LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Total War: Attila

Total War: Attila
Sztab VVeteranów
Tytuł: Total War: Attila
Producent: Creative Assembly
Dystrybutor: Cenega Poland
Gatunek: turowa/RTS
Premiera Pl:2015-02-17
Premiera Świat:
Autor: Klemens
Ocena
czytelników 2 GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 80% procent
Wyroznienie
Głosuj na tę grę!

Total War: Attila

Pisząc zapowiedź Total War: Attila zwróciłem uwagę, iż gra ta niejako stanowi sequel pierwszego „klasycznego” dodatku do pierwowzoru Rome’a II – Barbarian Invasion. Aż dziw jednak – jakkolwiek nieskromnie to zabrzmi – jak ma intuicja była bliska rzeczywistości.
total-war-attila-12333-1.jpg 1Po uruchomieniu Attili gracz nie może pozbyć się wrażenia, iż gdzieś już to widział – wygląd menu jest więcej niż podobny do tego właściwego dla Rome II – stanowi niemalże jego kopię, a niemal jedyną różnicą jest animowane tło – a tak wypisz wymaluj można by było pomyśleć, że mamy do czynienia z kolejnym po Gniewie Sparty dodatkiem do odsłony serii sprzed niespełna dwóch lat.

Gra podobnie jak poprzedniczka raczy nas także kampanią prologu, niejako wprowadzającą w rozgrywkę i edukującą co do mechanizmów różnorakich nowości, którymi jesteśmy raczeni. Tych zaś jest nie aż tak mało. Po pierwsze, owa kampania, pozwalająca nam wziąć udział w wojnach gockich (po stronie Wizygotów), dość szybko nas uczy, że armie stały się bardziej mobilne i niekoniecznie nastawione na podbój, lecz raczej na zwykłą grabież i plądrowanie. Drugą stroną medalu jest z kolei konieczność niejednokrotnie porzucenia dotychczasowych siedlisk i ruszenia w poszukiwaniu nowych – czyli rozpoczęcie jednej z niezliczonych migracji ludów, przypadających w tych czasach.

Mamy też do czynienia z nieco bardziej zaawansowanymi technologicznie czasami, stąd też – przynajmniej takie odniosłem wrażenie – jednostki miotające są nieco bardziej skuteczne niźli to wcz
eśniej bywało. Nadto, również czynniki religijne odgrywają większą rolę, choćby z uwagi na prosty fakt, że tychże religii jest po prostu więcej, a i np. samo chrześcijaństwo jest podzielone na kilka odłamów.

Dużo przyjemności dostarcza także kampania właściwa, a to ze względu na konieczność zupełnie różnych podejść uzależnionych od kierowanej frakcji: i tak jako Rzymianie – czy to wschodni, czy to szczególnie zachodni – musimy nade wszystko borykać się z niszczejącą infrastrukturą i ciągłymi rajdami grabieżczych ludów, z kolei jako tacy Ostrogoci czy Wandalowie znajdujemy się między huńskim młotem i rzymskim kowadłem. W końcu, możemy przywdziać huńskie zbroje i palić, grabić, gwałcić i zabijać, w tej czy innej kolejności.

Trzeba jednak przyznać, że nie ma lekko, i to nawet na najłatwiejszym poziomie trudności. Można tu zapomnieć o spokojnych pierwszych turach, walki zacznie się toczyć, jeśli nie z własnej inicjatywy, już po zakończeniu pierwszej z nich, a jeśli nawet nie, to z reguły będzie to efektem własnej bierności skazującej dowodzone oddziały na wyczerpanie, a w konsekwencji i wyginięcie.

Pewnemu usprawnieniu uległa sztuczna inteligencja jednostek w trybie taktycznym, czyli jedna z głównych bolączek poprzedniej serii. Tak się tylko zastanawiam, czy potwierdza to fakt ilości odniesionych przeze mnie heroicznych zwycięstw, znacząco wyższej niźli to drzewniej bywtotal-war-attila-12333-2.jpg 2ało – czy to wpływ uzyskanego doświadczenia, rozwagi (w końcu!) kierowanych oddziałów czy jednak głupoty krzemowego rywala?

Największe obawy żywiłem pod kątem oprawy audiowizualnej, a właściwie wiążących się z nią wymagań sprzętowych. Tymczasem niespodzianka! Rozgrywka, zwłaszcza w trybie taktycznym, toczy się przynajmniej w porównywalnym tempie, jeśli nie lepszym, a stwierdzam to po zabawie na dokładnie tym samym komputerze, z którego korzystałem przy okazji poprzedniej wielkiej produkcji spod znaku Total War. Widać, że ludzie z Creative Assembly nieco popracowali nad optymalizacją kodu. Również muzyka nieco bardziej mi odpowiada, choć to już wyłącznie kwestia gustu, dodam jednak, że wiele okrzyków etc. zostało żywcem zaczerpniętych z Rome’a II.

Total War: Attila śmiało mógł być wydany jako kolejny dodatek (w starym rozumieniu tego słowa) do Rome’a II – specjalnie w celach porównawczych ponownie zainstalowałem Shoguna II, między którym a Romem dostrzegłem znacznie więcej różnic, niźli między następnym Attilą. I jakkolwiek jest to pozycja oferująca szereg nowości, w dawnych czasach raczej predystynowałyby go ku roli „add-ona” niźli samodzielnej pozycji. Więcej jednak, niż wysoce przyzwoitego add-ona. A teraz czekam na odsłonę wojen Aleksandra...

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję