| Niepowodzenie Operacji Irene |
Niepowodzenie operacji IreneDnia 3 października 1993 roku w ramach operacji "Przywrócić Nadzieję" ok. 120 żołnierzy Delta Force i Rangersów na pokładzie kilkudziesięciu helikopterów Uh60 Black Hawk poleciało z jednej z amerykańskich baz w Somalii do stolicy państwa Mogadiszu ,z misją uprowadzenia dwóch ważnych oficerów Mohameda Farraha Aidida przywódcy buntowników. Misja ta miała kryptonim "Irene". Jej uczestnicy , nie wiedzieli , że rutynowa akcja skończy się walką z rozjuszonym tłumem. Zacznijmy od początku. W latach 90 XX wieku w Somalii małym państwie na wschodzie Afryki zapanował głód i niedostatek. Militarna walka o władzę różnych ugrupowań spowodowała do zniszczenia struktur państwa. Mohameda Farrah Aidid był przywódcą jednego z nich. Przy pomocy swojej prywatnej armii przejmował dostawy żywności. ONZ rozpoczęło interwencję zbrojną. Główną rolę pełniło w niej USA. Jedną z misji mających na celu obalenia Aidida była wspomniana wcześniej "Irene". Kulisy tej nieudanej akcji odsłania dość wiernie film "Helikopter w ogniu". Do czasu obejrzeniu filmu miałem wątpliwości. Dlaczego zginęło 18 świetnie wyszkolonych komandosów? Kto jest za to odpowiedzialny? Wszystkich zainteresowanych do poznania odpowiedzi zachęcam do lektury dalszej części tekstu.
Moim obiektywnym zdaniem główną przyczyną rzezi na ulicach miasta była zasada armii amerykańskiej "No leave men bechind". Polegała ona na tym , że żadni ranni , nie mogą być pozostawieni bez pomocy. Teoretycznie to dobrze , ale w praktyce? Wyobraźmy sobie na przykład taką sytuację: helikopter został zestrzelony w środku miasta. Nie ma pewności czy ktoś przeżył. Jest otoczony przez nieprzyjaciół. Ale mimo to regulamin nakazuje wysłać ,najpewniej na śmierć , kolejny oddział aby zorientował się czy ktoś przeżył , a jeśli tak to udzielić mu pomocy medycznej. Według etyki to dobrze , ale czy opłaca się tracić kilku ludzi , aby uratować innego? Innym powodem klęski było nie poinformowanie sił ONZ o operacji. Odziały Narodów Zjednoczonych posiadały w odwodzie dywizję pancerną , która zmobilizowana w porę mogła by uratować nie jednego żołnierza. Dywizja została zmobilizowana już pod koniec operacji , po śmierci 18 żołnierzy. Kolejnym błędem operacji "Irene" był zły dobór uzbrojenia na akcje. Większość żołnierzy wyposażona była w przestarzałe karabinki Ar15(M16). Broń tego typu jest zawodna i niepraktyczna. Swoją nieprzydatność udowodniła już w wietnamskiej dżungli. Po co powtarzać błędy przeszłości? Nie lepiej było ich wyposażyć w karabinki typu Colt Comando? Są one mniejsze , posiadają większą szybkostrzelność , cechuje je lepsza jakość. Kolejnym błędem było słabe rozpoznanie. Amerykanie mogli poczekać trochę z misją i dogłębnie rozważyć wszelkie możliwości , przeprowadzić lepsze rozpoznanie. Są jednak rzeczy których nie ujawni żadne rozpoznanie. Kto mógł wiedzieć , że do walki z siłami pokojowymi stanie prawie całe miasto? Po tej bitwie ok. 1000 mieszkańców Mogadiszu nie wróciło do domu. Kolejnym mankamentem była rzecz niezależna od dowódców - pewność siebie i morale żołnierzy. Amerykańscy komandosi zlekceważyli i nie brali nieobowiązkowego sprzętu w postaci np. noktowizorów , dodatkowej amunicji. Inną rzeczą na którą nie mieli wpływu amerykańscy stratedzy była dostępność broni w Somalii. W Mogadiszu nikt nie wie co to jest pozwolenie na broń. Tam każdy nawet niepełnoletni obywatel może iść i zakupić powiedzmy karabinki systemu kałasznikowa , albo ręczną wyrzutnie rakiet Rpg7. Gdyby Amerykanie uważniej planowali operację , i nie wtrącali się w prawie każdy konflikt na świecie może nie doszło by do tragedii. Niepowodzenie operacji IreneMatisnapoleon69@wp.pl |
Autor: 4419 |


