gry strategiczneSerwis gier strategicznych www.sztab.com  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat


Poprzedni temat :: Następny temat
MŚ 2006
Autor Wiadomość
Mikiss 
Chorąży


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 656
Skąd: Krotoszyn
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 11:20 am   

Wojman napisał/a:
Tak jak mowilem - kolejna porazka, choc tym razem nic nie wygralem, bo obstawialem 0:2 :( I to potwiedza moja teze: nasi pilkarze nie potrafia grac w pilke nozna.

Wojman, przecież oni grali z Niemcami(z którymi nigdy nie wygrałiśmy). A to jest dobra drużyna. A tak w ogóle szczelili nam gola w ostatniej minucie (na 16 strzałów 1 bramka). A to już o czymś świadczy.

Klemens napisał/a:
Piszesz, że Franek winien jechać, bo jest dobrym strzelcem, ja pokazuję, iż nie na mistrzostwa jedzie się za formę a nie wcześniejsze dokonania

Masz rację - nie ma formy ale weś pod uwagę że jest lepszy od Drivaldinho (tzn. Rasiaka).

Klemens napisał/a:
ale zarzutów przeciwko Janasowi nie odwołujesz

Moje zarzuty przeciw Janasowi:
a) nie wybrał składu który według mnie jest najlepszy.
b) formacja "diament" którą wymyślił jest do kitu (wystarczy popatrzeć na ustawienie 1-4-4-2 w którym nasi grali podczas meczu z Niemcami, to ustawienie wypadło lepiej)
 
 
   
Poziom: 23 HP   1%   12/1225
   MP   100%   585/585
   EXP   35%   23/65
Wojman
Kapitan
007


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 30 Cze 2004
Posty: 575
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 1:25 pm   

Mikiss napisał/a:

Wojman, przecież oni grali z Niemcami(z którymi nigdy nie wygrałiśmy).


I co z tego, ze grali z Niemcami? Skoro nigdy nie wygrali to była okazja odmiennic te zla passe, a nasi oczywiscie tego nie wykorzystali. I mowiac szczerze troche mnie denerwuje taka argumentacja, ze "Niemcy co prawda wygrali mecz, ale go przegrali bo strzelili gola w ostatniej minucie". Prawda jest taka, ze trener Janas po pierwsze wybral baaaaardzo kotrowersyjny sklad do druzyny, bo drugie nie za bardzo wiedzial kogo powalac do gry a po trzecie... Juz za cztery lata Polska bedzie mistrzem swiata! (za cztery lata bedziemy spiewac to samo :) )
_________________
Uważaj na słowa - każde może stać się Twoim ostatnim
 
 
   
Poziom: 22 HP   1%   11/1106
   MP   100%   528/528
   EXP   1%   1/59
Ajmdemen 
Generał


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 02 Cze 2004
Posty: 1198
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 1:57 pm   

Wojman napisał/a:

trener Janas po pierwsze wybral baaaaardzo kotrowersyjny sklad do druzyny (za cztery lata bedziemy spiewac to samo :) )


Bo ja wiem, w pierwszej jedenastce doszli Bosacki i Jeleń, którzy byli jednymi z lepszych (Bosacki mnie mocno zaskoczył). Sądzę co prawda, że za pierwszy mecz wylecieć powinien nie Szymkowiak a Żurawski- w meczu z Niemcami to zresztą potwierdził. Cóż, nie jest winą trenera, że najlepsi zawodnicy reprezentacji na takim turnieju, gdzie powinni wspiąć się na wyżyny, grają tragicznie. IMHO taki Frankowski byłby tylko kolejnym gwoździem w trumnie. Rasiak w ogóle na razie nie zagrał- może szkoda, ten zawodnik rzeczywiście jest słaby technicznie, ale strzela bramki, a to główne zadanie napastnika, nie?
 
 
   
Poziom: 30 HP   2%   46/2333
   MP   100%   1114/1114
   EXP   17%   17/99
Klemens 
Generał


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 04 Kwi 2004
Posty: 2699
Skąd: Biała Podlaska
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 2:29 pm   

Mikiss napisał/a:
Wojman, przecież oni grali z Niemcami(z którymi nigdy nie wygrałiśmy). A to jest dobra drużyna.


Dobra, ale nie rewelacyjna. Nie widzę porównania z ichniejszą reprezentacją z 1996 czy 1998 roku. Moim zdaniem to nie jest kandydat do głównego trofeum.

Mikiss napisał/a:
A tak w ogóle szczelili nam gola w ostatniej minucie (na 16 strzałów 1 bramka).


Ja nie widzę różnicy między bramką strzeloną w 1 a 90 minucie.

Mikiss napisał/a:
Masz rację - nie ma formy ale weś pod uwagę że jest lepszy od Drivaldinho (tzn. Rasiaka).


Ee, napastnika ocenia się chyba po strzelonych bramkach, czyż nie? A z tym u Rasiaka ostatnimi czasy znacznie lepiej niż u Franka.

Osobiście jako np. kibic Juventusu wolę drewnianego Trezegueta( w porównaniu do reszty kolegów; w naszej reprezentacji Trezegol byłby królem techniki), który każdy sezon kończy z dwudziestoma kilkoma strzelonymi bramkami od bajecznego technika Ibrahimovica, który nogami byłby w stanie nawet usmażyć jajecznicę, ale ma kolosalne problemy z oddaniem skutecznego strzału na bramkę.

A poza tym śmieszy mnie wyzywanie Rasiaka - obyś Ty miał jego technikę.

Mikiss napisał/a:
(wystarczy popatrzeć na ustawienie 1-4-4-2 w którym nasi grali podczas meczu z Niemcami, to ustawienie wypadło lepiej)


Nasi z Niemcami wypadli lepiej( ja tak nie uważam, ale niech Ci będzie:)) nie dzięki ustawieniu, lecz po prostu większej motywacji, a i ta wywołana była narodową dumą.

Wojman napisał/a:
Skoro nigdy nie wygrali to była okazja odmiennic te zla passe, a nasi oczywiscie tego nie wykorzystali.


Dokładnie. To nie statystyka gra na boisku.

Ajmdemen napisał/a:
za pierwszy mecz wylecieć powinien nie Szymkowiak a Żurawski


Ja osobiście uważam, że obaj:)


A co do reszty posta Ajmdemena to podpisuję się obiema rękoma:).
_________________
Sapere aude, Gość!
 
 
   
Poziom: 41 HP   5%   268/5376
   MP   100%   2567/2567
   EXP   39%   70/177
mande 
Pułkownik
Menedżer


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Mar 2005
Posty: 1166
Skąd: Rzeszów
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 5:41 pm   

Klemens napisał/a:
Ja nie widzę różnicy między bramką strzeloną w 1 a 90 minucie.


Ja za to widzę. Badania wykazały, że tracąc bramkę zespół traci motywację i koncentrację. A przy takim przeciwniku jak Niemcy bramka strzelona nam w pierwszej połowie mogłaby doprowadzić do 2:0 lub 3:0 pod koniec spotkania.
Oczywiście zdarzają się sytuacje zupełnie odwrotne (patrz: finał LM z Liverpoolem) ale nasza drużyna jest na to za słaba, a NIemcy za dobrzy.
_________________
Przed laty w Wielkiej Brytanii wymiana żarówki w państwowej placówce służby zdrowia wymagała zaangażowania 6 urzędników i podjęcia 17 decyzji, a czynności papierkowe z tym związane trwały 20 minut.
 
 
   
Poziom: 29 HP   2%   42/2142
   MP   100%   1022/1022
   EXP   84%   79/94
Ajmdemen 
Generał


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 02 Cze 2004
Posty: 1198
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 6:00 pm   

mande napisał/a:

a NIemcy za dobrzy.


Czyli, że Milan jest słaby? :)
To, kiedy się strzeliło bramkę ma rzeczywiście znaczenie, ale jak sam zauważyłeś- tylko wtedy gdy zależy nam na kolejnych bramkach :) Jeśli celem jest wygranie meczu w jakimkolwiek stosunku, to strzelenie zwycięskiej bramki na sam koniec meczu ma tym słodszy smak. Tym bardziej, że przeciwnik nie ma już czasu nawet na desperacki atak, by stratę odrobić.
Ostatnio zmieniony przez Ajmdemen Pią Cze 16, 2006 8:46 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
   
Poziom: 30 HP   2%   46/2333
   MP   100%   1114/1114
   EXP   17%   17/99
Klemens 
Generał


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 04 Kwi 2004
Posty: 2699
Skąd: Biała Podlaska
Wysłany: Pią Cze 16, 2006 6:18 pm   

mande napisał/a:
Badania wykazały, że tracąc bramkę zespół traci motywację i koncentrację.


To problem zespołu - liczy się wynik, a ten nasza reprezentacja miała zły i dla mnie jest naprawdę bez różnicy, czy mecz się przegrywa przez brak motywacji( jak z Ekwadorem) czy przez brak koncentracji( jak z Niemcami).
_________________
Sapere aude, Gość!
 
 
   
Poziom: 41 HP   5%   268/5376
   MP   100%   2567/2567
   EXP   39%   70/177
Klemens 
Generał


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 04 Kwi 2004
Posty: 2699
Skąd: Biała Podlaska
Wysłany: Pon Lip 17, 2006 9:27 am   

Heh, tydzień minął, ja zaś Wam powiem, że wciąż nie mogę się nacieszyć zwycięstwem Włochów.

Całe moje intensywne zainteresowanie piłką zaczęło się od mundialu z 1994 roku i wciąż prześladowała mnie trauma przegranych karnych w finale. Musiałem czekać 12 lat - ale się doczekałem!
_________________
Sapere aude, Gość!
 
 
   
Poziom: 41 HP   5%   268/5376
   MP   100%   2567/2567
   EXP   39%   70/177
Mikiss 
Chorąży


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 656
Skąd: Krotoszyn
Wysłany: Nie Lip 23, 2006 8:52 am   

Też byłem za VIVa Italia! A co do tematu wątku: przez chwilę wydawało mi się że ten wątek jest o naszej reprezentacji a nie o całych MŚ.
 
 
   
Poziom: 23 HP   1%   12/1225
   MP   100%   585/585
   EXP   35%   23/65
Ajmdemen 
Generał


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 02 Cze 2004
Posty: 1198
Wysłany: Nie Lip 30, 2006 2:59 pm   

Cóż, miałem nadzieję na inny finał (najlepiej na taki z udziałem Anglików :) )- Włosi zapewne zasłużyli na zwycięstwo- ich atak po straceniu bramki na rzecz Francuzów był czymś niesamowitym i zapewne żadna inna drużyna nie zdołałaby tak Francuzów stłamsić. Oczywiście Włosi mieli sporo szczęścia, trafiając na Australię i Ukrainę w pierwszych spotkaniach drugiej rundy, ale takiej imprezy jak mundial nie da się wygrać przy braku szczęścia.
 
 
   
Poziom: 30 HP   2%   46/2333
   MP   100%   1114/1114
   EXP   17%   17/99
Mikiss 
Chorąży


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 656
Skąd: Krotoszyn
Wysłany: Nie Lip 30, 2006 6:44 pm   

Ajmdemen napisał/a:
(najlepiej na taki z udziałem Anglików :) )

Nigdy nie przepadałem za Anglikami.

Spodziewałem się raczej jak wielu mecz: Bazylia - Niemcy (który oczywiście normalnie powinna wygrać Brazylia)
 
 
   
Poziom: 23 HP   1%   12/1225
   MP   100%   585/585
   EXP   35%   23/65
Klemens 
Generał


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 04 Kwi 2004
Posty: 2699
Skąd: Biała Podlaska
Wysłany: Wto Sie 01, 2006 11:49 pm   

Czas na małe podsumowanie minionego mundialu, na początku mojego autorstwa.:)

Nie powiem nic wielkiego i odkrywczego jeśli stwierdzę, iż na tych mistrzostwach niewiele było wielkich meczy, wspaniałych widowisk, niewiele było spektakularnych bramek. Oczywiście można podawać pewne przykłady, ale nie będą one specjalnie liczne...

Co mnie osobiście dość mocno zaskoczyło, to stosunkowo niewielka skuteczność drużyn w wykonywaniu stałych fragmentów - właściwie tylko kilka reprezentacji robiło to poprawnie, zawiodła większość etatowych egzekutorów.

Nie zgadzam się z opinią jakoby poziom sędziowania był niski - owszem, kurioza w rodzaju trzech żółtych kartek dla jednego zawodnika w wykonaniu Polla przejdą do annałów historii tej dyscypliny, niemniej naprawdę trudno wskazać mi mecz, który zostałby przez sędziego ewidentnie "wydrukowany"( podczas gdy na poprzednim mundialu, najtragiczniejszym pod tym względem w mej opinii, wskazałbym aż trzy takie konfrontacje: Korea-Włochy, Korea-Hiszpania i Brazylia-Belgia), niemniej faza pucharowa w mej opinii była wręcz krystalicznie "czysta".

Teraz już trochę na spokojniej mogę też przyznać, że tak wyrównanego finału nie widziałem od lat, no właśnie 12 - konfrontacji Włochów z Brazylijczykami, także zakończonej karnymi. Za walory stricte estetyczne triumfować winna Francja, acz właściwie tylko za ten jeden mecz, bowiem w przekroju turnieju zdecydowanie bardziej zasłużyli Włosi, którzy może do półfinału( ale jakiego!) nie potykali się z drużynami tak markowymi, jak Hiszpania czy Brazylia, śmiem wszakże twierdzić, że czysto piłkarsko lepsza była Australia. Tak słabych "Kanarkowych", wręcz żałosnych, jeszcze nie widziałem na oczy, których jedynym zawodnikiem przednich formacji, mogącym uznać swój występ za co najmniej poprawny, był moim zdaniem Gilberto Silva( stanowiący zarazem zaprzeczenie tezy o zbytnim przemęczeniu sezonem gwiazd zielono-żółtych, wszak ze swym Arsenalem grał w tym samym finale LM, co Ronaldinho. Głupotą Pareiry było zaaplikowanie swym podopiecznym luzu, ale już ich brakiem profesjonalizmu było skorzystanie zeń). Co do Hiszpanów - oni zawsze przegrywają:)

Portugalia zaś była zdecydowanie najsłabszym półfinalistą, zresztą Francuzi z nimi nie poszaleli. Swoją drogą w ćwierćfinale ciekawie to wyglądało, jak 10 Anglików zamyka 11 Portugalczyków na ich własnej połowie:).

Rację miał Trzeciak - porażka w karnych, kto by jej nie poniósł, była wielkim okrucieństwem futbolu.

Włosi mieli najbardziej wyrównaną drużynę( zagrali wszyscy oprócz rezerwowych bramkarzy!) a i nie przeceniałbym roli szczęścia w jej triumfie - trudno takowym nazwać kontuzje Totti'ego( ten człowiek właściwie wciąż powinien mieć na nodze gips!), Del Piero i Inzaghi'ego przed mundialem, a Nesty w ich trakcie! I brawa dla Lippiego, że potrafił zebrać taką drużyną i osiągnąć z nią taki sukces, przecież niezaskakujący, jeśli ktoś śledził wcześniejsze występy Azzurrich.

A jak mi ktoś powie, że Włosi grali na tym mundialu catenaccio, to niech mi wskaże choć jedną drużynę na tych mistrzostwach, która grała bardziej ofensywnie od nich i nie kończyła z bagażem bramek we własnej siatce! Na udeptaną ziemię wyzywam!

Szkoda tylko Zizou - dla mnie on na zawsze pozostanie wielkim piłkarzem, jednym z największych, w jednym rzędzie wymienianym z Pele i Maradoną.

Co do Materazziego - zawodnik ów okazał absolutnie całą prawdę o sobie w finale - z jednej strony kontrowersyjny obrońca( choć akurat nie sfaulował Maloudy, to sędzia podyktował "jedenastkę" za renomę - brutalnego i cwanego faulera), później z kolei siał zagrożenie w polu karnym Francuzów przy stałych fragmentach, ukoronowane przecież golem, później znowu absolutnie dlań typowy incydent z Zidanem, ale z kolei nie zapomnijmy też o bardzo pewnie wykonanym karnym w konkursie "jedenastek", i to akurat po "pudle" Trezegueta).

Należy tępić chamskie zachowania piłkarzy, także pyskówki, ale mam nadzieję, że to będzie trwała tendencja, na hipokryzję bowiem zakrawa takie obecne zachowanie FIFY, skoro dla przykładu dwa lata temu gdy Totti opluł Paulsena, który wyraził się wielce niepochlebnie o nim i jego matce, ukarany został tylko Włoch...

Utwierdziłem się w swej opinii o reprezentacjach Hiszpanii( niezdolnej po prostu odnieść sukcesu wręcz organicznie), Argentyny( która fatalnie sobie radzi z presją bycia faworytem) czy Holandii( jak zwykle konstrukcją mentalną przypominającą przedszkolaka), nie żal mi także Wybrzeża Kości Słoniowej, które nie pechowemu losowaniu, lecz swej rażącej nieskuteczności "zawdzięcza" brak awansu do fazy pucharowej. Nihil novi.

Brawa dla Niemców - choć głównie za ambicję - i Klinsmanna, wielki minus zaś dla ichniejszych kibiców - za gwizdanie w trakcie odgrywania hymnów rywali, to objaw braku jakiejkolwiek kultury, tego po prostu się nie robi.

A co do naszych "orłów" - nic lepszego nie mamy, Janas wybrał najlepszych z polskim obywatelstwem. Nie spodziewam się żadnych cudów po nowo zatrudnionym Holendrze - ile on punktów zdobył, a ile "Janosik"?

Wiecznym malkontentom mówię zaś - wolę patrzeć, jak Ekwador łoi skórę naszym krajanom, niźli miał to robić takim chociażby Łotyszom...
_________________
Sapere aude, Gość!
 
 
   
Poziom: 41 HP   5%   268/5376
   MP   100%   2567/2567
   EXP   39%   70/177
Ajmdemen 
Generał


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 02 Cze 2004
Posty: 1198
Wysłany: Sro Sie 02, 2006 10:18 am   

Klemens napisał/a:

Nie zgadzam się z opinią jakoby poziom sędziowania był niski - owszem, kurioza w rodzaju trzech żółtych kartek dla jednego zawodnika w wykonaniu Polla przejdą do annałów historii tej dyscypliny, niemniej naprawdę trudno wskazać mi mecz, który zostałby przez sędziego ewidentnie "wydrukowany"( podczas gdy na poprzednim mundialu, najtragiczniejszym pod tym względem w mej opinii, wskazałbym aż trzy takie konfrontacje: Korea-Włochy, Korea-Hiszpania i Brazylia-Belgia), niemniej faza pucharowa w mej opinii była wręcz krystalicznie "czysta".


Muszę się zgodzić- ciągnięto oczwiście trochę Brazylię, niemniej sędziowanie stało powyżej wszelkich oczekiwań.

Klemens napisał/a:

Teraz już trochę na spokojniej mogę też przyznać, że tak wyrównanego finału nie widziałem od lat, no właśnie 12 - konfrontacji Włochów z Brazylijczykami, także zakończonej karnymi. Za walory stricte estetyczne triumfować winna Francja, acz właściwie tylko za ten jeden mecz, bowiem w przekroju turnieju zdecydowanie bardziej zasłużyli Włosi, którzy może do półfinału( ale jakiego!) nie potykali się z drużynami tak markowymi, jak Hiszpania czy Brazylia, śmiem wszakże twierdzić, że czysto piłkarsko lepsza była Australia. Tak słabych "Kanarkowych", wręcz żałosnych, jeszcze nie widziałem na oczy, których jedynym zawodnikiem przednich formacji, mogącym uznać swój występ za co najmniej poprawny, był moim zdaniem Gilberto Silva( stanowiący zarazem zaprzeczenie tezy o zbytnim przemęczeniu sezonem gwiazd zielono-żółtych, wszak ze swym Arsenalem grał w tym samym finale LM, co Ronaldinho. Głupotą Pareiry było zaaplikowanie swym podopiecznym luzu, ale już ich brakiem profesjonalizmu było skorzystanie zeń). Co do Hiszpanów - oni zawsze przegrywają:)

znośnie zagrali też Emerson, Ze Roberto i Juninho.

Odnośnie Australii- jestem przekonany, że spora część tej drużyny zagrała swój mecz życia z Włochami, co sprawiło, że byli bardzo groźnym przeciwnikiem, na pewno jednak nie silniejszym niż choćby Hiszpania- ta z kolei z Francją zagrała najsłabszy chyba swój mecz na mundialu.

Klemens napisał/a:

Portugalia zaś była zdecydowanie najsłabszym półfinalistą, zresztą Francuzi z nimi nie poszaleli. Swoją drogą w ćwierćfinale ciekawie to wyglądało, jak 10 Anglików zamyka 11 Portugalczyków na ich własnej połowie:).


Wiedzieli, że wygrają ewentualne karne, więc nie atakowali:) - ponadto nie mieli wtedy kilku ważnych zawodników, choć teoretycznie rezerwowy Maniche grał fenomenalnie.

Zresztą podbnie ciekawie w końcówce finału 10 Francuzów zamknęło 11 Włochów.

Natomiast w półfinale wyszło to, że Portugalczycy mieli najcięższą drogę do przebycia i przebywali ją trochę w stylu Grecji na EURO 2004 (też teoretycznie najsłabszą drużynę półfinałów a może i w ogóle drugiej rundy), ale sukces w takim stylu ciężko powtórzyć.

Klemens napisał/a:

Włosi mieli najbardziej wyrównaną drużynę( zagrali wszyscy oprócz rezerwowych bramkarzy!) a i nie przeceniałbym roli szczęścia w jej triumfie - trudno takowym nazwać kontuzje Totti'ego( ten człowiek właściwie wciąż powinien mieć na nodze gips!), Del Piero i Inzaghi'ego przed mundialem, a Nesty w ich trakcie! I brawa dla Lippiego, że potrafił zebrać taką drużyną i osiągnąć z nią taki sukces, przecież niezaskakujący, jeśli ktoś śledził wcześniejsze występy Azzurrich.


Kontuzje trafiają się wszystkim. Po obejrzeniu męk Włochów z USA czy Australią mam wątpliwości jak poradziliby sobie w dalszej części turnieju, trafiając kogoś odpowiedniejszego poziomem do półfinału niż Ukrainę. Jeśli nawet zwyciężyliby, to nie byliby potem jednak w stanie tak przewyższyć Niemców świeżością w półfinale.

Klemens napisał/a:

A jak mi ktoś powie, że Włosi grali na tym mundialu catenaccio, to niech mi wskaże choć jedną drużynę na tych mistrzostwach, która grała bardziej ofensywnie od nich i nie kończyła z bagażem bramek we własnej siatce! Na udeptaną ziemię wyzywam!


Grali dość ofensywnie, ale jak sam wiesz liczy się zwycięstwo, nie styl (ten jest niewątpliwie sporym bonusem dla zawsze defensywnie grających Włochów). A co do Twojego wyzwania- choćby Argentyna.

Osobiście nie widzę wielkiego sensu karania Materazziego, w takiej próbie raczej widzę w tym ochronę gwiazd niż poprawność polityczną, gdyby przy jakiejś innej okazji (np meczu ligowym) nastąpił taki incydent, wszystko "rozeszłoby się po kościach"- jeśli teraz by coś uczyniono należałoby jednocześnie zagwarantować, że takie decyzje będą powtarzane przy mniej istotnych meczach i piłkarzach. Nie wiem jednak czy jest sens to robić.


Klemens napisał/a:
nie żal mi także Wybrzeża Kości Słoniowej, które nie pechowemu losowaniu, lecz swej rażącej nieskuteczności "zawdzięcza" brak awansu do fazy pucharowej. Nihil novi.

Nie zgodzę się- przy słabszej grupie mogliby nabrać pewności z meczu na mecz i cieżko powiedzieć jak daleko mogliby dotrzeć w optymalnej formie i nastawieniu psychicznym.

Klemens napisał/a:

Brawa dla Niemców - choć głównie za ambicję - i Klinsmanna, wielki minus zaś dla ichniejszych kibiców - za gwizdanie w trakcie odgrywania hymnów rywali, to objaw braku jakiejkolwiek kultury, tego po prostu się nie robi.

Tu się podpisuję
Klemens napisał/a:

A co do naszych "orłów" - nic lepszego nie mamy, Janas wybrał najlepszych z polskim obywatelstwem. Nie spodziewam się żadnych cudów po nowo zatrudnionym Holendrze - ile on punktów zdobył, a ile "Janosik"?

Tutaj też, choć osobiście na mundial wziąłbym Surmę i Piechnę. Wyników by to na pewno nie zmieniło, skoro raczej nie łapaliby się na pierwszą "11"
Klemens napisał/a:

Wiecznym malkontentom mówię zaś - wolę patrzeć, jak Ekwador łoi skórę naszym krajanom, niźli miał to robić takim chociażby Łotyszom...

Poza tym zawsze możemy liczyć na cud pokroju wygranej z Ekwadorem- w końcu cuda zdarzają się w futbolu :)
 
 
   
Poziom: 30 HP   2%   46/2333
   MP   100%   1114/1114
   EXP   17%   17/99
Mikiss 
Chorąży


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 656
Skąd: Krotoszyn
Wysłany: Sro Sie 02, 2006 12:35 pm   

Klemens napisał/a:
Nie zgadzam się z opinią jakoby poziom sędziowania był niski - owszem, kurioza w rodzaju trzech żółtych kartek dla jednego zawodnika w wykonaniu Polla przejdą do annałów historii tej dyscypliny, niemniej naprawdę trudno wskazać mi mecz, który zostałby przez sędziego ewidentnie "wydrukowany"( podczas gdy na poprzednim mundialu, najtragiczniejszym pod tym względem w mej opinii, wskazałbym aż trzy takie konfrontacje: Korea-Włochy, Korea-Hiszpania i Brazylia-Belgia), niemniej faza pucharowa w mej opinii była wręcz krystalicznie "czysta".


Ale przyznasz że gdy sędzia nie zauważył bramki Francji gdy grała z Tunezją i jej nie zaliczył...
albo jak gwiada drużyny Ukrainy się potkneła na polu karnym i sędzia podyktował "11"...
a mecz Holandia Portugalia, chyba z 20 kartek (3 czerwone)...
 
 
   
Poziom: 23 HP   1%   12/1225
   MP   100%   585/585
   EXP   35%   23/65
Klemens 
Generał


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 04 Kwi 2004
Posty: 2699
Skąd: Biała Podlaska
Wysłany: Sro Sie 02, 2006 11:23 pm   

Mikiss napisał/a:
Ale przyznasz że gdy sędzia nie zauważył bramki Francji gdy grała z Tunezją i jej nie zaliczył...


Ee, przecież te drużyny na tym mundialu w ogóle ze sobą nie grały...:)

Mikiss napisał/a:
jak gwiada drużyny Ukrainy się potkneła na polu karnym i sędzia podyktował "11"...


A ja nie twierdzę, że nie było błędów, tyle że nie było ewidentnych "druków".

Poza tym mówiłem o fazie pucharowej, Ty zaś przywołujesz przykład z rozgrywek grupowych:).

Mikiss napisał/a:
a mecz Holandia Portugalia, chyba z 20 kartek (3 czerwone)...


Były 4 czerwone - to raz.:) A po drugie - akurat absolutnie wszystkie kartki były słuszne, ba, główną winą sędziego było właściwie to, że nie dał ich więcej i szybciej...

Ajmdemen napisał/a:
Odnośnie Australii- jestem przekonany, że spora część tej drużyny zagrała swój mecz życia z Włochami, co sprawiło, że byli bardzo groźnym przeciwnikiem, na pewno jednak nie silniejszym niż choćby Hiszpania- ta z kolei z Francją zagrała najsłabszy chyba swój mecz na mundialu.


I na tym właśnie polega klasa piłkarska - by najlepiej zagrać w najważniejszych meczach - jak chociażby Francuzi i Włosi, którzy z meczu na mecz coraz bardziej się rozkręcali, a nie stracić wszystkie siły po dwóch meczach jak Argentyna czy właśnie Hiszpania.

Ajmdemen napisał/a:
Zresztą podbnie ciekawie w końcówce finału 10 Francuzów zamknęło 11 Włochów.


To już wynikało z braku sił tych drugich, sytuacja Portugalii wyglądała z deczka inaczej.

Ajmdemen napisał/a:
A co do Twojego wyzwania- choćby Argentyna.


I właśnie na takie porównanie czekałem:) :razz:
_________________
Sapere aude, Gość!
 
 
   
Poziom: 41 HP   5%   268/5376
   MP   100%   2567/2567
   EXP   39%   70/177
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
anime, opowiadania
Strona wygenerowana w 0,41 sekundy. Zapytań do SQL: 12