LOGOWANIE
Zarejestruj sie

War of the Roses

War of the Roses
Sztab VVeteranów
Tytuł: War of the Roses
Producent: Fatshark
Dystrybutor:
Gatunek: gra akcji
Premiera Pl:0000-00-00
Premiera Świat:
Autor: spiderlo
Ocena
czytelników 49 GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI bd% procent
Głosuj na tę grę!

War of the Roses

Gry sieciowe mają swój niepowtarzalny urok – szczególnie, gdy chodzi o walkę i masowe zabijanie. Ukatrupienie bowiem postaci, którą kieruje inny człowiek, daje dużo więcej soczystej i nieposkromionej satysfakcji niż pokonywanie rzeszy komputerowych przeciwników. Tak jest w przypadku gry War of the Roses, w której akcja przenosi się do średniowiecznej Anglii.
war-of-the-roses-10141-1.jpg 1„Bij, zabij” – tak w dwóch słowach można opisać produkcję studia Fatshark. Gracze mają okazję wcielić się w rycerzy i wybrać któryś z angielskich rodów – Lancaster lub York. Wybór nie ma dużego znaczenia dla rozgrywki – po prostu trzeba wybrać którąś opcję i liczyć, że trafiło się na „zdolnych” kolegów z drużyny.

W grze bowiem duże znaczenie ma walka drużynowa. W niektórych scenariuszach może uczestniczyć ponad sześćdziesięciu „bohaterów”. Samotny gracz, który odłączy się od drużyny, szybko pada ofiarą watahy składającej się z co najmniej kilku rycerzy. Poza niektórymi serwerami, gdzie można walczyć w turniejach 1v1, ogólnie panuje chaos i masowa sieczka. O honorowych zasadach również można zapomnieć i ten nawyk w wirze walki szybko zostaje wyeliminowany. Za pomocą czatu można komunikować się z innymi graczami, jednak wiadomości mogą przeczytać wszyscy.

Interesującą opcją w grze są egzekucje i ocucanie. W pierwszym przypadku - pokonanego, leżącego wroga można dobić – ucinając mu głowę tarczą, zabijając sztyletem lub inną bronią. Zabiera to jednak kilka cennych sekund (w tym czasie można dostać bełt między oczy), ale daje to dodatkowe doświadczenie, nie mówiąc już o… radości. Podobnie jest z ocucaniem – leżącego, rannego kolegę można odratować i pomóc mu wstać. Czasem zdarzają się interesujące drużynowe akcje – np. jeden gracz ocuca drugiego, w tym c
zasie dwóch innych kolegów z drużyny osłania ich tarczami przed wrogimi łucznikami. Wszystko zależy jednak od szczęśliwego doboru zespołu, w grze bowiem (jak to w internetowej rozgrywce) trafiają się także… trolle.

War of the Roses daje duże możliwości wyboru trybów walki i uzbrojenia. Na początku nie ma szaleństwa – ale wraz z nabieraniem doświadczenia (i zarabianiem złota) można ulepszać postacie i tworzyć kolejne.

Gracz w zależności od preferencji może być zabójcą, kusznikiem, łucznikiem, ciężkozbrojnym rycerzem lub wybrać inny mniej sprecyzowany fach. Ba, można nawet poruszać się i miażdżyć wrogów konną (chociaż sterowanie nim nie jest łatwe). Wybór odpowiedniej broni i pancerzy jest dowolny – decydują ich parametry i obciążenie. Postać może korzystać z broni podstawowej dwuręcznej, dodatkowej jednoręcznej i sztyletów. Asortyment jest bogaty – od mieczy, toporów i młotów bojowych po włócznie i lance. Podobnie wygląda sprawa hełmów, pancerzy i tarcz. Gracz może nawet wybrać rodzaj stali używanej do produkcji broni! Po sprawdzeniu różnych broni mogę uczciwie stwierdzić, że poszczególne parametry (szybkość, obrażenia, zasięg, obciążenie) mają rzeczywiste przełożenie na walkę. To duży atut gry. Poruszanie się i korzystanie z broni jest intuicyjne i łatwe – co oczywiście nie znaczy, że łatwiej jest dzięki temu przeżyć.

Chociaż grafika nie jest najważniejsza w grach w trybie multiplayewar-of-the-roses-recenzja-gry-sieciowej-10141-2.jpg 2r, ta w War of the Roses prezentuje się przyzwoicie. Oczywiście można spotkać wiele lepszych pod tym względem produkcji, ale i wiele gorszych. Przemieszczanie się po mapie to jednocześnie możliwość oglądania leśnych krajobrazów, morskich widów, twierdzy czy średniowiecznej, an(g)ielskiej wioski. W grze nie zabrakło efektów pogody – np. gęsta mgła może być znacznym utrudnieniem dla łuczników i kuszników. Gracz może „używać” kilku przedmiotów ze świata gry – np.: wspinać się pod drabinie, pchać wielkie balistyczne działo lub zniszczyć bramę – generalnie jednak ta opcja jest mocno ograniczona. Obszar gry jest odgórnie wyznaczony – gdy użytkownik go przekroczy, otrzymuje informację, że ma wrócić do dozwolonej strefy… albo zostanie uznany za dezertera.

Misje, chociaż zróżnicowane, w gruncie rzeczy polegają na masowym i efektywnym zabijaniu przeciwników. W dostępnych scenariuszach można zdobywać (lub bronić) zamki i wsie, zdobywać inne strategiczne punkty na mapie lub po prostu wziąć udział w walnej bitwie. Gracze mają do wyboru kilkanaście map.

Gra powstała w oparciu o bitwy historyczne. Zwaśnione rody Lancasterów i Yorków siały spustoszenie w XV-wiecznej Anglii a ich konflikt nazwano Wojną Dwóch Róż. Teraz gracze mogą dowolnie zmieniać bieg historii. Zatem do boju! Ku chwale rodu!

Wymagania:
Quad Core 2.7 GHz, 4 GB RAM, grafika 1 GB (GeForce GTX 460 lub lepsza), 5 GB HDD, Windows Vista/7, dobre łącze internetowe

Autor: spiderlo
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję