LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Nicea Albo Śmierć A Nasz Dziennik

Nicea albo śmierć przez pryzmat artykułów w "Naszym Dzienniku"

Co znaczy "Nicea albo śmierć"? Słowa te wypowiedziane zostały w polskim Sejmie przez Jana Marię Rokitę, gdy państwa Unii przedstawiły projekt konstytucji przewidujący zmianę postanowień traktatu nicejskiego. Zmianę na niekorzyść Polski. Alternatywa "Nicea albo śmierć" nie jest jednak wcale jednoznaczna- pierwszy człon rozumiemy, na czym jednak miałaby polegać śmierć. Słysząc krytyki tego hasła można odnieść wrażenie, że sprowadza się ono do tego, że albo przeforsujemy Niceę albo próbując to uczynić całkowicie zniszczymy autorytet państwa i "zginiemy" odizolowani dyplomatycznie, prawdopodobnie wystąpiwszy po drodze z Unii. Intencja autora jest chyba jednak inna: system Nicei daje Polsce bardzo dobre perspektywy, jeśli nie zostanie utrzymany Polska zapewne nigdy już nie odegra poważnej roli w polityce europejskiej, a stanie się raczej "szeregowym" członkiem Unii. Patrząc na to w ten sposób wydaje się, że "Nasz Dziennik" popiera to hasło, przedstawiając w zdecydowanej większości artykułów powody, dla których należy bronić postanowień z Nicei. W swojej pracy opiszę stosunek dziennikarzy "Naszego Dziennika" do kwestii bezpośrednio związanych z kwestią prób zmiany systemu głosowania- a więc całości proponowanej eurokonstytucji, stanowiska Francji i Niemiec będących siłą napędową tych przemian, jak również polskiego rządu, który mimo iż "Nicea albo śmierć" to hasło posła z opozycyjnego PO próbował je wypełniać (przynajmniej teoretycznie).

Krytyka projektu eurokonstytucji w "Naszym Dzienniku"

Jednym z głównych zarzutów wobec projektu konstytucji stawianych przez dziennikarzy "Naszego Dziennika" jest wynikające z niego znaczne osłabienie pozycji Polski. W nowym systemie głosowania do przeforsowania ustawy potrzeba by było "podwójnej większości" czyli przynajmniej połowy krajów Unii Europejskiej reprezentujących przynajmniej 60% jej obywateli. Taka sytuacja bardzo osłabiłaby siłę Polski, która z pozycji niewiele słabszej od Niemiec otrzymałaby siłę dwukrotnie mniejszą. Ponadto, największe państwa Unii, czyli właśnie Niemcy, Francja, Włochy i Wielka Brytania uzyskiwałyby zdecydowanie silniejszą pozycję. Jako że ta "wielka czwórka" ma w wielu punktach zbieżne interesy raczej nie pokrywające się z polskimi byłaby to dla naszego kraju bardzo niebezpieczna sytuacja. Według systemu nicejskiego do blokującej mniejszości wystarczyłaby Polska, Hiszpania i trzy mniejsze kraje takie jak Grecja, Portugalia czy Węgry. Przy proponowa

nym systemie blokująca mniejszość musiałaby reprezentować 40% ludności czyli prawie wszystkich państw Unii poza "wielką czwórką"1. Nie dziwi więc, że autorzy artykułów wyśmiewają tłumaczenia zachodnich polityków, że ich celem nie jest wzmocnienie swojej pozycji lub ich próby udowodnienia, że proponowana konstytucja wcale nie osłabia pozycji Polski.

Kolejnym powodem do obaw jest możliwość przekształcenia Unii Europejskiej w supermocarstwo nastawione na rywalizację polityczno- gospodarczą ze Stanami Zjednoczonymi. "Odrzucenie konstytucji jest istotne nie tylko ze względu na system liczenia głosów, chodzi o całość koncepcji zawartej w konstytucji, która zmierza do zbudowania nowego superpaństwa"2. Oczywiście prym w tym supermocarstwie wiodłyby Niemcy i Francja, które podporządkowałyby całkowicie pozostałe kraje swoim celom. W tej sytuacji przynależność do Unii Europejskiej byłaby oznaką zwasalizowania przez te państwa i pełnej od nich zależności3.

Bardzo stanowcze jest stanowisko dziennikarzy "Naszego Dziennika" w sprawie zapisania odwołania do Boga i chrześcijańskich korzeni Europy w konstytucji. Są oni oburzeni unikami polityków w tej sprawie, oto przykład: "Czy można sobie wyobrazić katolicki kraj z konstytucją, która- wbrew historycznym zaszłościom- skrzętnie unika odwołania do chrześcijańskich korzeni Europy?"4. Te jeszcze w miarę spokojne słowa krytyki uległy zaostrzeniu wobec trwającego obstawania polityków (szczególnie zirytował dziennikarzy "Naszego Dziennika" Jacques Chirac) przy nie umieszczaniu w preambule konstytucji odwołania do chrześcijaństwa. Jacques Chirac reprezentuje grupę polityków uważających, że bezpośrednie odwołanie do chrześcijaństwa byłoby niepoprawne politycznie i oznaczałoby brak tolerancji religijnej w przyszłej Unii, dziennikarze "Naszego Dziennika zwracają jednak uwagę, że fakt ten ma zbyt wielkie znaczenie choćby z historycznego punktu widzenia, by go pomijać, czego przykładem może być następujący cytat: "Projekt konstytucji zaproponowany przez konwent nie wspomina ani słowem o chrześcijaństwie, zawiera natomiast w preambule wzmiankę o dziedzictwie kulturalnym religijnym i humanistycznym Europy, co pozwala postawić na jednym poziomie chrześcijaństwo, przedchrześcijańskie kulty pogańskie i wrogie religii tradycje terroru rewolucji francuskiej"5.

Nicea albo śmierć przez pryzmat artykułów w "Naszym Dzienniku"

skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz