LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Nowe oblicze platformy Steam

Dziś firma Valve przeprowadziła wieloaspektową aktualizację swojej platformy sprzedażowej.

Choć jest on podstawową funkcją całej platformy, obsługa samego sklepu Steam często bywała nieco problematyczna. Zwłaszcza bezpośrednio w programie, gdzie przeglądanie poszczególnych tytułów przypominało czasem walkę ze starą przeglądarką internetową. Wprowadzone zmiany mają zapewnić nieco lepsze doświadczenia. Po pierwsze, dodano więcej skrótów do często odwiedzanych miejsc. Mamy więc dostęp do np. gier rekomendowanych przez naszych znajomych i kuratorów, czy tagów bezpośrednio na belce po lewej od głównego modułu sklepu (lub w rozwijanej liście Mój Sklep w przypadku aplikacji na PC). Dodatkowo pojawiła się sekcja „ostatnio odwiedzane strony”, by umożliwić kupującym szybki powrót do niedawno przeglądanych gier.

Po drugie, każdy zalogowany użytkownik może zauważyć mały rozwijany przycisk w prawym górnym rogu wszystkich obrazków gier. Umożliwi on bezpośrednie dodanie tytułu do naszej listy życzeń, zakomunikowanie, że nie jesteśmy zainteresowani proponowaną ofertą oraz całkowitą edycję naszych preferencji. Dzięki temu szybko pozbędziemy się niechcianych produktów z naszej strony głównej, bez konieczności indywidualnego wchodzenia na stronę każdej z gier, by dodać ją do listy lub zignorować.

Zmienił się także sposób prezentacji tytułów na górze strony, jak i najlepszych promocji. Położono większy nacisk na widoczność i przejrzystość ofert. W życie weszły też dyrektywy dotyczące prezentacji screenshotów. Klient ma być zawsze świadomy tego, dlaczego i przez kogo dana gra jest mu rekomendowana, a sam system ma lepiej dobierać interesujące tytuły. Dodano też Wielkie Niebieskie Przyciski dla łatwiejszej nawigacji. Ekscytujące, nieprawdaż?

Dostosowywanie oferty pod konkretnego użytkownika było kierunkiem, w którym Valve podążało już od dłuższego czasu. Także i teraz Steam staje się jeszcze bardziej „Wasz”. W końcu ze sklepu wyeliminowane zostaną produkty, które dany użytkownik już posiada lub nie jest nimi zainteresowany. Reklamowanie takich tytułów od początku nie miało zbytniego sensu i tylko zajmowało miejsce, które mogło zostać wykorzystane przez inne gry. Tu duży plus dla Valve. Co więcej, z głównej strony możemy teraz dowiedzieć się więcej o aktualizacjach i ulepszeniach tytułów, które już mamy lub chcemy kupić. Informacje o patchach są teraz bardziej w centrum uwagi i nie trzeba zbytnio grzebać, by dowiedzieć się „co nowego”.

Rozbudowano też system preferencji. Na specjalnej stronie naszego konta (dostępnej z poziomu wymienionego powyżej przycisku w rogu) możemy ustawić, czy życzymy sobie widzieć w sklepie tytuły ze Wczesnego Dostępu, Pre-ordery, Programy, Filmy, propozycje VR itp. Zaznaczyć też można, że gramy na Macu/Linuksie – ujrzymy wtedy jedynie tytuły kompatybilne z tymi systemami operacyjnymi. Dodatkowo ustalimy blokadę gier brutalnych i z elementami erotycznymi, co jest ukłonem w stronę rodziców młodszych graczy.

Dużą zmianą jest filtrowanie tagów w sklepie. Jeśli, powiedzmy, nie jesteśmy zbytnio zainteresowani grami typu anime lub wszechobecnymi tytułami survivalowymi w pre-alfie, wystarczy dodać odpowiednie znaczniki i teoretycznie zostaną one ze sklepu odfiltrowane, lub co najmniej będziemy widzieć mniej takich produktów. Personalizacja dotknie także wszystkich widocznych w programie list typu Popularne nowe tytuły, Bestsellery czy Oferty specjalne. Koniec więc z ciągłymi informacjami, że dawno już zakupiony Counter Strike: Global Offensive znowu jest w promocji -50%.

Jeśli zapytać przeciętnego użytkownika, co jest największym problemem Steam, zapewne odpowie nam: „Trudno jest tam znaleźć dobre gry”. I rzeczywiście, w potoku publikowanych na platformie portów gier, zalewu DLC i budżetowych tytułów za symboliczne 0,99 euro ciężko czasem odnaleźć zasługującą na kupno, krótką produkcję indie. Czyli kontrola jakości kuleje. Sprawa ta podnoszona jest regularnie, zarówno na Zachodzie, jak i w komentarzach naszych czytelników. Rozwiązanie tej kwestii wydaje się być bliskie sercom autorów Discovery Update 2.0 (co widać nawet po nazwie), ale można tu mówić tylko o ulepszeniach, a nie o likwidacji tej trudności. Najnowsza aktualizacja bazuje bowiem na Discovery Update z 2014 roku, dodającej do Steama system Kuratorów i Kolejkę Odkryć. Kolejna wersja ulepsza więc także i te aspekty.

Kuratorzy, którzy mają oddzielić ziarno od plew, zostali ustawieni „frontem do klienta” i zajmują bardziej widoczne miejsce na stronie sklepu. Na ich stronie głównej (która ruszyła nieco wcześniej) zobaczymy zaś parę ostatnich recenzji śledzonych przez nas osób i dobierzemy kolejne. Valve zatrudniło też do pomocy sieć społeczną każdego gracza Steam, pokazując w sklepie także to, w co aktualnie grają nasi znajomi i czym są zainteresowani. Małe zmiany dotarły także do Kolejki Odkryć. Podobnie jak przy personalizacji sklepu, to narzędzie uzyskało szersze możliwości filtrowania niechcianych produktów poprzez tagi. Dotychczas można było jedynie zaznaczyć garstkę opcji pokroju „nie pokazuj mi produkcji filmowych”. Cały system ma też bardziej dopasowywać się do użytkownika, co teoretycznie zapewni efektywniejsze rekomendacje, jednak dokładne zmiany w nim nie są znane. Miejmy nadzieję, że stał on się bardziej zaawansowany niż dotychczas.

Koniec końców, wszystkie powyższe udogodnienia mogą wpłynąć na problemy związane z platformą, jednak niewiele zmieniło się w sprawie kontroli jakości. Valve nadal liczy, że będzie ją sprawować społeczność, poprzez Kuratorów i samodzielne tysiąckrotne klikanie „nie interesuje mnie to”. Na zlikwidowanie znacznej części katalogu „budżetowych gier wątpliwej jakości” nie ma co jednak liczyć w najbliższym czasie.

Źródło:
"Movis" - GRY-OnLine


Klemens
2016-11-08 19:24:16