LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Papers Please

Papers Please
Sztab VVeteranów
Tytuł: Papers Please
Producent: Lucas Pope
Dystrybutor:
Gatunek: Logiczna
Premiera Pl:0000-00-00
Premiera Świat:
Autor: Klemens
Ocena
czytelników 100 GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 85% procent
Wyroznienie
Głosuj na tę grę!

Papers, Please

Chyba trudno o większą nudę niż urzędnicza praca. Ot, przekładanie papierka na papierek z kupki na kupkę (i z powrotem), przedzielające seanse w Pasjansa czy innego Sapera. Że jednak może być inaczej, a zwykła kontrola dokumentów może być fascynującym wyzwaniem, dowodzi nam niejaki Lucas Pope.
papers,-please-14247-1.jpg 1Wbrew nazwisku twórcy nie wcielimy się jednak w żadnego kurialistę czy inną eklezjalną „biurwę” lecz zwykłego, typowego pogranicznika, strzegącego świętej ziemi niejakiej Arstoczki przed skalaniem jej przeróżne niepowołane ku temu męty. No, może ziemia ta nie jest aż taka „sakralnie zdatna”, nasze alter ego – jak i całe realia – nasuwa bowiem skojarzenia z jakąś postradziecką republiką, z tym, że z czasów, nim stała się ona „post”.

Atmosfera więc od samego początku jest duszna, musimy bowiem tyleż obawiać się zagrożeń w postaci terrorystów czy organizacji wywrotowych (zwących siebie opozycyjnymi bądź wyzwolicielskimi), co i kontroli wewnętrznej, nasuwającej oczywiste skojarzenia z gestapowsko-enkawudzistowskimi wzorcami.

Na czym zaś polega nasze zadanie. Otóż po prostu musimy kontrolować dokumenty petentów – weryfikować ich aktualność, ważność, kompletność. Od czasu do czasu zostaniemy uraczeni dodatkowymi wymogami, tak iż biurokracja coraz bardziej się spiętrza i narasta.

Teoretycznie byłoby to proste zadanie, gdybyśmy dysponowali nieograniczonym czasem, tak jednak nie jest. Z reguły bowiem pracę kończymy po dwunastu (wirtualnych – i pędzących niczym sond
a New Horizons) godzinach, każdy zaś „załatwiony” petent to pięć dodatkowych dolarów. Tymczasem życie w Arstoczce kosztuje, a nie ułatwia nam tego liczna rodzina na utrzymaniu, popadnięcie zaś w długi jest jednoznaczne z końcem gry, podobnie jak dopuszczenie do śmierci z głodu i chłodu najbliższych. Wyrobienie w sobie spostrzegawczości jest więc i efektywności stanowi więc o naszym być albo nie być.

Od czasu do czasu jednak zostaniemy postawieni przed wyborem odwołującym się do naszego sumienia. Czy wpuścić kobietę bez potrzebnych dokumentów, uciekającą ze swej ojczyzny przed represjami politycznymi? Czy przepuścić przemytnika w zamian za sutą łapówkę? Czy przepuścić kolejnego szmuglującego jednak leki ratujące życie? Czy posłuchać „sugestii” przełożonego o przepuszczeniu jego kochanki, a może miast tego ją aresztować? Niektóre z tych wyborów mają mniejszy bądź większy wpływ na bieg fabuły, inne zaś pozwalają nam tylko poznać nieco prawdy o sobie samym (-ej).

Po zaliczeniu kampanii głównej – i ukończeniu jej w sposób pożądany przez twórcę (potencjalnych zakończeń jest 20 numerowanych i kilka mniej oficjalnych) – gracz odblokowuje tryb wyzwań, gdzie bez jakichkolwiek wątków fabularnych może w kilku modelach śrubować swój rekorpapers,-please-14247-2.jpg 2d, jak też miejsce na ogólnoświatowej liście. Ot, tak zamiast Sapera.

Gra nie jest także pozbawiona specyficznego poczucia humoru, mniej lub bardziej aluzyjnego, czasami o „niemieckim ciężarze gatunkowym”, częściej jednak nieco bardziej wyrafinowanym, choć niestroniącym od czerni.

Podkreślić należy także wysoce udaną polonizację całości. Co prawda gra nie jest obszerna tekstowo, lecz pewne pole do popisu było – i zostało ono wykorzystane. Szczególnie przypadło mi do gustu wykorzystanie wschodniosłowiańskiej maniery zwracania się z wykorzystaniem liczby mnogiej – specyfika języka angielskiego z reguły nie jest w stanie tego oddać – co od razu nasuwa pewne (właściwe) skojarzenia.

Gra nie jest piękna wizualnie ani dźwiękowo, autor jednak potrafił przekuć słabość w atut, niejako cofając gracza w czasie, na drugą stronę żelaznej kurtyny, gdziekolwiek by nie została ona spuszczona. Efekt niczym z wykorzystaniem obrazków z komiksów o Borewiczu czy Hansie Klossie.

Papers, Please okazało się zadziwiająco wciągającym „indykiem”, dowodzącym tezy, że nie technikalia, lecz pomysł jest kluczowy dla jakości gry. Co jednak istotne, Lucas Pope nie tylko miał dobry koncept, lecz potrafił mu nadać wcale strawną postać.

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję