Chińczycy twierdzą, że złamali Denuvo - ale cracka nie będzie

3DM, chińska grupa należąca do międzynarodowej „sceny” crackerskiej, twierdzi, że poradziła sobie z zabezpieczeniem antypirackim Denuvo.

Wczoraj w serwisie douyu.com można było obejrzeć stream z pecetowej edycji Rise of the Tomb Raider. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że stream uruchomiła Bird Sister, przywódczyni chińskiej grupy crackerskiej 3DM, a zapis rozgrywki pochodził z rzekomo scrackowanej wersji gry. I tu trudno byłoby mówić o zaskoczeniu (gry crackowane są przecież od zawsze), gdyby nie fakt drugi – najnowsza odsłona przygód Lary Croft korzysta z zabezpieczenia antypirackiego Denuvo, które dotychczas pozostawało (i pozostaje) praktycznie niecrackowalne. Prezentacja – obejmująca wielokrotne włączanie i wyłączanie gry, a także trwający niemal godzinę, płynny gameplay – miała stanowić dowód na oczekiwane przez piratów pokonanie kolosa stojącego na straży bezpieczeństwa współczesnych gier. Widoczny poniżej obrazek pokazuje biblioteki umożliwiające rzekomo uruchomienie Rise of the Tomb Raider w wersji spiraconej. Obecnie o niczym oprócz udanego pokazu nie może być jednak mowy.

Crack do Rise of the Tomb Raider – pomimo zaprezentowania na streamie – wciąż nie ujrzał światła dziennego. I prawdopodobnie nie ujrzy, ponieważ Bird Sister nie chce, by grupę dotknęły jakiekolwiek reperkusje prawne. Z tego powodu obserwatorzy (którzy części zawartości swojego portfela na Rise of the Tomb Raider uparcie przeznaczyć nie chcą) zarzucili 3DM grę pod publiczkę i wodzenie piratów za nos. Jak twierdzą – „bez udostępnionych binarek nie mamy o czym mówić”.

Należy jednak pamiętać, że Denuvo nie pozostaje bierne. Odpowiedzialni za zabezpieczenie programiści regularnie uaktualniają swoje oprogramowanie, czyniąc wcześniejsze cracki nie tylko bezużytecznymi, ale również zmuszając ich twórców do rozpoczynania prac nad „antyzabezpieczeniami” od zera.

Walka z Denuvo trwa od roku 2014 i z każdą kolejną produkcją nastręcza piratom coraz więcej trudności. Samo 3DM przyznało niedawno, że próby pokonania oprogramowania coraz bardziej przypominają walkę z wiatrakami. Po początkowych wygranych crackerów – którym udało się „odbezpieczyć” Dragon Age: Inkwizycję czy (po niemal rocznej batalii) Lords of the Fallen – zabezpieczenie stawało się tylko bardziej i bardziej kompleksowe, prowadząc do sytuacji, w której tytuły niełamalne piętrzą się, a cracków do nich brakuje. O tym, czy crackerskie morale pozostanie wystarczająco wysokie, by nie wywiesić białej flagi, kończąc definitywnie erę piractwa, przekonamy się zapewne w najbliższym czasie.

Źródło:
"Maiman" - GRY-OnLine


Klemens
2016-07-14 18:14:38