LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Demokracja versus Terroryzm

Demokracja versus Terroryzm

Pierwsza wojna światowa zakończona, druga wojna światowa zakończona, trzecia... Właśnie, czy obecnie naprawdę toczy się następna wojna? Może nie światowa, ale jednak jest to konflikt, w którym szanse naszych mniej lub bardziej demokratycznych społeczeństw są znacznie słabsze. Nie chcę wdawać się w dywagacje, że terroryzm jest naturalną reakcją krajów muzułmańskich na narastającą ekspansję zachodu, bo przecież nie ma się co czarować, to o nich przede wszystkim mowa.

IRA, Kurdowie, Baskowie mają w obecnym świecie znaczenie marginalne, zresztą z ugrupowaniami tymi prowadzi się negocjacje, skuteczne lub nie, ale jednak coś się próbuje w tej materii robić. Natomiast z dużo groźniejszymi terrorystami muzułmańskimi nie można negocjować, terrorystów się zabija i w tym miejscu pojawia się pierwszy problem. Siedząc wygodnie przed telewizorem, chodząc na koncerty czy do restauracji, wylegując się na plaży (i tak można by w nieskończoność mnożyć przykłady, składające się na tzw. cywilizację konsumpcyjną), ciężko zaakceptować nam fakt, że w niektórych sytuacjach zwyczajnie nie może być mowy o porozumieniu. Jak rozmawiać z kimś, kto twierdzi, że twój kraj zasługuje na wymazanie z powierzchni ziemi i nawet jeśli nie ma możliwości zrobienia tego bezpośrednio to poprzez finansowanie różnego rodzaju terrorystów i ekstremistów - do tego dąży.

Ironicznie nasza słabość bierze się z naszej największej siły, którą jest całokształt demokratycznych reguł. Nie chcę w tym miejsce przynudzać i rozwodzić się nad wyższością tego systemu, o którym już Churchil pisał, że jest to najgorszy z możliwych ustrojów, ale jedyny możliwy do zaakceptowania. O tym suszą głowy w szkołach i na studiach. Tym niemniej, teoretycznie każdy z nas może zostać prezydentem, premierem albo innym, heh, wybitym politykiem. Musi tylko w regularnych odstępach czasu uwodzić tłum, który go na to stanowisko wybierze. Obiecywać gruszki na wierzbie, darmowe piwo i gry dla każdego, a także twardą rękę dla bandytów, a zaraz po nich dodaje bez zastanowienia - terrorystów.

Demokracja versus Terroryzm 195338,1


W momencie, w którym jednak rodzice przeżywają stratę swoich dzieci, a te ostatnie wracają w workach albo drewnianych skrzynkach - my miękniemy. Zawsze bowiem znajdą się grupki przeróżnej maści ludzi, oderwanych od rzeczywistości, faszerujących nasz tłum hasłami o pokoju i miłości. I ci sami, którzy jeszcze wczoraj nas kochali, dziś odwracają się do nas plecami i podążają za tymi pięknymi banalnymi hasłami. Mimo, iż pozornie wyglądamy na silnych i zwartych, to od wewnątrz toczy nas rak słabości. Ciężko w to uwierzyć, kiedy oglądając rozmaite reportaże i pokazy zróżnicowanych grup antyterrorystycznych, masy nowoczesnego sprzętu, pływające fortece, całe tony agencji wywiadowczych itd. Europa przegrywa wojnę z terroryzmem, a liberalne media tworzą efekt kuli śniegowej. Każdego dnia wzmacniają poczucie terrorystów i bandytów, że to oni mają rację, a ich wojna na dłuższą metę jest wygrana.

Daleko nie trzeba szukać. W chwili pisania niniejszego artykułu Izrael toczy śmiertelną walkę o swoje dalsze istnienie. W mediach - czy to polskich, czy też zagranicznych, z małymi wyjątkami - zapanowała niebywała wręcz histeryczna nagonka na Izrael. Zewsząd podnoszą się głosy protestu i żądania o natychmiastowe zawieszenie broni, powrót na poprzednie stanowiska i tego typu pomysły. Nikt nie odpowiada jednak na proste pytanie: „Co dalej?”. Swoją drogą - ciekawe, co zrobiłaby na przykład Wielka Brytania, gdyby każdego dnia na Londyn spadało sto albo więcej pocisków rakietowych, wystrzeliwanych przez IRA. Jako mieszkaniec Londynu, miasta jak najbardziej dotkniętego przez terrorystyczne ataki, byłbym pierwszym domagającym się od rządu radykalnych, czytaj siłowych, kroków naprawiających taką sytuację. Tymczasem tytuły: „Izrael terrorysta”, „Ludobójcy” i tym podobne każdego dnia możemy spotkać w prasie i Internecie. Nie dajmy się wpędzić w polemiki, kto pierwszy zaczął albo osiedlił się na ziemiach izraelskich, bo są to typowe pytania w stylu „Co było pierwsze: jajko czy kura?”. Faktem, z którym nikt nie może polemizować jest to, że właśnie Izrael rozpoczął i wdrażał w życie plan pokojowy w postaci „Mapy drogowej”.

Chyba wszyscy pamiętają zdjęcia wysiedlanych siłą własnych obywateli, aby oddać ziemię Palestyńczykom. W tym samym czasie na drugiej granicy z Libanem, ugrupowanie powszechnie uznawane przez ONZ za organizacje terrorystyczną, od lat gromadziło rakiety, środki przeciwpancerne i szkoliło swoich ludzi, aby wdrożyć w życie to, co „oszołomiasty” prezydent Iranu robił tylko na wiecach, czyli atakować ich odwiecznego wroga - Izrael. Nikt nie patrzy na fakt, iż ten sam ONZ wydał rezolucję wzywającą do rozbrojenia Hezbollahu. Ostatnie wiadomości o spodziewanej rezolucji ONZ w sprawie ustanowienia sił pokojowych w Libanie wbrew pozorom nie wróżą nic dobrego, bo już czytamy o niezwykłe silnej presji Iranu i Syrii na powołanie pro-Hezbollahowego rządu. Nie trzeba chyba dodawać, że pod takimi rządami Hezbollah dość szybko odbudowałby swój arsenał i wielce prawdopodobnie, że cała heca zaczęłaby się od początku. To dopiero byłaby przykra niespodzianka dla Izraela, z prawej Hamas, z lewej Hezbollah, nic tylko współczuć.

Zresztą warto na dłużej zatrzymać się przy tej organizacji, o której sami szefowie przyznają „Dziś Izrael, jutro Europa”. Nie chcę wnikać w aspekty, można powiedzieć „nieterrorystyczne”, chodź może nie każdy wie, że Hezbollah zajmuje się także działalnością charytatywną. Prowadzi parę szpitali i klinik, dzięki czemu dość łatwo mogą wprowadzać w błąd niedoświadczonych dziennikarzy o rzekomych dobrych uczynkach. Zresztą ten sam gatunek dziennikarzy dawniej pisał o wspaniałościach stalinizmu, czy szczytnej walce wietnamskich komunistów z amerykańskim imperializmem. Hezbollahowi udało się stworzyć w Libanie swoiste państwo w państwie, przez nikogo niekontrolowaną wylęgarnię terrorystów. Hezbollah zawiązał przecież sojusz z Al-Quaidą, a Iran wypuścił z aresztu i wysłał do Libanu syna Osamy Bin Ladena, aby wzmocnić sojusz z Iranem.

Demokracja versus Terroryzm

| 1 | 2 | 3 | następna >>
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz