LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Klaus Schmidt - Budowniczowie pierwszych świątyń

W południowo-wschodniej Turcji, na wzgórzu zwanym Gobekli Tepe, odkryto miejsce kultu religijnego sprzed jedenastu tysięcy lat. Jest to najstarszy znany nam pomnik dziejów ludzkości. Wykopaliska w tym miejscu dokumentują jedną z najbardziej znaczących przemian w historii, określaną jako rewolucja neolityczna, która polegała na przejściu z koczowniczego trybu życia łowców i zbieraczy do osiadłego trybu życia rolników i hodowców bydła. Przemiana ta na zawsze zmieniła życie człowieka i pozwoliła mu na rozwój wielkich cywilizacji Bliskiego Wschodu.
Pracami wykopaliskowymi na wzgórzu Gobekli Tepe kierował i kieruje do tej pory dr Klaus Schmidt, archeolog z Niemieckiego Instytutu Archeologicznego. W niniejszej książce opowiada on historię swojego odkrycia i historię ludzi żyjących kilka tysięcy lat przed najstarszymi źródłami pisanymi.

A opowiada on ją niezwykle barwnie i ciekawie, w swojej narracji łącząc szeroką wiedzę o dawnych kulturach Bliskiego Wschodu z relacją dotyczącą pracy archeologa, która ku zdziwieniu niektórych nie polega na strzelaniu do nazistów, wyznawców bogini Kali czy Sowietów. Zamiast tego Schmidt omawia sposób prowadzenia badań terenowych począwszy od tzw. „powierzchniówek” mających na celu wskazanie miejsca stanowiska, aż po interpretacje odkrytych obiektów, w których aż kipi od doszukiwania się elementów związanych z kultem i religią naszych prapraprzodków. A jest, co opisywać, bo Gobekli Tepe wypełnione jest po brzegi wszelkimi neolitycznymi rzeźbami, reliefami czy elementami „architektonicznymi”.



Jak zatem widać mamy okazję poznać warsztat pracy archeologa, a także całą dotychczasową historię badań tego stanowiska. Znaczna część tego opracowania to opisy wydobytych przedmiotów i pozostałości po budowli. Szczególną uwagę zwraca się tu na tytułowe świątynie i znalezione
w nich reliefy. Książka przedstawia sposób badania i analizowania artefaktów, lecz nie przynudza, a wręcz sama zmusza czytelnika do zastanowienia się nad prawdziwym znaczeniem odnalezionych wizerunków, gdyż jak sam autor przyznaje, jego wizja może całkowicie odbiegać od rzeczywistości. Pokazuje to istotny problem archeologii badającej prehistorię, mianowicie liczne wątpliwości i brak pewności stawianych tez.

Język Schmidta jest przy tym klarowny i prosty, brak w nim nadmuchanego tonu akademickiego snoba, który w grupie studentów dostrzega stado bezmózgich baranów. Przypomina nieco opowieści dziadka przy kominku, nie tracąc przy tym swego popularnonaukowego charakteru. Widać jednak, iż archeolog nie posiada zbyt bogatego repertuaru swoich gawęd, ponieważ schemat opowiadania nierzadko się powtarza, stając się przysłowiowym masłem maślanym.

Mimo wszystko jest to książka cenna, gdyż w sposób interesujący przedstawia model pracy archeologów, mających w naszym kraju przykre etykietki nierobów, „kopidołków” czy wiecznych chłopców (dziewcząt również), którzy nie wyrośli z etapu piaskownicy. Nie znajdzie tu czytelnik gotowych wniosków ani ostatecznej wersji dziejów prehistorii i opisu dawnych religii. Odkryje za to liczne opisy nietypowych znalezisk, które swoją wyjątkowością i niejednoznacznością urzekają i intrygują. Nad niektórymi z nich czytelnik na pewno wytoczy swoje własne przemyślenia i da się wciągnąć w zagadki, na które jest tyle rozwiązań, ile głów próbujących je rozwiązać. Pod tym względem z pewnością warto sięgnąć po pozycję niemieckiego badacza.

Autor: regis
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz