LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Two Point Hospital

Two Point Hospital
Sztab VVeteranów
Tytuł: Two Point Hospital
Producent: Two Point Studios
Dystrybutor:
Gatunek: Tycoon
Premiera Pl:0000-00-00
Premiera Świat:
Autor: Klemens
Ocena
czytelników bd GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 90% procent
Wyroznienie
Głosuj na tę grę!

Two Point Hospital

Jest czymś zdumiewającym, że produkcje na swój sposób przełomowe, a przynajmniej niezwykle popularne – o czym świadczy ich wspominanie z utęsknieniem po upływie dwóch dekad – nie doczekały się żadnego sensownego sequela bądź jakość tychże – teoretycznie samograjów – wywoływała zniesmaczenie. Jedną z takich pozycji było Theme Hospital, stosowną rękawicę postanowili zaś podnieść dopiero deweloperzy ze studia Two Point.
two-point-hospital-17917-1.jpg 1Już na starcie należy podkreślić, iż jakkolwiek autorzy nie dysponowali żadnymi prawami do pierwowzoru – a w konsekwencji i uprawnieniem do wydania gry chociażby pod tytułem Theme Hospital 2 – to ich źródła inspiracji są absolutnie oczywiste. Rzeczona produkcja bowiem jest tycoonem utrzymanym w konwencji pastiszu, miłośnicy „poważnej” medycyny (chociażby spod znaku „Ostrego dyżuru”) może nie tyle nie mają czego szukać, co szybko winni przeorientować swoje oczekiwania.

Zaczynamy ze stosunkowo nieznaczną liczbą funduszy oraz jednokondygnacyjnym budynku w stanie deweloperskim, który musimy zagospodarować stosownymi pomieszczeniami, jak też zaopatrzyć w adekwatny personel – i zacząć zarabiać pieniądze. Z reguły jednak dane misje wymagają czegoś więcej, więc rachunek ekonomiczny nie pełni roli wyroczni, lecz raczej środka do celu.

Trudno było wymyślić proch, autorzy jednak nie zadawali sobie tego trudu. Zaczynamy od postawienia naprzeciw drzwi wejściowych biurka recepcji (bądź też konstruujemy cały stosowny panel), obok plasujemy gabinet internistyczny, który jednak jest tylko początkiem. Dysponując bowiem biegłym lekarzem – bądź szczęściem – możemy potencjalnego pacjenta od razu skierować ku właściwemu leczeniu. Niejednokrotnie jednak konieczne będzie przeprowadzenie bardziej zaawansowanej diagnostyki. Tak czy owak musimy niezwłocznie wznosić kolejne pomieszczenia i kolejne, troszcząc się jednocześnie nie tylko o zdrowie przybyszy, co również ich komfort, zaspokajając ich potrzeby w zakresie miejsc do siedzenia, stosownej (nie za wysokiej oraz nie za niskiej) temperatury, zaspokajać ich głód i pragnienie, zarazem umożliwiając opróżnienie pęcherzy, w sytuacjach nagłych zaś umożliwić wykonanie refluksu do kubła na śmieci a nie po prostu na podłogę (co zresztą wyzwala reakcję łańcuchową).

Nasz personel dzieli się na cztery kategorie – asystentów (r
ecepcjonistów), lekarzy, pielęgniarzy oraz dozorców (konserwatorów) – którzy z kolei mogą (i powinni) posiadać dalsze specjalizacje. Nie każdy lekarz upora się bowiem ze schorzeniami psychicznymi czy będzie w stanie operować, nie każdy dozorca będzie potrafił ulepszyć sprzęt… czy złapać ducha, a i nie każdy asystent będzie potrafił sensownie poprowadzić kampanię marketingową.

Podobnie jak w przypadku pierwowzoru dużej frajdy dostarcza obserwacja poszczególnych chorób. Część z nich stanowi zresztą oczywiste nawiązania do produkcji studia Bullfrog – tam mieliśmy do czynienia z „Elvisami”, teraz zaś nachodzą nas samozwańcze reinkarnacje Freddiego Mercury’ego, tam pojawiały się postacie z monstrualnym wodogłowiem, to obecnie musimy mierzyć się z osobami cierpiącymi na… brak głowy (no, formalnie to głowami schowanymi na wzór żółwia), przykłady można mnożyć. Warto jednak zaznaczyć, że poszczególnych jednostek patologicznych obecnie mamy dużo więcej, na (niemal) każdy gabinet przypada ich co najmniej kilka.

Jak to parokrotnie wspomniano wyżej, nawiązania do oryginału są niezwykle liczne, czego przejawem jest nawet możliwość zapolowania na przemykające po podłodze robale – czyli odpowiedniki szczurów – choć tym razem bez gratyfikacji w postaci ukrytego poziomu. Twórcy jednak postanowili zdobyć się również na nieco oryginalności, racząc gracza chociażby wyzwaniami w postaci epidemii. Czasami jednak zabrakło im w tym umiaru, przyznam szczerze, iż jedna z misji doprowadzała mnie do szewskiej pasji nieco absurdalnymi celami, nie tyle skomplikowanymi, co czasochłonnymi i po prostu nudnymi.

Deweloperzy nie zdecydowali się jednak na bardziej rewolucyjne innowacje. Mimo wielokrotnie odwiedzających nas (rzekomych) konkurentów z żadną rywalizacją ze strony AI nie musimy się liczyć, co sprawia, że ostatnich około pięć (z piętnastu) misji „zalicza się” niejako z obowiązku, na tym etapie stają sitwo-point-hospital-17917-2.jpg 2ę bowiem dostępne już wszystkie obiekty. Szkoda też, że po odniesieniu sukcesu w jednej lokacji nie istnieje możliwość „przetransferowania” funduszy bądź personelu pomiędzy różnymi placówkami składającymi się jakoby na jedną sieć szpitali.

Najgorsze jest jednak to, że na obecnym etapie gra nie oferuje trybu piaskownicy – jego pewną namiastką jest ostatni poziom (szczerze mówiąc – jako taki niezbyt skomplikowany), co może sfrustrować niektórych graczy niezainteresowanych (ponownym) rozgrywaniem kampanii jako takiej. Dobrze chociaż, że cele podstawowe w przypadku wszystkich misji – umożliwiające przejście do kolejnych poziomów – nie są dość złożone (choć niżej podpisany recenzent bynajmniej na taką łatwiznę sobie nie pozwolił).

Całość jest utrzymana w kreskówkowo pięknej oprawie wizualnej – aż chce się wykonywać zbliżenia na indywidualne procesy leczenie, by następnie przejść do maksymalnego oddalenia, by rozkoszować się widokiem sprawnie funkcjonującego mechanizmu. Z kolei muzyka aż tak nie zapada w pamięć, choć w żadnym razie nie przeszkadza. Szkoda tylko, że poszczególnych motywów muzycznych jest niewiele i ich powtarzalność potrafi czasami nieco zirytować.

Gra została zlokalizowana w sposób kinowy, acz niestety w sposób niedoskonały. Osobiście nie mam zastrzeżeń pod kątem jakiegokolwiek tłumaczenia, gdyż oddają one oryginał zarazem zachowując nieco kolorytu lokalnego, lecz niestety elementem gry są również frazy mówione (czy to w imitacji rozgłośni radiowej, czy to przy okazji omówienia kolejnych odblokowanych misji), które jednak nie zostały wyposażone w opcję towarzyszących napisów.

Two Point Hospital to w końcu ze wszech miar godny następca Theme Hospital! Już nie trzeba wzdychać do jego przodka z końca lat 90. minionego wieku (który nota bene zestarzał się całkiem ładnie), zarazem kolejne pokolenie może sobie wyrobić własny sentyment. Ja zaś tak nieco nieśmiało pomarzę sobie o Two Point Park

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję