LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Jagged Alliance: Rage

Jagged Alliance: Rage
Sztab VVeteranów
Tytuł: Jagged Alliance: Rage
Producent: HandyGames
Dystrybutor:
Gatunek: taktyczna/FPP
Premiera Pl:0000-00-00
Premiera Świat:
Autor: Klemens
Ocena
czytelników bd GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI 50% procent
Głosuj na tę grę!

Jagged Alliance: Rage!

Strategia i taktyka to bynajmniej nie to samo, acz wyrazy te często są używane naprzemiennie, synonimicznie. Grzech ten ma powszechny charakter, nawet w opisie recenzowanej pozycji z naszej sztabowej encyklopedii zostanie ona określona mianem „strategii”. Swego rodzaju jednak zwornikiem obu tych pojęć jest nacisk kładziony na myślenie, unikanie jak ognia impulsywności czy zdania się na łut szczęścia. Mimo wszystko nie można zapominać, że obie te warstwy nie są tożsame, a obie mają niebagatelny wpływ na ostateczny efekt. Klasycznym zaś przykładem produkcji kładących nacisk na warstwę taktyczną jest seria Jagged Alliance, która doczekała się swej kolejnej odsłony.
jagged-alliance-rage!-18500-1.jpg 1Zgodnie z konwencją dane nam będzie pokierować drużyną najemników świadczących swe zbrojne usługi w tropikalnych, domyślnie karaibskich realiach. Misja jednak od samego początku nie idzie dobrze, nasz helikopter zostaje bowiem zestrzelony, my zaś trafiamy w ręce lokalnego watażki z predylekcjami ku naukowemu szaleństwu, czyli wypisz-wymaluj szwarccharaktera z najstarszych filmów z serii o Jamesie Bondzie. Na szczęście trafnej oceny jego obsesji wkrótce dokonuje jeden z jego podkomendnych, umożliwiając nam ucieczkę. Czas wziąć swój los we własne ręce!

Niestety Rage! nie oferuje nam absolutnie niczego, czego byśmy nie znali z poprzednich produkcji. Choć uczciwe postawienie sprawy winno raczej wskazać na fakt, że gra ta oferuje MNIEJ. Na samym początku mamy możliwość pokierowania tylko dwuosobową drużyną, którą możemy ukształtować z grona raptem sześciu postaci, a na dalszym etapie możemy ją rozbudować o dwie dalsze osoby, przy czym w przypadku jednej z nich przyjmujemy ją z całym dobrodziejstwem inwentarza, bez możliwości jakiegokolwiek wyboru. Jeśli więc, drogi graczu, urokiem cyklu była dla Ciebie rola kierownika grupy, swego rodzaju menedżera wojny, to w przypadku najnowszej odsłony o takowej możesz zapomnieć.

Dobrze chociaż, że poszczególni tzw. boha
terowie różnią się między sobą, tocząc rozmowy przy różnorakim zaangażowaniu emocjonalnym, czasami między nimi naprawdę iskrzy. Również ich słabości mają swój urok, jak chociażby stereotypowe do szpiku kości uzależnienie niejakiego Iwana (wiadomego pochodzenia) od alkoholu.

Niestety cech, przy pomocy których są opisane poszczególne postaci, nie ma zbyt dużo, podobnie jak możliwości ich wyposażenia. W trakcie rozgrywki natkniemy się na raptem kilkanaście rodzajów broni, z których niektóre – jak np. łyżka – trudno traktować inaczej niż w kategoriach ciekawostki, inne zaś stanowią swego rodzaju dziwactwo, choć użyteczne (vide broń laserowa Obcych). Poszczególnych kombinacji nie ma jednak zbyt dużo, podobnie jak w zakresie walki jako takiej – śmiem twierdzić, że już bardziej zaawansowaną mechaniką taktycznych starć dysponował pierwszy (!) Fallout, czyli gra sprzed dwóch dekad, który przecież reprezentował sobą zupełnie inny gatunek!

Oceny gry nie poprawia stopień jej rozbudowy – tak naprawdę wysoce skromny. Ukończenie gry zajęło mi raptem z cztery godziny i sprowadzało się do stoczenia chyba nawet nie dwucyfrowej liczby pełnoprawnych starć – to naprawdę mało tak jak na standardy serii, jak i gatunku jako takiego. Gra jest bardzo liniowa, wybór tak naprawdę sprowadjagged-alliance-rage!-18500-2.jpg 2za się do kolejności prowadzonych starć, czasami niektórych można zresztą uniknąć.

Gry nie ratuje również fabuła, która sprawia wrażenie pisanej na kolanie. Nasz szalony naukowiec szybko przekształca się w zwykłego narkotykowego bossa, a walka z nim urasta do roli batalii narodowowyzwoleńczej. Co gorsza – wybaczcie spoiler – nie uświadczymy żadnego zaskakującego zwrotu akcji, dialogi między postaciami są zaś miałkie i kompletnie nieprzekonujące.

Łyżką miodu w beczce dziegciu nie jest również oprawa audiowizualna. Gra wygląda dość szpetnie, może nie w stopniu wymiotnym, ale nie jest ona godna końca drugiej dekady XXI wieku. Również udźwiękowienie jest przeciętne, nade wszystko zaś skromne – ot, po podniesieniu alkoholu zawsze usłyszymy komentarz o skłonności Iwana wobec tegoż (nawet jeśli wspomniany Rosjanin nie jest w składzie naszej drużyny), co szybko zaczyna wręcz irytować.

Jagged Alliance: Rage! to produkcja, której nie pokocha nikt – ani zdeklarowani fani serii, ani osoby, dla których będzie to pierwsza z nią styczność. Aż dziw bierze, iż przy tak przeciętnej passie tego cyklu w ostatnich latach w oczach producentów wciąż opłacalne jest opatrzenie danym mianem własnej produkcji. Tymczasem podgatunek ten nie jest takim bezrybiem, by ten rak jawił się jako atrakcyjny wariant…

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję