LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Surviving Mars: Space Race

Surviving Mars: Space Race
Sztab VVeteranów
Tytuł: Surviving Mars: Space Race
Producent: Haemimont Games
Dystrybutor:
Gatunek: Strategiczna
Premiera Pl:0000-00-00
Premiera Świat:
Autor: Ignis
Ocena
czytelników bd GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 60% procent
Głosuj na tę grę!

Surviving Mars: Space Race

Kolonizacja Czerwonej Planety trwa w najlepsze już od pewnego czasu – będąc w rzeczywistym świecie wciąż niedoścignionym marzeniem ludzkości, ta o której mowa dzieje się natomiast w przyzwoicie przyjętym Surviving Mars. Jednocześnie tytuł ten, będąc pod pieczą Paradox Interactive, nie mógł wyłamać się spod przyjętych przezeń standardów i pojawienie się płatnych dodatków było tylko kwestią czasu. Koncept na pierwsze rozszerzenie zdawał się narzucać od pierwszego kontaktu z oryginałem – dlaczego wysyłać tylko jedną misję kolonizacyjną, skoro oferujących swe wsparcie sponsorów było aż dziesięciu? W rezultacie pojawiło się Space Race – pierwsze DLC o wymownym tytule, wprowadzające między innymi równorzędnych kolonizatorów.
surviving-mars-space-race-18630-1.jpg 1Motywem przewodnim zdaje się być właśnie ten dodatek równoległych misji kolonizacyjnych (sterowanych przez SI) i ów aspekt wzbudził także moje największe zaciekawienie. Spodziewałem się sposobności oglądania samodzielnych kolonii, rozwijanych przez komputerowych rywali. W głowie miałem obraz kilku osad na jednej mapie, co wymuszałoby rywalizowanie o dostępny teren (może warto by było w tym celu powiększyć obszar gry?). Niestety, rzeczywistość okazała się być zgoła odmienna. Inni kolonizatorzy (maksymalnie trzech), losowani z pozostałych sponsorów, lokują się w różnych miejscach na Marsie i nie oddziałują bezpośrednio na naszą osadę. Twórcy nie przewidzieli także możliwości podejrzenia ich kolonii, więc nici z moich nadziei na obserwację sąsiedzkiego rozwoju. Koniec końców jedyne co dane jest zobaczyć, to kilkanaście linijek informacji w formie pisemnej, co uważam za wielce zmarnowany potencjał i klapę głównego tematu rozszerzenia.

Po początkowym zawodzie należy się w takim razie przyjrzeć, na jakie interakcje z rywalami gra w ogóle pozwala – niestety są one do granic schematyczne. Standardowo można oferować i prosić o surowce, organizować handel wymienny (po niesamowicie niekorzystnym dla gracza kursie) czy wymieniać się technologiami. Większość interakcji ciągnie za sobą zmianę w relacjach – przy negatywnych dana kolonia nie będzie chciała mieć z nami do czynienia. Nieco ciekawszą opcją były tajne operacje, jakie można przeprowadzać przeciwko rywalom – kradzież dronów robotniczych czy technologii, rekrutacja cennych kolonistów oraz sabotaż w celu spowolnienia rozwoju. Jednakże angażują one naszych własnych ludzi, rakietę oraz paliwo – które w 95% przypadków są potrzebne gdzieś indziej, szczególnie na wyższych poziomach trudności. Problemem jest także bardzo dziwny rozwój sąsiadów – większość zostawała niesamowicie w tyle w stosunku do mojej kolonii, co czyniło ich szczególnie nieistotnymi. Ogółem po ki
lku podejściach zacząłem ustawiać liczbę rywali na zero – na tyle są oni nieprzydatni i nieinteresujący.

Wraz z nowym rozszerzeniem debiutuje dwóch sponsorów: Japonia oraz Brazylia, z których to ten drugi przypadł mi bardziej do gustu. Wybierając tego południowoamerykańskiego fundatora nie powinniśmy narzekać na brak środków pieniężnych – które można przeznaczać na outsourcing badań bądź import koniecznych surowców. Jest to efektem wysokiej ceny za eksport metali rzadkich oraz dodatkowych funduszach przywożonych ze sobą przez każdego z kolonistów. Bardzo ciekawym elementem są też darmowe i pozbawione kar za ich użytkowanie pasaże, łączące ze sobą kopuły. Można w ten sposób z łatwością utworzyć na przykład taką sieć, w której centralna kopuła spełnia cele mieszkalne, a połączone z nią w formie gwiazdy pozostałe siedliska odpowiadają za miejsca pracy i usługi. Twórcy uszeregowali Brazylię jako sponsora o normalnym poziomie trudności, a od siebie dodam, że rozgrywka pod jego pieczą jest lekka i przyjemna.

Japonia stawia na automatyzację, rozwiniętą technologię oraz świetnie wykwalifikowanych specjalistów – jednakże wszystko kosztem słabo odnawiającej się puli kolonistów, co wymusza skupienie się na rozmnażaniu i edukowaniu ludzi na Marsie. Podoba mi się przyznawanie punktów technologicznych za eksplorację sektorów – a w połączeniu ze znacznie zmniejszoną trudnością oraz kosztem ściągnięcia z Ziemi wszelkich łazików, pomaga w doprowadzeniu do szybkiego wzrostu kolonii w jej wczesnym etapie, tak potrzebnego Japonii do przetrwania. Niemniej jednak jest to sponsor sklasyfikowany jako trudny, jednakże zdecydowanie nienależący do najtrudniejszych.

Istotną nowością są unikatowe pojazdy i budynki dodane dla każdego z fundatorów – każdy dostaje po jednym z obu. W przypadku jednostek są to jedynie zmodyfikowane wersje tych już istniejących, ale budowle są zupełnie nowe. I tak, na przykładzie nowych „graczy”, Japonsurviving-mars-space-race-18630-2.jpg 2ia ma szybsze, latające drony (mechy!), a Brazylia przetwórnię skalnych odpadków, produkującą rzadkie metale (świetnie komponuje się to ze zwiększoną ceną za ich eksport). Ogółem uznaję to za skromny dodatek, jednakże dobrze charakteryzujący różnice pomiędzy stylami rozgrywki sponsorów.
Finalną, mającą najmniejszy wkład nowością, są nowe dekoracje i skórki kopuł. Ocena tegoż aspektu jest raczej kwestią gustu. Osobiście nieszczególnie spodobały mi się dostępne opcje, przede wszystkim ze względu na przesłanianie widoku do wewnątrz kopuł. Najbardziej jednak zirytowała mnie kwestia pobocznego, mniejszego DLC zatytułowanego Colony Design Set. Otóż w jego zawartości znajdziemy nie tylko alternatywne skórki, lecz także zupełnie nowe budowle! Nie są one co prawda aż tak istotne dla rozgrywki (przykładem niech będzie mniejszy zbiornik na tlen, zajmujący 1 heks zamiast 3 przeznaczonych dla standardowego), jednakże nie podoba mi się taka polityka dotycząca rozdziału zawartości DLC – a nowe budynki powinny z całą pewnością być częścią głównego rozszerzenia.

Premiera Space Race była dla mnie okazją do powrotu do dostatecznego Surviving Mars. Początkowe wrażenia były rzeczywiście pozytywne – ze względu na mnogie, darmowe łatki, wypuszczane regularnie od debiutu podstawki, wiele rozwiązań zostało poprawionych, a także zaimplementowano nowe. Również premierze niniejszego DLC towarzyszyło równoległe wydanie nieodpłatnych nowości – które są wcale nie gorsze od tych przedstawionych w Space Race.

Ostatecznie sprowadza się to do werdyktu, że sam w sobie dodatek nie porywa – jednakże dodaje od siebie kolejny szlif do Surviving Mars, który staje się coraz lepszym produktem. Przyjmując, iż Space Race skupił się raczej na rozbudowaniu początkowego etapu rozgrywki, należy się spodziewać iż kolejne DLC rozwinie ten późniejszy, który moim zdaniem wciąż kuleje najbardziej.

Autor: Ignis
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję