LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Edwin Sweeney - Apacze

Mało który chłopiec – a i niejedna dziewczynka – w dzieciństwie nie zamarzył choć przez chwilę, by być jak Winnetou. Wraz jednak z uzyskiwaniem stosownej wiedzy historycznej zwykł on sobie jednak uświadamiać, że perspektywy rdzennych mieszkańców Ameryki nie były zbyt atrakcyjne i może lepiej jednak poprzestać na dwudziestopierwszowiecznej codzienności. Niemniej gdzieś te marzenia mogły pozostać, warto więc jednak podbudować nieco bardziej usystematyzowaną wiedzą.
Wbrew pozorom liczba źródeł poświęconych Apaczom wcale nie jest tak skromna, jak mogłoby się zdawać biorąc pod uwagę fakt, iż kolonizacja tzw. Dzikiego Zachodu była wydarzeniem stosunkowo niedawnym. Łatwo jednak zapomnieć, że nad tymi ziemiami przynajmniej nominalnie rozciągała się wcześniej hiszpańsko-meksykańska władza, cechująca się niejednokrotni rozbudowaną biurokracją czy też tradycjami memuarystycznymi.



Sęk jednak w tym, że tytuł przedmiotowej pozycji jest mylący. Nie jest to bowiem przekrojowe dzieło traktujące o historii Apaczów na przestrzeni dziejów, lecz w istocie skupia się ono na osobie tylko jednego z ich wodzów, a mianowicie Cochise’a, i jego walk z europejskimi przybyszami. Podkreślić tutaj zresztą należy, ż
e stanowi to efekt działań polskiego wydawcy, oryginalny tytuł – jak i wstęp książki – wyraźnie bowiem wskazuje na mocno ograniczony charakter przedmiotowej publikacji.

W istocie lektura nie jest zbyt porywająca, nie stanowi bowiem ani o dziejach szeroko rozumianego ludu, nie zawiera również opisu wielkich kampanii prowadzonych przez jego przedstawicieli, lecz niejako deprecjonuje nawet głównego bohatera, ukazując go jako znanego, lecz mimo wszystko tylko watażkę gdzieś z końca świata, tak naprawdę od samego początku skazanego na określony los.

„Apacze” to literatura bardzo niszowa, właściwie o charakterze batalistycznym, lecz i w tym zakresie bardziej reportażowa niźli o szerszych ambicjach. Poniekąd dobrze może się ona jednak wpisać w wyobrażenia wynoszone z lektury dzieł Karola May’a czy amerykańskich westernów epoki Johna Wayne’a czy Gary’ego Coopera. Zainteresowani jednak rodowodem tej cywilizacji odczują nade wszystko niedosyt.

Autor: Klemens
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz