gry strategiczneSerwis gier strategicznych www.sztab.com  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Znalezionych wyników: 144
Forum Strategie Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Śmierć członka drużyny
gary_joiner

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 3829

PostForum: Gry fabularne   Wysłany: Wto Lut 16, 2010 12:46 am   Temat: Śmierć członka drużyny
Matis napisał/a:
To może z moich doświadczeń jako MG - z przypadkiem "zabić czy nie" spotkałem się jak prowadziłem dla kolegów sesję Neuroshimy. Pierwszy raz grałem z tą ekipą, sesja trwała może z 2 h, kiedy jeden z osobników, zapominając o elementarnych zasadach bezpieczeństwa (mimo aluzji kolegów z drużyny) otworzył w ferworze walki drzwi bez sprawdzania co może być za nimi - i zarobił salwę z shotguna z praktycznie przyłożenia. Kostki nie były łaskawe i powinienem był go uśmiercić. Na szczęście rzucałem za ekranem, minimalnie zmieniłem wynik i gość przeżył. Długa rehabilitacja i grzanie tyłów w czasie kolejnych potyczek nauczyło go pokory i oduczyły szarżowania. Czyli mała metamorfoza psychiczna postaci, za sprawą traumy posturazowej :) Mimo, że "lekko" nagiąłem zasady, to jeszcze przy okazji dałem frajdę drugiemu koledze, który odgrywał lekarza i miał pacjenta do zabawy. Gdyby drugi raz próbował zgrywać Clinta, to już bym raczej nie majstrował kostkami.


Zgrabne rozwiązanie. Chylę czoła :)

meryphillia napisał/a:
Nie dopuszczam do sytuacji, by śmierć postaci gracza wynikała z niekorzystnych rzutów kostką, bo jest to totalną głupotą. Każdego MG, który dokonuje czegoś takiego zwykłem nazywać "tandeciarzem", tudzież "łopaciarzem", choć na ten tytuł zasługują ;D głównie specyficzni ludzie, którzy nigdy nie powinni prowadzić RPG (pozdrowienia dla pewnego człowieczka z Warszawskiego klubu Awanturnik sprzed ponad 10 lat, który przyczynił się do powstania tego określenia swoim totalnym łopaciarstwem podczas sesji w AD&D :mrgreen: ).


To chyba opinia większości MG, z którymi na ten temat rozmawiałem. Z drugiej strony trzeba też wziąć poprawkę na systemy, z braku lepszego określenia, "tematyczne". Słyszałem kiedyś opowieści o autorskim systemie osadzonym w realiach późnego średniowiecza, kładącym ogromny nacisk na realizm. Podobno przetrwanie trzech sesji z rzędu graniczyło z cudem, a zdarzało się, że gracze reinkarnowali się trzykrotnie podczas jednej. Co ciekawe, MG był podobno na tyle dobry, że był w stanie zachować ciągłość wątków i płynnie "popychać" fabułę do przodu.

meryphillia napisał/a:
Oczywiście śmierć spotka każdą postać gracza jeśli gracz będzie głupi i nierozważny, bo trudno darmo by miał jakieś szanse początkujący wojownik rzucający się na smoka z pordzewiałym mieczem w dłoni, tudzież złapany na gorącym uczynku złodziej próbujący okraść Króla podczas uroczystego obiadu.


Tutaj właśnie mam pewne wątpliwości. Co zrobić z graczem, który zachowuje się głupio czy nierozważnie bo chce jak najlepiej wyrazić charakter postaci? Pozwolę sobie przerobić twój przykład. Co zrobić jeżeli wojownik rzucający się na smoka jest porywczym "berserkerem", który z założenia zawsze rzuca się w wir walki? Jeżeli porywający się na kosztowności Króla złodziej jest kleptomanem? Z jednej strony, głupio karać kogoś za odgrywanie, cokolwiek atrakcyjnej fabularnie, roli. Z drugiej, nie można przecież takiej postaci bezkarnie pozwalać na wszystko "bo taka już ona jest". Może zwyczajnie nie dopuszczać zbyt barwnych postaci do rozgrywki?
  Temat: Śmierć członka drużyny
gary_joiner

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 3829

PostForum: Gry fabularne   Wysłany: Pon Lut 15, 2010 9:45 pm   Temat: Śmierć członka drużyny
Ponieważ w dziale zapanowało pewne ożywienie, zdecydowałem się zadać wam drodzy forumowicze takie o to pytanie: Jakie na waszych sesjach panują, bądź panowały zwyczaje w kwestii uśmiercania członków drużyny?

Skąd pytanie? Moja postać, przesympatyczny, niezgrabny i głupiutki zabójca z talentem muzycznym skonał ostatnio po półtorej roku intensywnych przygód. Sytuacja była dość zabawna, biedak w charakterystycznym dla siebie stylu wpakował się w wielkie kłopoty, wywiązała się walka. Z pomocą przyszedł zaprzyjaźniony ork, zamachnął się swym pomijającym magię toporem i wyrzucił na kościach fambla, topór więc pomknął w stronę zabójcy. Doświadczony zabójca nie powinien mieć problemu z uniknięciem niefortunnego ciosu, niestety i tutaj na kościach padł fambel. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dysponował potężnym artefaktem, który roztaczał nad nim magiczną osłonę, praktycznie nie do spenetrowania za pomocą konwencjonalnych środków. Ale topór kolegi orka pomijał magię, więc zabójca skończył bez głowy.

Śmierć jak na mój gust całkowicie uzasadniona. Raz, że jako gracz doskonale wiedziałem, że pakuję się w poważne kłopoty, do czego MG mnie subtelnie zniechęcał. Dwa, że tak pechowe rzuty nie bardzo mogły skończyć się inaczej w sytuacji bojowej.

Jak to wygląda u was?
  Temat: Jaki system waszym zdaniem jest najlepszy?
gary_joiner

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 18560

PostForum: Gry fabularne   Wysłany: Pon Lut 15, 2010 9:26 pm   Temat: Jaki system waszym zdaniem jest najlepszy?
Ja jestem fanem systemów autorskich. Mistrz gry, który sam wykreował "własny" świat i rządzące nim prawa, stworzył lub zaadoptował najbardziej odpowiadającą mu mechanikę rozgrywki sesje prowadzi swobodnie i płynnie, co przekłada się na komfort i klimat zabawy. Z drugiej strony, nie mam zbyt dużego doświadczenia z systemami "nie autorskimi" więc moja opinia nie należy pewnie do zbyt wartościowych ;)
  Temat: Recenzja Fallout 3
gary_joiner

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 4294

PostForum: Rpg Sztab - artykuły   Wysłany: Pon Lut 15, 2010 8:46 pm   Temat: Recenzja Fallout 3
Elleth napisał/a:
Dyskutować można na temat interpretacji, wartości, które ze sobą dane „dzieło” niesie, refleksji, do których Cię skłoniło, przeżyć, odczuć itp. Natomiast zupełnie nie ma sensu dyskusja, czy czerwony jest ładniejszy od niebieskiego.


Można natomiast dyskutować czy niebieski lepiej komponuje się z czerwonym czy może z żółtym. Istnieją pewne standardy oceny dzieł, które sprawiają, że nie popadamy w całkowity relatywizm. Na przykład ja, choć osobiście Tolkiena nie cierpię, uznaję, że wielkim twórcą był bo jego literackie zasługi trudno podważyć.

Twoja recenzja jest stronnicza i nie widzę w tym absolutnie żadnego problemu, sam nigdy nie napisałem recenzji, która by taka nie była. Nie przypadło mi do gustu to, że nie próbowałaś nawet być obiektywna, nie dałaś czytelnikowi możliwości do wyrobienia sobie własnej opinii na temat gry, podkreślając jej zalety i zupełnie pomijając wady.

Inna sprawa, że wśród recenzentów istnieje plaga zawyżania ocen o czym można bardzo łatwo przekonać się porównując wyrażone w punktach odczucia "profesjonalnych recenzentów" z odczuciami graczy. Na metacritic blaszany Fallout 3 uzyskał średnią ocen z recenzji (48) równą 91, średnia głosów 811 graczy to 78.

Elleth napisał/a:
Poza tym do dzieci w Latarence da się strzelać ;) Nie da się ich natomiast zabić. Ale jeśli z jakichś powodów Cię wkurzyły, to nic nie stało na przeszkodzie, żeby strzałami przerwać ich irytujące dyskusje ;) Więc jak widzisz czasami i fakty podlegają dyskusji :P


W mojej opinii jest to przykład jednego z największych grzechów gier cRPG. Postawić gracza w konkretnej sytuacji a następnie z nieuzasadnionych fabularnie i mechanicznie przyczyn pozbawić go istotnej, w pełni uprawnionej możliwości poradzenia sobie z nią. Podobna sytuacja była zresztą w finale F3, kiedy to ***spoiler alert*** trzeba było podjąć decyzję czy przyjąć śmiertelną dawkę promieniowania i uratować świat czy nie przyjąć i skazać świat na zagładę (wybór swoją drogą bardzo, ale to bardzo ograniczony i głupi). Ale zaraz... Przecież obok mnie stoi mój wierny kompan supermutant, któremu żadna dawka promieniowania nie straszna. Hej stary, uratuj świat za mnie. No tak. Nie możesz, nikt z Beth takiej możliwości nie uwzględnił.

Elleth napisał/a:
Nie jestem też do końca pewna czy pisząc o systemie V.A.T.S. dowodzę swojej ignorancji. Piszesz we wczesniejszym poscie, że twórcy sami przyznali, że system walki jest toporny. Ale czy to oznacza, że mam przyjmować czyjeś opinie za lepsze od moich własnych? :) Dla nich toporny, dla mnie nie. Poza tym nie grałam w ten sposób cały czas, bo nie zawsze się przecież da i nie zawsze jest to lepszym rozwiązaniem. Czasami lepiej władować komuś od razu cały magazynek w głowę ;)


Możesz oczywiście założyć, że mimo, iż nie orientujesz się za bardzo w shooterach to wiesz więcej na temat mechaniki walki od programistów, którzy zajmują się jej implementowaniem w grach od lat i twierdzić, że twoja opinia jest bardziej wartościowa. To akurat jest świetny przykład na to, że całkowity relatywizm opinii wyrażanych w recenzjach jest zgubny. Istnieją realne wyznaczniki tego czy mechanika walki jest dobra czy zła.

Elleth napisał/a:
Dobrze, że tak nie odpowiedziałeś, bo ja jednak już na paru erpegach w swoim, nie tak całkiem krótkim, życiu grałam i pewnie poczułabym się bardzo urażona sugestią, że chwytam się za recenzowanie czegoś o czym kompletnie nie mam pojęcia :P . Tym bardziej, że recenzję tę konsultowałam z moim narzeczonym, który jest na tyle „starym dziadem”, że miał okazję grać na pierwszym Falloucie w czasach, gdy ta gra była absolutną nowością i (o dziwo!) on również uważa, że F3 to bardzo dobra gra i poprzednicy wysiadają (zawsze podejrzewałam, że jest zbyt infantylny jak na swój wiek, ale co zrobić, jak taki mi się trafił?).


Nie licytujmy się, bo nie dość że poczuję się staro to jeszcze wpadnę w depresję z powodu braku lepszej połówki ;) Dość napisać, że porównywanie gier, które łączy jedynie tytuł i scenografia uważam za bezsensowne.

Elleth napisał/a:
Cieszę się natomiast, że przyznałeś jednak, iż w grze da się znaleźć klika fajnych NPC i niektóre poboczne questy są ciekawe. Dzięki temu mam wrażenie, że chyba jednak nie podpalisz tego chrustu, który nazbierałeś na stos przeznaczony dla mnie ;) .


Dlaczego miałbym tego nie przyznać? Wbrew pozorom, nie jestem jakimś opętanym rządzą przeforsowania jedynej słusznej prawdy fanatykiem. Jak napisałem wcześniej, nie uważam F3 za grę złą, a za przereklamowanego przeciętniaka dla mniej wymagającego odbiorcy.

Elleth napisał/a:
Ps. Aż się boję ewentualnej odpowiedzi, bo jak zapowiadałeś w okolicach 3 posta robisz się "cierpkim chamem" :P , a to by był własnie 3 post :shock:


W okolicach trzeciego własnego posta... Więc lepiej uważaj co odpisujesz :P

Cytat:
Ps.1. Oczywiście mojej odpowiedzi też nie odbiraj jako cierpkiej czy złośliwej. Nie mam w zwyczaju internetowych kłótni ;)


Ja uwielbiam internetowe kłótnie, ale na sztabowym forum akurat preferuję kulturalne wymiany opinii celem odchamiania własnej osoby ;)
  Temat: Recenzja Fallout 3
gary_joiner

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 4294

PostForum: Rpg Sztab - artykuły   Wysłany: Nie Lut 14, 2010 9:45 pm   Temat: Recenzja Fallout 3
Elleth napisał/a:
Wiedziałam, że prędzej czy później jakiś fan serii wystąpi ze swoją krytyczną opinią na temat mojej bardzo pochlebnej recenzji. Szczerze mówiąc spodziewałam się nawet słów o wiele bardziej „cierpkich”, zatem pozostaje mi tylko podziękować Ci za dużą kulturę i delikatność.


Cierpkim chamem robię się dopiero w okolicach trzeciego posta w danym temacie ;)

Elleth napisał/a:
Zdecydowana większość kwestii, które poruszyłeś dotyczy subiektywnych odczuć gracza, a jak się mawia „de gustibus non est disputandum” i naprawdę uważam, że dyskutowanie o tym, co mi się podobało a Tobie nie, tak naprawdę nie ma sensu


Zawsze byłem przeciwnego zdania. Nie będziemy przecież dyskutować o faktach, bo te ze swej natury dyskusji nie podlegają.

Elleth napisał/a:
Każda recenzja jest subiektywna i jeśli ktokolwiek twierdzi, że potrafi wypowiadać się obiektywnie, to jest w dużym błędzie, bo coś takiego jak „obiektywizm” istnieje tylko w teorii. Warto o tym pamiętać czytając recenzje.


Nie lubię tego argumentu, bo pozwala on krytykować cokolwiek i cokolwiek wychwalać. Owszem recenzja to wyraz subiektywnych odczuć autora, ale autor powinien zrobić wszystko co w jego mocy by możliwie jak najdokładniej opisać wady i zalety omawianego dzieła. W każdym innym przypadku recenzja jest pozbawiona wartości. Nie wskazałaś na żadną z wad gry, a ja w swej wypowiedzi nie wymieniłem nawet połowy z nich. Dajmy na to kiepski balans: im bliżej końca rozgrywki tym gra robi się łatwiejsza a maksymalny poziom postaci można osiągnąć w połowie głównego wątku, wykonując co drugie z zadań pobocznych.

Elleth napisał/a:
Wydaje mi się, że głównym problemem jest to, iż większość starych fanów serii nie potrafi przyznać, że Fallout 3 wypada naprawdę dobrze w zestawieniu z obecną konkurencją na rynku gier. Dzieje się tak pewnie na skutek ogromnych (prze.. przeogromnych) oczekiwań jakie mieliście wobec tego tytułu.


A pisałem, że wypowiadam się dzisiaj jako osoba prywatna ;)

Elleth napisał/a:
Tym Waszym oczekiwaniom tak naprawdę żadna gra nie byłaby w stanie sprostać, bo żadna gra nie jest w stanie dorównać sentymentowi, jaki macie do dwóch pierwszych części Fallouta. Do tych starych gier, na których graliście za lat młodzieńczych i które teraz idealizujecie, bo pamiętacie emocje, które towarzyszyły Wam, gdy gapiliście się na te piksele i męczyli oczy czytając nieudźwiękowione dialogi. Takie uczucia już nigdy nie powrócą w żadnej nowej grze, bo lat trochę przybyło, z paru innych pieców chleb już się jadło i nic nie jest w stanie tak bardzo zachwycić i jak niegdyś (a tym bardziej kontynuacja czegoś co już znacie!).


To jest bardzo przewrotny argument. Na dobrą sprawę sugerujesz, że trzeci Fallout nie przypadł mi do gustu (co zresztą nie jest do końca prawdą, uważam go za grę średnią) bo jestem doświadczonym graczem, który z niejednym RPGiem miał do czynienia. Pomijając to, że mi taka opinia pochlebia (mimo, że czuję się staro, tak bardzo staro...), mógłbym analogicznie odpowiedzieć pisząc, że Fallout podobał Ci się dlatego, że jesteś graczem niedoświadczonym i idealizujesz grę jedynie dlatego, że nie ma konkurencji na rynku.

Elleth napisał/a:
Masz w pełni rację, że w Falloucie 3 da się znaleźć „gotowe puzzle”, tak jak i w każdej innej grze, jednak moim zdaniem rodzajów tych „puzzli” jest na tyle dużo, że nie męczą gracza swą powtarzalnością. W recenzji napisałam, że najlepiej wypadają Pustkowia i Waszyngton, bo tam naprawdę trudno dopatrzyć się powtarzających elementów, co na pewno sam musisz przyznać. I naprawdę dużą złośliwością byłoby wytykanie grze powtarzających się lokacji. A nie o to chodzi, by szukać dziury w całym.


Ale ja uwielbiam szukać dziur w całym :( Napisałaś, cytuję "Próżno tu szukać powtarzających się elementów lub map zbudowanych z takich samych puzzli". A jednak te puzzle są. Może i są całkiem zgrabnie zakamuflowane, ale są i to widać. To jest pewne przekłamanie.

Elleth napisał/a:
Masz rację – nie lubię shooterów i nie gram na nich i, co za tym idzie, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, jednak Fallout 3, wbrew stawianym mu często zarzutom, to nie shooter (no i chyba shooterem być nie powinien)! VATS to rewelacyjne rozwiązanie, którego nie było jeszcze w żadnej innej grze. Rozwiązanie, które kompromisowo połączyło turową walkę z wcześniejszych Falloutów z walką w czasie rzeczywistym. Rozwiązanie dzięki, któremu Fallout 3 nie jest typową zręcznościówką (shooterem), a jednocześnie walki są dynamiczne i emocjonujące. Jeśli ktoś chce shootera, to niech nie gra w Fallouta :P .


Jeżeli nie korzysta się z VATSa to jest to jak najbardziej kiepski shooter, a nie da się z VATSa korzystać nieustannie. Nie jestem też przekonany czy rozwiązanie polegające na zatrzymaniu czasu i odstrzeliwaniu nieruchomym przeciwnikom głów można określić mianem rewelacyjnego. Na pewno nie jest specjalnie wymagające dla gracza.

Cytat:
Piszesz: „Jak można ocenić na plus dialogi na poziomie "Szukam ojca. To taki mężczyzna w średnim wieku"?”. Brzmi to tak, jakbyś przeszedł tylko główny wątek gry, nie zahaczając w ogóle o questy poboczne i o postacie nie związane z główną fabuła. Pójdź sobie np. do dużego Miasta i pogadaj z Czarną (wychodzi tylko w nocy, więc mogłeś jej nie spotkać), a potem napisz, czy uważasz, że to nie jest ciekawa (zabawna) postać. Albo grając kobietą porozmawiaj z facetem tej Sierry od Nuka-coli, a zobaczysz jakie „niedwuznaczne” propozycje od niego usłyszysz (zdecydowanie nie dla dzieci). Daj grze szansę ;) Napisałam w recenzji, że wątek główny jest zdecydowanie za krótki i że trzeba mapę eksplorować na własną rękę, bo fabuła Cię do tego nie zmusi.


Błędnie zakładasz, że powodowany sentymentem zrezygnowałem z gry i posłałem jej twórców do piekła (koniecznie izometrycznego z czasem płynącym w turach). Kilka przyzwoitych dialogów i garstka znośnych NPCów to jednak za mało by twierdzić, że gra trzyma dobry poziom.

Elleth napisał/a:
Nie wydaje mi się, by wątek główny w Fallout 3 był bardziej lub mniej infantylny i banalny niż w innych grach komputerowych. To jest gra komputerowa a nie film Kieslowskiego czy powieść Dostojewskiego. Wątek jest po prostu za krotki i tyle


Mógłbym przytoczyć przykłady starych, dobrych RPGów, ale tego nie zrobię, bo nie chcę się pastwić. Half-life 2, Bioshock, czyli nieskomplikowane shootery mają ciekawszą i lepiej poprowadzoną fabułę od F3. Cholera, Portal, gra logiczna ma lepszą fabułę. Wszystko tu jest płaskie, postaci są mdłe, ich motywacja niewiarygodna. Piszę tutaj o wątku głównym, bo kilka pobocznych misji było całkiem ciekawych (co jest na swój sposób kuriozalne).

Elleth napisał/a:
Dziwek też jest trochę więcej niż myślisz, tylko trzeba się rozejrzeć, bo nie stoją na każdym rogu. Piszesz czasem tak, jakbyś grze nie poświęcił zbyt wiele czasu. Zresztą czy tu o dziwki chodzi? Moim zdaniem ważniejszy jest przygnębiający klimat, który przy odrobinie wrazliwości może nieźle przytłoczyć. Wyobraź sobie, że znam nawet parę osób, które małolatami nie są, a klimat wydawał się im za bardzo zawiesisty i dołujący, dlatego odłożyły tą grę na półkę. Ale to tak jak napisałam, kwestia wrażliwości i osobowości.


No nie?! Że ja jestem gruboskórny cham?! ;)

Elleth napisał/a:
Niemniej jednak dziękuję za słowa krytyki. Przynajmniej wiem, ze ktoś moje wypociny czyta i się nad nimi zastanawia.


Proszę uprzejmie i przepraszam jeżeli gdzieś Cię uraziłem.

Cytat:
P.S. A co Twoim zdaniem jest najbardziej zbliżone do ideału, jeśli chodzi o różnorodność lokacji? Może na tym jeszcze nie grałam, a gdy spróbuje, to oczy mi się otworzą i faktycznie przyznam, że Fallout jest pod tym względem ubogi


Polecam nieśmiertelne steampunkowe Arcanum. Graficznie jest to to ohydne, bo i stare, ale ciekawych lokacji jest tam masa.

Klemens napisał/a:
Akurat ten problem dane nam - miejmy nadzieję! - będzie zweryfikować przy odsłonie Fallout: New Vegas, póki co oficjalnie planowanej na jesień tego roku, a przy którego produkcji maczają palce ludzie odpowiedzialni za poprzednie, "kanoniczne" odsłony serii. A z grą tą wiązane nadzieje - po Fallout 3 - są jeszcze większe. Pożywiom uwidim.


Z tego co kojarzę to w Obsidianie pracują osoby te osoby z Black Isle, które z Falloutem nie wiele miały wspólnego. Ale zawsze coś. Byleby Bethesda nie ingerowała i byleby ich nie poganiali, bo wyjdzie jak z drugim Kotorem :(


//edit co by nie dublować postów

"Chciałam jeszcze napisać parę słów na temat zabijania dzieci. Otóż na wstępie chciałam nadmienić, iż twórcy gry mieli problem z cenzurą w wielu krajach. Zaczęło się od narkotyków, które miały być substancjami zmieniającymi czasowo parametry postaci, czy substancjami regenerującymi życie. Prawdziwe nazwy narkotyków musiały więc zostać zastąpione całkowicie fikcyjnymi. W Indiach z kolei przyczepiono się do dwugłowych krów upatrując w nich nie mutacji popromiennej, ale czegoś obraźliego. Kontrowersyjna okazała się też detonacja bomby atomowej w Megatonie, do której w japońskiej wersji tej gry rzekomo nie można doprowadzić. Rozumiesz zatem, że w zaistniałych okolicznościach zabijanie bezbronnych dzieci również byłoby nie do przyjęcia?"

Rozumiem, że nie było do przyjęcia jeżeli chciało się sprzedawać grę osobom nieletnim. Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że gra jest zinfantylizowana by nie szokować dzieciaków stanowiących główną grupę docelową produktu.

"Obwieszona lampkami Latarenka z kolei (przynajmniej ja to tak odebrałam) była wyrazem poczucia humoru twórców gry, tak samo jak wiele innych elementów. Podając ten przykład i generalizując zarazem, popełniasz wielki błąd, gdyż zgodnie z Twoją logiką wszelki przejaw poczucia humoru jednoznacznie przekreślałby grę jako poważną ;) "

Nie do końca zrozumiałaś mój punkt widzenia. Wyboraź sobie, że staram się wczuć w postać. Złą postać. Z trudem znoszę fakt, że jak ostatnia fujara szukam ojca, który przecież zostawił mnie na pewną śmierć. Z trudem znoszę fakt, że na poziomie dialogów całe moje zło muszę wyrażać za pomocą, za przeproszeniem, "psychotycznego wkurwienia". I trafiam do wioski zamieszkałej przez impertynenckie, bezczelne bachory. Po minucie mam ochotę je wszystkie wystrzelać. Ale nie mogę. Bo to niepoprawne politycznie. I tak oto cała idea rozgrywki RPG idzie w diabły.

"Ps. A tak na marginesie...po co właściwie zabijać dzieci czy strzelać w genitalia? Przecież już same rozbryzgi krwi i filmiki pokazujące jak mózg przeciwnika ląduje na ścianie wystarczą ;) "

Bo jako wcielający się w postać gracz mam na to ochotę? Jeżeli twórcy gry RPG nie chcą aby gracze strzelali do dzieci to nie powinni dzieci w grze umieszczać. A tak klimat szlag trafia.
  Temat: Browar - jaki lubicie najbardziej
gary_joiner

Odpowiedzi: 72
Wyświetleń: 14896

PostForum: Off Topic   Wysłany: Nie Lut 14, 2010 8:07 pm   Temat: Browar - jaki lubicie najbardziej
Regis, przyjacielu, skąd ty wytrzasnąłeś Okocimia Palonego? Toż ja tego trunku od pół roku nigdzie znaleźć nie mogę. Pozostaje ciemny Ciechan (głęboki ukłon w stronę Ajma) ale ten kupowany w dużych ilościach ma tendencje do wyniszczania mojego skromnego domowego budżetu.
  Temat: Strategia turowa czy RTS?
gary_joiner

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 8050

PostForum: Inne gry   Wysłany: Nie Lut 14, 2010 7:28 pm   Temat: Strategia turowa czy RTS?
Nie no, co to ma znaczyć, że nie można porównywać? Oczywistym faktem jest, że turówki są lepsze. Znam się na tym. Tak trochę. Wybacz Klemens, nie mogłem się powstrzymać ;)

A teraz poważnie. Turowa mechanika rozgrywki na ogół idzie w parze z większą ilością strategicznych/taktycznych możliwości, umożliwia dokładne i precyzyjne zaplanowanie wojennych działań, wybór najbardziej odpowiedniego w danej sytuacji wariantu. Czas rzeczywisty wymaga z kolei błyskawicznego reagowania na poczynania wroga, podzielności uwagi i umiejętnego improwizowania. Takie tam truizmy. Jak to porównać? Pozostaje zobaczyć jak dany typ mechaniki sprawdza się w grach, które oferują oba. Czy ktoś gra w czasie rzeczywistym w Blood Bowl? Czy ktoś przeszedł trzecią cześć UFO rozgrywając bitwy w czasie rzeczywistym? Argument to słaby, wiem, ale jako, że nie pojawiły się inne... Czy to znaczy, że wygrałem i zabieram całe wasze złoto? ;)
  Temat: Recenzja Fallout 3
gary_joiner

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 4294

PostForum: Rpg Sztab - artykuły   Wysłany: Nie Lut 14, 2010 2:29 pm   Temat: Recenzja Fallout 3
Witam serdecznie, ja z garścią krytycznych uwag ( z tego co zdążyłem się zorientować to ostatnio popularny tutaj trend ;) ).

Na początek prośba do Elleth, nie traktuj tego co piszę zbyt poważnie, ani nie przemawiam w imieniu milionów, ani nie jestem specjalistą, ale jestem fanem serii i chciałem wskazać kilka kontrowersyjnych, z mojego punktu widzenia, punktów twojej recenzji.

Piszesz o fabule: "Nadmienię tylko, że dalsze losy bohatera są bardzo ciekawe i wciągające".

Oczywiście masz prawo do własnej opinii jednak warto wziąć pod uwagę, że wielu graczy zapytanych o najsłabszy element gry wskaże właśnie wątek główny. Ja stwierdziłbym, że jest infantylny, banalny i straszliwie liniowy. Do tego skutecznie psuje zabawę, bo jak tu się wcielić w psychopatę bez uczuć, chodzące przekleństwo pustkowi, kiedy gra zmusza nas do szukania taty? Finał historii też był, co tu dużo pisać, słaby jak koreańska wódka.

Piszesz: "Na plus oceniam również dialogi".

Przepraszam bardzo, ale jak można ocenić na plus dialogi na poziomie "Szukam ojca. To taki mężczyzna w średnim wieku"? Scenarzyści Bethesdy nie potrafiliby stworzyć dobrego dialogu czy interesującej postaci nawet gdyby im pistolety do głów przyłożyć. Dzięki ci, o boże, za Obsydian!

Piszesz: "Próżno tu szukać kolorowej, bajkowej grafiki, efektownych wielobarwnych błysków, wodotrysków i innych takich fajerwerków dla małolatów. Gra ewidentnie jest adresowana do odbiorcy dorosłego (...)"

Tu nie chodzi o grafikę, która swoją drogą jest widowiskowa i pełna wodotrysków. Chodzi o pewne spłycenie świata, uczynienie go zdatnym dla małoletniego odbiorcy właśnie. Jak to jest, że w postapokaliptycznym świecie nie ma prostytutek (o przepraszam, jest jedna, ma monopol)? Dlaczego nie można strzelać do dzieci i celować w genitalia? Dlaczego większość opcji dialogowych stara się zrobić z gracza naiwniaka, idiotę, bądź wkurzonego idiotę? Bo gra jest kierowana do małolatów właśnie.

Piszesz: "Przy tej okazji muszę napisać o systemie walki w Fallout 3, który jest moim zdaniem REWELACYJNY. "

Tu niestety dowodzisz własnej ignorancji. Oczywiście nie każdy musi grywać w shootery, ale formułując takie opinie, bądź co bądź publicznie, wypadałoby wiedzieć o czym się pisze. Mechanika walki w Falloucie mocno kuleje, jest rażąco toporna i sami twórcy przyznali się do tego w jednym z wywiadów.

Piszesz: "Lokacje w grze są naprawdę niesamowite. Najkorzystniejsze wrażenie sprawia główna mapa (Stołeczne Pustkowia i Washington D.C.). Świat gry jest bogaty w szczegóły i różnorodny. Próżno tu szukać powtarzających się elementów lub map zbudowanych z takich samych puzzli."

Niesamowite, może i tak. Szczególnie niesamowite było miasteczko zamieszkane przez dzieci, obwieszone lampkami choinkowymi, naprawdę budowało mroczny klimat. Były też małe, zdecydowanie zbyt małe. Ponadto tunele metra były z puzzli, wnętrza chatek były z puzzli, schrony były z puzzli, a pustynne pustkowie z definicji nie jest miejscem specjalnie urozmaiconym. Nie było tak źle jak w Oblivionie, ale do ideału nadal sporo brakuje.

Bardzo natomiast podobał mi się twój styl, oby tak dalej! Nie to żebym chciał udowodnić, że wcale nie mam gruczołu jadowego zamiast serca, poważnie czytało mi się twoją recenzję świetnie - co jest rzadkością. I wybacz napastliwy styl wypowiedzi, jakoś tak do mnie przylgnął, nawet walentynki formułuję podobnie ;)
  Temat: Kobiety w walce
gary_joiner

Odpowiedzi: 128
Wyświetleń: 15235

PostForum: Militaria   Wysłany: Sro Mar 25, 2009 11:00 pm   Temat: Kobiety w walce
A jak już walczyć muszą, to tylko w kisielu!
  Temat: Bieslan
gary_joiner

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 4623

PostForum: Historia   Wysłany: Pią Mar 13, 2009 11:50 pm   Temat: Bieslan
Matis, nie tylko jesteś cwany, ale jeszcze bezczelnie zrzynasz pomysły z kampanii wyborczej Kononowicza. Bardzo, ale to bardzo, nie ładnie :(
  Temat: Czego teraz słuchasz?
gary_joiner

Odpowiedzi: 117
Wyświetleń: 18363

PostForum: Off Topic   Wysłany: Sro Mar 11, 2009 6:35 pm   Temat: Czego teraz słuchasz?
A ja jakoś nie mogę się uwolnić od "Perdition City" Ulvera i "The Private Press" DJ'a Shadow'a... Łażę z tymi dwoma albumami na słuchawkach wszędzie, nucę w tramwajach, zgroza, powiadam wam :/
  Temat: Czy zdążymy z EURO 2012???
gary_joiner

Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 28366

PostForum: Sztab Managerów   Wysłany: Sro Mar 11, 2009 10:56 am   Temat: Czy zdążymy z EURO 2012???
Kilka wycinków prasowych z mojego podwórka ;)

Grunty pod stadion nie do końca wykupione

"Miasto nie może rozpocząć maślickich inwestycji na Euro 2012, bo nie wykupiło wszystkich działek. Toczą się spory o wartość tych gruntów. Nawet do płyty głównej przyszłego boiska piłkarskiego pretensje rości spadkobierczyni dawnego właściciela tej ziemi. (...) Pani Danuta Krzywda stara się o przywrócenie praw do dawnego majątku swego zmarłego ojca, sześciu działek o powierzchni 5600 m kw. położonych dokładnie na planowanym boisku. Walczy też o korzystną cenę za teren, na którym ma powstać tzw. Węzeł Drzymały, czyli zjazd z Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, pętla Tramwaju Plus i część parkingu koło stadionu. Jej rozmowy z miastem o sprzedaży domu i gospodarstwa, na miejscu których ma powstać Węzeł Drzymały, zaczęły się już w marcu ubiegłego roku. Porozumienia nie osiągnięto. Miasto zaproponowało za ponad hektar działki 5,5 mln zł. Ale Danuta Krzywda chce o 2 mln zł. więcej. Podpiera się wyceną wynajętego przez nią biegłego rzeczoznawcy. Uważa, że biegli drugiej strony zaniżyli wartość jej majątku. (...) Budowa infrastruktury wokół stadionu ma ruszyć latem. Oprócz działki pani Krzywdy miasto nie wykupiło też sąsiadującego z nią gruntu innego właściciela. Jak się dowiedzieliśmy, ten żąda 14 mln zł a miasto gotowe jest zapłacić najwyżej 3 mln. (...) To niespodzianka, bo dotychczas opinia publiczna była karmiona informacją, że jesteśmy przed rywalami z budową stadionu, gdyż teren na Maślicach w całości należy do miasta. Mniejsza o spór o wartości działek pani Danuty Krzywdy i jej sąsiada. Właściciele gruntów mają prawo do własnych wycen i twardych negocjacji. Problemem jest kontrowersja co do ziemi na płycie boiska. Pani Krzywda wystąpiła o jej zwrot jeszcze w 2003 roku, kiedy nikomu w Polsce nawet nie marzyły się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Nikt nie sprawdził stanu prawnego gruntów czy sprawdził to niechlujnie? A może rzetelnie, tylko zachował tę informację dla wąskiego grona wtajemniczonych? To ogromna inwestycja i takich wpadek tuż przed jej odpaleniem być po prostu nie powinno. A już mieliśmy cyrk z ustaleniem, kto naprawdę wygrał przetarg na budowę stadionu, z przemilczaniem informacji o rzeczywistych kosztach przedsięwzięcia. (...)

11.03.09

Stadion na Euro wybuduje jednak Mostostal

Najpierw stadion na Maślicach miał budować Mostostal, który wygrał przetarg. Potem komisja przetargowa uznała, że jednak Max Bögl, bo zwycięzca miał zrobić błędy w ofercie. Mostostal odwołał się i znowu jest głównym wykonawcą. Teraz Max Bögl może pójść do sądu. (...) Orzeczenie Izby kończy trwający kilka miesięcy, pełen protestów i odwołań, proces wyłaniania budowniczego wrocławskiego stadionu. W październiku ub. roku do finałowego rozstrzygnięcia komisja złożona z pracowników spółki Wrocław 2012 i Urzędu Miasta wybrała tylko dwa konsorcja: Mostostalu i Alpine Bau. Od tej decyzji odwołał się odrzucony Max Bögl. Jego protest uznano i tym samym dopuszczono do ostatecznej rozgrywki. Przetarg rozstrzygnięty został w styczniu. Za najlepszą ofertę uznano tę Mostostalu. Decyzja nie była jednak jednogłośna. W głosowaniu komisja przetargowa podzieliła się po połowie. Zadecydował więc głos przewodniczącej Anity Fornalczyk, która opowiedziała się za Mostostalem. Wtedy Max Bögl zaprotestował ponownie. Jego prawnicy podnosili, że gwarancje bankowe przedstawione przez konkurencję są nieprawidłowe. Chodziło o drobiazgi: w tłumaczeniu dokumentacji użyto skróconej nazwy jednej z firm tworzących konsorcjum, w nazwie innej zamiast znaku "&" użyto angielskiego słowa "and". Komisja stosunkiem głosów 4:2 postanowiła protest uznać. (...) Wrocław otrzymał w poniedziałek dwie wiadomości. Dobra jest taka, że wykonawca stadionu wreszcie został wybrany i budowa niebawem powinna się rozpocząć. Zła, że potrzeba było do tego interwencji Krajowej Izby Odwoławczej. Komisja przetargowa złożona z pracowników spółki Wrocław 2012 problemu nie udźwignęła. Najpierw ofertę Mostostalu uznała za najlepszą, by potem w ogóle wykluczyć ją z przetargu. A i ta decyzja okazała się bezzasadna.

Taką pracę komisji równie dobrze można byłoby zastąpić losowaniem."

03.03.09

"Wrocław: Lotnisko na Euro? Bardzo wątpliwe"

Maleją szanse na nowy terminal wrocławskiego portu przed piłkarskim Euro 2012. Prace powinny rozpocząć się w czerwcu, ale port nie zdąży nawet z procedurą przetargową. A od listopada ma też kilka dodatkowych problemów - musi na przykład uzyskać opinię ekologów, a to budowy nie przyspieszy. (...) Warty 240 milionów złotych nowy terminal ma powstać na 11 hektarach terenu wokół obecnego lotniska. Przyjmie 4,5 miliona pasażerów rocznie (dziś ledwie 1,3 miliona). Z jego budową port już jest opóźniony o osiem miesięcy. Pozwolenie na budowę wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec wydał co prawda już w połowie kwietnia ubiegłego roku, ale władze lotniska dopiero pod koniec grudnia poinformowały, że chcą terminal budować w innym miejscu - sto metrów od pierwotnej lokalizacji. Leszek Karwowski, wiceprezes wrocławskiego portu lotniczego, zwłokę tłumaczy koniecznością "przeprojektowania lokalizacji".

Pod koniec roku do wojewody wpłynął więc wniosek o wydanie nowego pozwolenia na budowę uwzględniającego zmianę miejsca. Został jednak odrzucony. (...)
Ale oprócz zamieszania z nową lokalizacją władze portu mają i inny kłopot. Od listopada obowiązuje bowiem nowa ustawa nakładająca na inwestora obowiązek uzyskania tzw. decyzji środowiskowej. Wydaje się ją m.in. na podstawie pozytywnej opinii mieszkańców oraz organizacji ekologicznych. W praktyce oznacza to, że mogą one teraz łatwiej blokować inwestycje. (...) Najpoważniejszym problemem może być jednak rozstrzygnięcie przetargu. W najnowszym harmonogramie budowy terminalu zarząd lotniska założył, że aby wybudować go do stycznia 2012 roku, prace muszą rozpocząć się najpóźniej na przełomie maja i czerwca. Natomiast rozstrzygnięcie przetargu na wykonawcę - w pierwszej połowę kwietnia."

19.01.09

Remont Dworca Głównego z rocznym opóźnieniem

"Dopiero za rok rozpocznie się remont Dworca Głównego we Wrocławiu. Zgodnie z pierwotnymi ustaleniami prace powinny trwać już od kilku miesięcy. Do dziś jednak PKP nie mają nawet projektu modernizacji budynku. O konieczności odnowienia budynku dworca mówi się od kilkunastu lat. Idea nabrała realniejszych kształtów w połowie 2007 roku, bo dzięki przyznaniu miasto Euro 2012 pojawiła się możliwość pozyskania środków unijnych na tę inwestycję. PKP powołały wtedy specjalnego dyrektora, który miał odpowiadać za przeprowadzenie modernizacji. Zaraz po nominacji Teresa Kalisz zapewniała, że prace budowlane rozpoczną się pod koniec 2008 roku. Niestety do dziś dworzec jak straszył, tak straszy. A jedyne, co PKP zrobiły przez ostatnie półtora roku, to rozstrzygnięcie konkursu na koncepcję architektoniczno-urbanistyczną rewitalizacji budynku. We wrześniu ubiegłego roku wygrała go warszawska pracownia architektoniczna Grupa 5. PKP powierzyły jej przygotowanie projektu, ale prace nad nim dotąd nie ruszyły. (...) Przez lata koleje narzekały, że nie mogą wyremontować budynku Dworca Głównego, bo brakuje im pieniędzy. Teraz, gdy je mają, zabierają się do tego remontu jak do jeża. Realizują prace w takim tempie, jak kursują ich pociągi. Na niektórych trasach wolniej niż przed wojną. Jeśli koleje będą prowadzić tę inwestycję tak ospale, to w 2012 przywitamy kibiców na rusztowaniach."

13.02.09

Prezesi od stadionu chcą jeździć w luksusie

"Budowa stadionu na Maślicach jeszcze nie ruszyła, są kłopoty z jej finansowaniem, a szefowie miejskiej spółki powołanej do budowy już organizują przetarg na luksusowe auta dla swoich potrzeb. Szefowie spółki Wrocław 2012 na początku tego roku ogłosili przetarg na leasing operacyjny trzech aut. Jak przyznał sam prezes spółki Sławomir Wojtas, jedno jest dla niego, a dwa pozostałe dla jego zastępcy i głównego inżyniera. W specyfikacji przetargowej bardzo dokładnie wyliczono parametry samochodów. Dwa pierwsze auta to samochody typu SUV, łączące cechy luksusowego samochodu terenowego z osobowym. Trzeci, przeznaczony dla prezesa, to samochód osobowy, ale za to z luksusowym wyposażeniem: silnikiem o pojemności nie mniejszej niż 2170 ccm i mocy nie mniejszej niż 170 KM, komputerem pokładowym, dwustrefową klimatyzacją, podgrzewanymi fotelami i lusterkami, zmieniarką na nie mniej niż sześć płyt CD. Koniecznie w kolorze czarny metalik, z tapicerką z alcantary. Nie może być krótszy niż 4,7 m i węższy niż 1,8 m.

Tomasz Siwiński, redaktor naczelny specjalistycznego pisma o samochodach "Flota": - W przypadku tego auta zamówienie wydaje się dość oczywiste, ponieważ takie parametry jako jeden z nielicznych spełnia samochód Ford Mondeo 2.2 Duratorq TDCi 175 KM Titanum S. Takie auto można kupić za około 120 tys. zł. W przypadku dwóch pierwszych powinien być to luksusowy samochód rekreacyjny. Takie warunki spełnia np. toyota RAV 4 czy hyundai santafe. Koszty takich aut z zaproponowanym wyposażeniem to około 140-160 tys. zł. (...) Na rynku sprzedaży samochodów zastój. Wydaje się, że o taką ofertę jak ze spółki Wrocław 2012 powinni bić się wszyscy. W piątek okazało się, że nikt nie jest nią zainteresowany. Być może sprzedawcy z kraju nie zorientowali się, że na trzy dni przed otwarciem ofert anulowano idiotyczny, dyskwalifikujący ich wymóg posiadania wrocławskiej rejestracji. Taki warunek, zdaniem naszego informatora, we Wrocławiu spełnia tylko jedna firma. Ale dlaczego nawet ona nie skorzystała z tej gratki?"

23.01.09

Na dokładkę kilka nagłówków z bieżącego roku:

"Remont Hallera: Są spóźnieni, ale mają czas"
"Ulica Grabiszyńska będzie rozkopana na całego"
"Remont ul. Wyścigowej tańszy, ale za to dłuższy "
"Ścieżka zdrowia na Hallera, czyli niekończące się remonty"
"Ruch naprzemienny, a problem korków stały"
"Dlaczego zatramwaj 704 musi stać w korkach?"
"Szersze ulice nie zmniejszą wrocławskich korków"

Wszystkie wycinki i nagłówki pochodzą z wrocławskiego wydania gazety wyborczej, za www.gazeta.pl

Od siebie mogę dodać tyle, że obecnie wsiadając do byle jakiego tramwaju nigdy nie wiem dokąd mnie zawiezie, bo trasy zmieniają się dosłownie z dnia na dzień. Przechodząc przez dworzec główny, a przechodzę przez niego co drugi dzień, zawsze spotykam kogoś kto prosi o pieniądze na jedzenie lub bilet, ewentualnie wyłudza papierosy. Gdy łażę popołudniami po mieście, bez znaczenia czy po centrum czy peryferiach, na wykopkach i remontach nikt nie pracuje.

Chciałbym być optymistą, na prawdę, ale jakoś się, cholera, nie da...
  Temat: Polska vs Rosja
gary_joiner

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 11707

PostForum: Historia   Wysłany: Nie Mar 08, 2009 10:07 pm   Temat: Polska vs Rosja
Matis napisał/a:
To zależy od rozmiaru blizn...


Blizny nie są duże bo i opiłki dość skromne były (zapewne dlatego, że z jakiegoś zagranicznego surowca), ale za to liczne i rozsiane po różnych istotnych elementach mojego polskiego na wskroś ciała.

Ajmdemen napisał/a:
W ogóle wszystko bez krwi jest zabawne. To przecież czerwony kolor nadaje powagę.


Wszystko Ajm Ci się miesza. Krew jest bardzo zabawna, pod warunkiem, że jest to krew wroga, tudzież neutralna, a nie nasza, piastowa, a szczególnie moja własna, prywatna. Na potwierdzenie tego oczywistego faktu powołuję się na arcydzieło kinematografi: film"Braindead", który był zabawny głównie z powodu dużej ilości krwii.
  Temat: Polska vs Rosja
gary_joiner

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 11707

PostForum: Historia   Wysłany: Nie Mar 08, 2009 9:54 pm   Temat: Polska vs Rosja
Ajmdemen napisał/a:
Wniosek- "patriota" to obelga, a "idealny patriota" to wręcz przekleństwo.


Coś w tym ewidentnie jest. Zawsze byłem podejrzliwy względem ludzi, którzy z zaostrzonymi kawałkami metalu skakali pod gąsienice czołgów. Gdyby ktoś zaproponowałby mi takiego pozbawionego instynktu samozachowawczego człowieka jako wzorzec osobowy prawdopodobnie sam oberwałby jakimś przerdzewiałym żelastwem.

Ajmdemen napisał/a:

Chyba żartujesz, do uzyskania tego statusu potrzeba minimum 100 skalpów.


A nie wystarczą szlachetne blizny po opiłkach metalu, pamiątki po mej chlubnej walce o dobrobyt i szczęście rodaków?
  Temat: Polska vs Rosja
gary_joiner

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 11707

PostForum: Historia   Wysłany: Nie Mar 08, 2009 8:30 pm   Temat: Polska vs Rosja
Ajmdemen napisał/a:
Rzeczywiście- świetna scena do tragikomedii.

Żeby zginąć "dla kraju", to nie trzeba nawet dobrze języka znać- ot, 16 wyrazowy słownik zawierający 5 słów cenzuralnych w zupełności wystarczy. To dopiero ideał patrioty. No i idealny żołnierz, bo w wojsku jak wiadomo- myślenie szkodzi.


Myślenie wszędzie szkodzi. Jeżeli prosty człek, taki co to słownik ma ubogi i hymnu nie zna oddaje, choćby i z głupoty życie za ojczyznę to trudno nie nazwać go patriotą. Na dobrą sprawę trudno zaproponować jakąś sensowną alternatywę dla tego modelu idealnego patrioty, a w każdym razie mnie przyszłoby to z trudem.

Matis napisał/a:
Cóż, "i może frytki do tego?" nie jest może najlepszym przykładem, ale nauczyciel DOBRZE wykonujący swoje obowiązki, czy urzędnik, który próbuje myśleć "pro publico bono", a nie szuka pod stołem koperty może się w czasie pokoju przysłużyć swojemu krajowi bardziej niż pluton piechoty zmechanizowanej.


Zgadzam się, ale trudno tutaj mówić o heroizmie bo każdy powinien dobrze wykonywać swoje obowiązki. Jakiś czas temu pracowałem w hali produkcyjnej grzejników drabinkowych. Nie tylko przyczyniłem się do wzrostu polskiej gospodarki, nie tylko odprowadziłem podatek, ale i swoją pracą na szlifierce, giętarce i śrutownicy zapewniłem ciepło w domach młodych polskich matek tulących do piersi zziębnięte niemowlęta. Czy mogę uważać się za heroicznego patriotę w stanie spoczynku? ;)
 
Strona 1 z 10
Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
forum anime, widmo
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 13