LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Ann Vanderhoof - W krainie obfitości mango

Karaiby od razu kojarzą się wielu osobom z ekskluzywnymi wakacjami i ludźmi odpoczywającymi pod palemką z drinkiem w dłoni. Podróż do tego egzotycznego miejsca może wyglądać jednak zupełnie inaczej i stanowić pełną wrażeń, ale także walki z żywiołami przygodę.
Piękna, w żywych kolorach okładka przedstawiająca soczyście zieloną palmę i przejrzystą lazurową wodę wprowadza w klimat książki i zachęca do jej rozpoczęcia niczym reklama biura turystycznego.

Literatura podróżnicza zalicza się do grona moich ulubionych gatunków literackich. Pomijając ciekawe miejsca, które opisuje, a których pewnie w rzeczywistości nie zobaczę, wiele zależy od autora i sposobu prezentacji tematu. Czasem język powieści jest tak obrazowy, a miejsce przedstawione tak sugestywnie, że czytelnik czuje się jego częścią, a czasem wręcz odwrotnie. Karaiby – któż nie chciałby chociaż raz ich zobaczyć? Zanurzając się w lekturze „W krainie obfitości mango” mamy możliwość przemierzyć ten rejon wraz autorką i poznać wiele ciekawostek z nim związanych.

Steve i Ann Vanderhoof to ludzie posiadający dobrą pracę, stabilizację i życie, o którym nie jedna osoba mogłaby tylko pomarzyć. Czegoś im jednak brakuje, bo zapragnęli oderwać się od zgiełku codzienności i wyruszyć na nietypowe wakacje – żaglówką na wyspy karaibskie. Brzmi z jednej strony nierealnie, z drugiej pewnie część osób pomyśli, że lekkomyślnie. Po co porzucać takie życie na rzecz nieznanego? Może właśnie po to, by coś poczuć, zobaczyć, nie zwariować. Nie jest przecież powiedziane, że sensem życia człowieka jest tylko praca i szablonowość. Podziwiam takich ludzi za odwagę w realizacji marzeń.



Żaglówka, którą odbyli podróż otrzymała nazwę „Receta” co ma związek z zamiłowaniem Ann do gotowania, gdyż po hiszpańsku oznacza po prostu „przepis kulinarny”. Pasję do gotowania widać też na kartach książki, gdyż znajduje się w niej wiele interesujących przepisów, związanych z miejscami, jakie akurat bohaterowie odwiedzają. Przepisy opisane są bardzo dokładnie, krok po kroku przedstawiając czynności niezbędne do przygotowania potrawy. Zawierają także rady jak ulepszyć lub nieco zmienić recepturę dostosowując ją do własnego smaku i potrzeb. Dzi
ęki temu myślę, że czytelnik bez problemu poradzi sobie z przygotowaniem przedstawionych potraw. Wśród licznych przepisów można znaleźć między innymi: krewetki z kaszą kukurydzianą, bahamski makaron z serem czy conch o smaku homara. Problem przy niektórych przepisach może stanowić jednak zdobycie niezbędnych składników.

W trakcie wyprawy Ann i Steve poznają interesujące miejsca, ale także ciekawych i pomocnych ludzi oraz obserwują niezwykłe zjawiska, które z pewnością zapadną w ich pamięci na długo. Nie słyszałam wcześniej o dolarach piaskowych, w których zgodnie z legendą znajdują się gołębie pokoju. Przyjemnie także poczytać o bioluminescencji niewielkich stworzeń morskich, których widok musi być niesamowity nocą.

Sama podróż to nie tylko piękno, ale także walka z żywiołem w czasie silnych wiatrów czy przeprawy przez miejsca usiane rafą. W takich warunkach kształtuje się również charakter i pewność siebie. Zmienia się sposób patrzenia na świat, a człowiek uczy się radzenia sobie w trudnych sytuacjach. W codziennym życiu jesteśmy zabiegani, zestresowani i każdego dnia powtarzamy pewnego rodzaju schemat nie mając czasu na głęboki oddech. A warto czasem porozmawiać z ludźmi, poleżeć i podelektować się słodkim nic nie robieniem. Trynidadczyk nazwałby to „limowaniem”.

„Sporadycznie, będąc na brzegu, widzę gdzieś swoje odbicie i ogarnia mnie zdumienie – ledwie poznaję tę opaloną, szczupłą, sprawną kobietę, która na mnie spogląda. Wyglądam lepiej niż kiedykolwiek.” (str. 409)

Książka napisana została barwnym językiem i w interesujący sposób. Opisy przyrody są obrazowe i w odpowiedni sposób przedstawione, nie nużąc a przenosząc do pięknych różnorodnych miejsc działających na naszą wyobraźnię. Konstrukcja książki i styl pisarski sprawiają, że czyta się ją bardzo dobrze przy okazji poznając słownictwo związane z żeglarstwem.

„W krainie obfitości mango” to dobrze napisana i ciekawa lektura pozwalająca oderwać się od codzienności i spojrzeć nieco inaczej na świat, zachęcając równocześnie do podróżowania. Poza dobrą rozrywką lektura dostarcza również wiele pomysłów na zróżnicowane potrawy, które w znacznej części możemy zrealizować z ogólnie dostępnych składników.

Autor: Meggie
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz