u pana S. Wtedy też następuje pierwszy poważny heartbreaker. Nie ma budowania, wyposażania budynków, jakiejś dowolności. Możemy wybrać jedynie działkę na której chcemy postawić jeden z dostępnych hoteli, których sumując jest osiem. Wszystko
Ogólnie gra jest bardzo prosta. Na początku otrzymujemy trochę kapitału, który to możemy zainwestować w kupno działki w jednym z dwunastu europejskich miast. Do wyboru mamy standardowe metropolie jak Paryż, Londyn czy Rzym, z drugiej strony hotel możemy wystawić w tak egzotycznych miejscach jak Podgorica, Ljubljana czy Monako. Niestety miasta te ani trochę nie przypominają swoich realnych odpowiedników. Wszystkie wyglądają tak samo, czyli pośrodku szczerego pola rozciąga się kwadratowa plątanina ulic, między którymi powtarzają się modele budynków na trzech typach działek: małych, średnich i dużych. Po środku zaś znajduje się centrum przyozdobione kilkoma drapaczami chmur. Jedno miasto od drugiego różni się jedynie charakterystyczną budowlą. Wiadomo, w Paryżu jest to wieża Eiffla, w Rzymie Koloseum ale szczerze, już w takiej Podgoricy nie mogłem znaleźć nic takiego, a szukałem dłuższą chwilę.
Gdy już zbudujemy swój pierwszy hotel czas przygotować go do przyjmowania gości. Wszystko robimy w jednym okienku zarządzania, gdzie skupiono wszystkie niezbędne opcje. Pierwszym celem jest zapewnienie hotelowi niezbędnych usług, jak dostęp do elektryczności, bieżącej wody czy ogrzewania gazowego. Gracz zatrudnia także personel, ale nie ma wpływu na jego wybór po np. statystykach. Gra milcząco zakłada, że rekrutujemy właściwą osobę na właściwe miejsce. Jeden pracownik, np. pokojówka, jest w stanie obsłużyć określoną ilość pokoi, toteż trzeba uważać na to, by nie nająć zbyt małej lub dużej liczby personelu. W końcu do zadań gracza należy wyposażenie hotelu w składniki, które są niezbędne do działania instytucji. Takimi są np. ręczniki do pokoi, mydło, papier toaletowy, ale także produkty spożywcze do restauracji czy meble i sprzęty, które ulegają zniszczeniu. Wszystko to jednak, ogranicza się do sprawdzania czy w danym hotelu jest wystarczająca ilość danych rzeczy. Dodatkowo mechanizm zakupu takich towarów można zautomatyzować, co sprawia, że gra zwyczajne gra się sama. Osobiście zdarzyło mi się odejść od komputera na godzinę i po powrocie mój stan konta wzrósł ponad trzykrotnie.
W grze nie istnieją antagoniści, obce korporacje, które śledzą każdy nasz krok, wysyłają szpiegów, którzy sabotują i donoszą. Jest zwyczajnie nudno. Hotel zapełnić po brzegi jest niezmiernie łatwo. Czasem gdy obroty spadają, można sięgnąć po reklamę w jednym z lokalnych

Gra oferuje cztery tryby rozgrywki, które różnią się od siebie tylko umownie. Zmieniają się cele, które choć teoretycznie różne, są tak naprawdę takie same. W pierwszym mamy ograniczenie czasowe do stu lat. Przez ten okres należy cały czas utrzymywać się w branży. Tryb gotówki kończy się gdy zarobimy na hotelach okrągły miliard euro. W kolejnym naszym celem jest stworzenie imperium hotelarskiego (zaraz, czy w poprzednich tego robić nie musieliśmy? Teoretycznie nie). No i wreszcie gra bez końca…
Jak na grę o klikaniu w buttony znudzeni poczujemy się dopiero po jakichś trzech, czterech godzinach gry, wyłączając samouczek. Później gra nadaje się już tylko do odłożenia na półkę i rychłego zapomnienia. Największy na to wpływ ma chyba mała ilość opcji i znikoma różnorodność rozgrywki.
Żeby nie było jednak tak smutno twórcom, przyznaję z ręką na sercu, że graficznie Luxury Hotel Empire stoi na wysokim poziomie. Ten rozmywający się obraz podczas kocich ruchów kamerą, te cienie, te odbicia świata w oknach wieżowców - ach! Mówię poważnie, graficznie jest to bardzo dobra produkcja, z małym wyjątkiem powierzchni wodnych, które (swoją drogą) wyglądają przedpotopowo. No szkoda tylko jeszcze że zróżnicowanie modeli i tekstur jest tak małe. Jeśli chodzi o muzykę to nie mogę użyć dla niej innego określenia niż typowo beznadziejnie tycoonowa i myślę, że to już wszystko wyjaśnia.
Może jestem trochę zbyt surowy, ale tak naprawdę nie wiem komu Luxury Hotel Empire mogłoby się spodobać. Może tylko dzieciakom, które mają to szczęście, że nie mogą grać w domu w krwawe sieczki światowych gigantów elektronicznej rozrywki. Produkcja ta jest bowiem zbyt prosta dla wytrawnego fana strategii ekonomicznych, zbyt nudna dla przeciętnego Kowalskiego i w ogóle mało atrakcyjna dla każdego innego, kto mógłby mieć z nią styczność. Niemniej, kto wie, może akurat sentyment weźmie nad jakimś biednym graczem górę, który zatęskni chociażby za klasykami pokroju wspomnianego na początku Hotel Gianta i jednak będzie się świetnie bawił, klikając w buttony, ale zawsze. Jakby co, to ostrzegałem…
Plusy:
- Graficzne, wysoka półka
Minusy:
- Mało opcji
- Mała różnorodność w każdym aspekcie
- Banalnie prosta
- Słaba grywalność
- itp. itd.
Autor: WSP