LOGOWANIE
Zarejestruj sie

UBOAT

UBOAT
Sztab VVeteranów
Tytuł: UBOAT
Producent: Deep Water Studio
Dystrybutor: Cenega S.A.
Gatunek: symulator
Premiera Pl:2020-12-31
Premiera Świat:
Autor: Klemens
Ocena
czytelników bd GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI bd% procent
Głosuj na tę grę!

UBOAT

Polscy twórcy gier poczynają sobie coraz śmielej, podejmując tematy wcześniej z uwagi na ich „nośność” traktowane jako „za wysokie poprzeczki”. Za tego rodzaju konwencję należy bowiem uznać problematykę drugowojennego podwodniactwa, nawet jeśli uznać ją za dość hermetyczną. Ale nie tylko śmiałość należy doceniać, lecz i efekt końcowy.
uboat-19534-1.jpg 1Twórcy UBOAT oferują na chwilę obecną dwa tryby rozgrywki, a mianowicie dość rozbudowany tutorial oraz „piaskownicę”. Trzeba im tutaj oddać rozmach, albowiem choć teoretycznie wszystkie one winny pełnić rolę służebną wobec kampanii właściwej, to o prawdziwej żywotności tytułu zwykła decydować ta ostatnia, no może jeszcze z trybem (kreacji) scenariuszy wpadkowych.

Już na wstępie warto zauważyć, iż gra jest produkcją bardzo złożoną, o czym gracz może się przekonać na samym początku samouczka, gdy dane mu będzie zaokrętować się… przy wykorzystaniu perspektywy pierwszej osoby. Każdy gracz oswojony z WSAD-em poczuje się tu jak ryba w wodzie, a wyeksponowanie hot-pointy tylko utwierdzą go w ciepłych myślach o twórcach.

Tu wszakże pojawia się zaskoczenie, albowiem w istocie rzeczona produkcja oferuje aż trzy niezależne od siebie moduły – pierwszoosobowy, tryb zarządzania taktycznego oraz swego rodzaju moduł strategiczny, podczas którego dane nam będzie ustalać ogólny kurs okrętu z wykorzystaniem map całych akwenów wodnych. Co zaś najbardziej fantastyczne – możemy swobodnie się przerzucać między tymi perspektywami, choć trzeba pamiętać o tym, że na tle każdego z nich nieco inaczej sprawują się klawisze kierunkowe.

Wspomniana wcześniej złożoność przejawia się zaś w tym, że na efekt końcowy wpływ ma całe mnóstwo elementów. Musimy wi
ęc nie tylko wypatrywać wroga, ale czuwać nad poziomem tlenu w zbiornikach, wytyczać kurs (w końcu może się przydać umiejętność posługiwania się kątomierzem!), wypatrywać i strofować potencjalnych bumelantów (od pouczenia, po przykładową egzekucję włącznie), nie zapominając o morale załogi, chociażby poprzez urozmaicanie im posiłków i dbałość o punktualność ich podawania.

Doprawdy łatwo „zatonąć” w wielości tych zadań, przy czym naprawdę warto wcześniej zmierzyć się z samouczkiem, starannie wykonanym i krok po kroku przyuczającym do zabawy. Niekoniecznie jednak warto wychodzić przed szereg, albowiem nadgorliwość (w tym przypadku niewątpliwie faszystowska) potrafi wyjść bokiem w postaci „zacięcia się” rozgrywki i konieczności załadowania stanu gry – o ile byliśmy na tyle przewidujący, by takowy wykonać. Nie wątpię jednak, że feler ten zostanie usunięty na etapie późniejszej produkcji.

Szybko przekonujemy się, że choć niewątpliwie wszystko zrobimy najlepiej, to jednak okultystom od „wujka Heiniego” nie udało się jej wdrożyć w Kriegsmarine, w związku z czym konieczne jest opanowanie umiejętności – nie tak prostej, jak mogłoby się zdawać – delegowania obowiązków. Po raz kolejny jednak należy podkreślić, iż nie dane nam będzie kierować stadem androidów, konieczny będzie wzgląd na nastroje załogi, w tym jej poszczególnych członków.

> Na chwilę obecną produkcja ta wymaga jednak niemałej dozy samozaparcia. Produkcja ta prosi się o pewną automatyzację, nie sposób nie odnieść bowiem wrażenia, że to pozycja stworzona przez fanatyków dla fanatyków, zniechęcając nie tylko co bardziej niedzielnych graczy, lecz również użytkowników, którzy nie zaprzedali swych dusz dla przybocznego Rokity na dworze Posejdona.

Atutem gry jest oprawa wizualna, o ile nie zapragniemy się jej bliżej przyjrzeć. Najbardziej ujęły mnie ujęcia przekrojowe naszego okrętu, ale gra bynajmniej nie traci również na bliższym, bo pierwszoosobowym zbliżeniu. Naturalnie nie należy się tutaj spodziewać fotorealizmu właściwego dla najbardziej zaawansowanych FPS-ów, acz choćby na tle takiego Kurska produkcja ta prezentuje się całkiem znośnie, może nawet wdzięcznie. Sęk w tym, że gdy nagle zapałamy pragnieniem porozkoszowania się pięknem tej produkcji, odkryjemy, że te raczej można dostrzec tylko przy towarzyszącym pośpiechu, gdy bowiem mamy okazję użyć mędrca szkiełka i oka dostrzeżemy rozmyte i niespecjalnie atrakcyjne tekstury.

UBOAT to gra wciąż w produkcji – o czym twórcy nieustannie nam przypominają przy kolejnych ekranach ładowania – lecz już w chwili obecnej oferująca całkiem pokaźną dozę roz(g)rywki o niemałej złożoności. Nie sposób nie zacierać więc rąk na myśl o efekcie końcowym!

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję