LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Sztab VVeteranów
Tytuł:
Producent:
Dystrybutor:
Gatunek:
Premiera Pl:
Premiera Świat:
Autor: Hunter
Ocena
czytelników GŁOSUJ
OCENA
REDAKCJI % procent

Poniedziałkowy Serwis Stratega Subiektywnego – Quo vadis strategio?

Pierwsza odsłona strategicznego kącika dla żądnych nowych tekstów czytelników zaczyna się bardzo standardowo i zadaje pytanie, które padało już dziesiątki tysięcy razy. Jednak nie wiem jak wam, ale mi się ono wciąż nie znudziło.
„Poniedziałkowy Serwis Stratega Subiektywnego” to nowa idea, która narodziła się w mojej głowie na długo przed tegorocznym zjazdem redakcji (którego relację można już od kilku dni przeczytać na stronie) i zarazem która przedstawiona została na jego łamach. Pomysł na zapewnienie czytelnikom odrobiny dodatkowej rozrywki został zaakceptowany przez szefostwo i dzięki temu mamy możliwość spotkać się po raz pierwszy w ten jesienny, poniedziałkowy wieczór. Do lektury zachęcam lecz jedynie na własną odpowiedzialność – tu nie ma miejsca na obiektywne oceny czy bezstronne osądy dlatego przygotujcie się na to, że często nie będziecie się zgadzali z moim zdaniem.

Ano właśnie, poniedziałkowy wieczór, bo to jest właśnie czas na odrobinę filozoficznej papki wymieszanej z grami strategicznymi. Na rozpoczęcie tej nowej przygody pod lupę obrałem wielokrotnie powielany acz nie całkowicie wyczerpany – przyszłość gier strategicznych.

Quo vadis strategio? To pytanie niejednokrotnie zadawał sobie vveteran strategii przeglądający zapowiedzi nowych gier czy to na naszym polskim GOL-u czy to na zagranicznych serwisach jak Metacritic czy Gamespot. Nowi herosi, piąta odsłona cywilizacji czy kolejne tytuły ze stajni Paradoxu. Do tego gdzieś w tle kilka innych, mniej, tudzież bardziej interesujących kąsków. Wielu z was zastanawiać się może o co mi chodzi, kto by w końcu narzekał na to, że twórcy chcą nam dać kontynuacje (swoją drogą kontynuacje na całkiem wysokim poziomie) największych killerów ostatnich lat. Ja zaś nie w formie obrony, a kontrataku odpowiem krótko i zwięźle – RTS.

Oh Napoleonie, patronie Sztabowiczów, gdzież podziali się uwielbiani przeze mnie mordercy myszek komputerowych? Gdzie te noce spędzone przy tłuczeniu zielonoskórymi ludzkich obozowisk jak już udało się wyciąć sobie do nich drogę w gęstym lesie? No i w końcu – gdzie te niezapomniane tytuły, sprawdzające nie tylko nasze zdolności strategiczne ale także zręczność naszych palców? Miast tabel i wykresów – nieskomplikowany, intuicyjny interfejs. W zastępstwie dla miast i ogromnej, wieloszczeblowej ekonomii – jedno/dwa obozowiska i trzy surowce. Do dzisiaj pamiętam jak dużo frajdy to sprawiało. A jak się w późniejszym etapie rozwoju znalazło w środku obozu miejsce na nowy budynek? Radość nie do opisania. Kilka zielonych kwadratów, sygnalizujących „Tak! Możesz tu budować!” robiło z gracza zwycięzce, „TEGO” gościa, który zrobił jeszcze większy bałagan w „bazie” tylko po to by było bardziej funkcjonalnie – estetyka spadała na boczny tor.

Bez wątpienia największym wkładem w popularność gatunku RTSów miał Blizzard – swoje dwa, absolutne megahity czyli Starcrafta i Warcrafta wyniósł na szczyty popularności, na których utrzymały się te dwie serie przez długie lata. Rzecz jasna „Zamieć” nie była jedyną maszynką dostarczającą nam RTSy gdyż wiele innych developerów się tym parało. Wystarczy przytoczyć takie tytuły jak Command & Conquer czy później Red Alert, albo Tzar: Ciężar Korony. Ta ostatnia miała dość smutny żywot. Jej debiut przeszedł zasadniczo bez echa, a o tym, jak fantastyczną grą była przekonać się mogłem dopiero gdy zupełnym przypadkiem trafiła do moich rąk będąc pełną wersją gry dołączoną d
o któregoś z tych piśmideł o grach.

Mimo tego, to właśnie Blizzard najbardziej kojarzył się (przynajmniej mnie) z RTSami. Ktoś rzucał hasło RTS, Hunter miał przed oczami wysyłanie orczych oddziałów statkami transportowymi na wyspy zamieszkiwane przez ludzi czy próbę odparcia ataku krwiożerczych Zergów. Noż cholera jasna, jak tak dalej pójdzie to nie tylko sięgnę po chusteczkę, ale znowu zainstaluje gloryfikowaną przeze mnie, drugą odsłonę Warcrafta. Rzecz jasna po ówczesnym przekopaniu całej gabloty z grami w poszukiwaniu odpowiedniej płyty.

Jednakże, odkładając na bok sentymenty chcę wam uświadomić – dochodząc tym samym do sedna sprawy – jak bardzo zmienił się na przestrzeni ostatnich lat rynek gier, a konkretnie strategii. „Zamieć” jakiś czas temu uraczyła nas pierwszym epizodem drugiej odsłony uwielbianego przez nas (i Koreańczyków) Starcrafta. Gra co prawda nie była ideałem jednak sam fakt, że tak uparcie dążyła do przypomnienia nam czym jest prawdziwy, wymagający używania hotkeyów RTS. I nie ważne jest to, że Blizzard zrobił perfidny skok na kasę rozdzielając tą wspaniałą grę na trzy, kupowane oddzielnie epizody. Nie liczy się też fakt, że na drugi, zarówno ja, jak i wygłodniali gracze czekają już od dawien dawna. Liczy się sam fakt – oni nam dali prawdziwego RTSa, z krwi i kości, takiego jakich już nie robią. „Oldskul” i słodycz wylewały się z SCII litrami, a my, niczym nakręcane na kluczyk zabawki, podskakiwaliśmy z radością i mordowaliśmy po latach przerwy kolejne mychy.

I to jest właśnie to co chce wam dzisiaj pokazać – pokażcie mi (oprócz Starcrafta) zapowiedź/premierę choć jednego, dużego RTSa na przestrzeni ostatnich, powiedzmy, kilku miesięcy. Nowy C&C dumnie określany mianem Generals 2? Odpada przez wzgląd na beznadziejny motyw biznesowy i całe to biadolenie o „braku trybu single-player”. Dajcie mi przykład porządnego RTSa z prawdziwą kampanią dla jednego gracza, z zamkniętymi mapami i akcją, która znowu zmusi mnie do rehabilitacji nadgarstka.

Szukam, szukam i niestety znaleźć nic nie mogę. Na tym polega cały problem. Nie wiem kto wpadł na pomysł, że gracze chcą (tylko i wyłącznie) coraz to bardziej zaawansowanych pozycji, ale zasługuje na ścięcie. Ja rozumiem, nowa Europa Universalis, czy kolejne Tropico to fajna sprawa. Dobrą strategią nie pogardzę, czy to będzie to turówka, czy stara szkoła pozycji ekonomicznych. Ale błagam was – oddajcie nam RTSy!

Zgadzacie się ze mną? A może chcecie mnie obrzucić pomidorami twierdząc, że racji nie mam? Piszcie śmiało na mojego maila, hunter(at)sztab.com, który znajdziecie też w metryczce, postaram się odpisać w miarę możliwości na wszystkie pytania. Serwis Stratega Subiektywnego chcę wykreować w założeniu interaktywnym kącikiem – przesyłajcie swoje opinie, propozycje tematów czy propozycje poprawy tego co uznaliście za słabe czytając to. Każdy mail się liczy, a ja mam nadzieję, że zdobyłem wasze zainteresowanie.

A za tydzień prawdopodobnie coś o wkradaniu się modelu Free2Play do gier strategicznych. Nowy epizod drugiej części space opery od Zamieci i wspominany wyżej C&C Generals 2 wręcz zachęcają do wtrącenia swoich trzech groszy w tym temacie. Zapraszam w kolejny poniedziałkowy wieczór!

Autor: Hunter
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
07.01.2014 | delux » Skorzenny nigdy nie był generałem majorem tylko po
16.06.2013 | Vodayo » Czysta matematyka i zapewne bliska prawdy. Słabośc
29.09.2012 | Podromca4321 » Dzięki nawet niewyobrażanie sobie jak mi to pomogł
17.04.2012 | Turel » Sejmitar: W wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co sza
17.04.2012 | Turel » Młot bojowy: Kafar nigdy nie miał zastosowania bo
więcej komentarzy dodaj komentarz
RECENZJE CZYTELNIKÓW
ILOŚĆ RECENZJI - ŚREDNIA OCENA - % więcej recenzji dodaj recenzję