LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Moja mikroojczyzna: Hokendorf-Klęskowo-Bukowe

Trudno sobie wyobrazić jak czuje się człowiek przesiedlony, wypędzony z danego obszaru, miejsca, rzeczywistości. Co się dzieje w jego umyśle i uczuciach, gdy zostaje usunięty z jego rodzinnej ziemi, środowiska. Miejsc, do których żywi trudno pojmowalny przez innych sentyment. Z takim człowiekiem nie tylko odchodzą jego wiara, przekonania, wartości, ale i specyfika danego miejsca. Ja tego nie doświadczyłem, ale moi dziadkowie, znajomi rodziny tak. Często te trudne decyzje są podejmowane w tragicznych sytuacjach wojny, zmian granicznych, decyzji w większości o aspektach globalnych gdzie generalnie jednostka może tylko stanąć i rozłożyć ręce z rozpaczą i żalem, zaakceptować nieunikniony bieg dziejów. Takie gwałtowne ruchy i przemiany dotykają całe państwa. Najboleśniejsze są dla społeczności silnie przywiązanych do miejsca lub ziemi. Dobrze nim zarządzających mających trwałą jednolitą tożsamość, religię. Zharmonizowaną przyszłość opartą na przeszłości. To właśnie dzieje Pomorza, doświadczenie Polaków, Niemców innych mniejszości narodowych po 1945 roku.
hokendorf-3616-1.jpg 1Spotkały się na ziemi Pomorza Zachodniego dwa pognębione i dumne narody gdzie jeden był ofiarą drugiego. Sprawca nieszczęścia: przegrany w wojnie żywioł niemiecki. Stał między nimi mur polskiego ale i niemieckiego usprawiedliwionego strachu, wrogości, wściekłości. Wzmacniany świadomością utraty Kresów przez Polaków i szabrownictwem Armii Czerwonej i band różnego autoramentu. Taki jest splot wydarzeń, który kształtował napływowe polskie społeczeństwo.
 
Dziś jeżdżąc po Szczecinie i jego obrzeżach mało kto zadaje sobie pytanie jak to miejsce wyglądało wcześniej, przed tymi tragicznymi zdarzeniami i czy coś pozostało. Propaganda PRL, ale też kryta zawiść, o której mówiłem, zrobiła swoje aby ludzie zapomnieli bądź co bądź o swoim dziedzictwie, nawet jeżeli nie jest jednorodne i zdaje się być konglomeratem złożonym i nader zagmatwanym. Tląca się nadal niechęć albo po jednej, albo drugiej strony, na szczęście dość szybko zanika pomimo zadr i teraźniejszych problemów.
 
Bardzo długo nie zdawałem sobie sprawy, że te betonowe prawobrzeżne bloki tworzące sypialnię Szczecina. Okolica, w której je postawiono, jeśli się poszuka dokładniej, kryje w sobie lokalną opowieść o pracowitości, mądrości ludności zamieszkujących granice dzisiejszej naszej lokalnej metropolii, jaką jest Szczecin. Są to rejony gdzie przynajmniej od ponad ośmiuset lat tętniło życie zgoła odmienne. Stwierdziłem, że warto by było przedstawić choć zarys tego dziedzictwa tak charakterystycznego, mieszczącego w sobie problemy i procesy globalne podane w mikroskali średniej wioski.
 
Najpierw przyjrzyjmy się czym dziś jest Klęskowo. To obszar na Prawobrzeżu, czyli za Mostem Długim. Odra jest tu umowną osią. Szczecin właściwy leży na lewym brzegu. Klęskowo przylega bezpośrednio do Puszczy Bukowej. Sytuuje się na południowy wschód od centrum miasta. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych na gruzach wsi czy dzielnicy klienckiej Szczecina pobudowano osiedla mieszkaniowe - Słoneczne i Bukowe. Sąsiadują z nimi Kijewo, Poduchy, Zdroje, Dąbie. Sadowi się blisko Wzgórz Bukowych. Przepływa lokalna rzeczka Rudzianka. Część zabudowy sprzed wojny choć w szczątkowej formie ostała się, a nawet przez wiele lat po wojnie pełniła swoje przedwojenne funkcje. Kilka domów ostatnio wyburzono w związku ze złym stanem technicznym i niebezpieczeństwem zawalenia na pobliską drogę wyjazdową. Przez ziemie związane z obszarem naszych zainteresowań przebiega autostrada A6. W pewnym sensie byliśmy do niedawna końcem Szczecina. Widnieje tam stary znak o tym informujący. Na dodatek na terenie znajduje się pętla autobusowa jako końcowy przystanek kilku linii pospiesznych. Osiedle Bukowe wraz z dawną zabudową Klęskowa liczy około 14 tysięcy mieszkańców. Istnieje wspólna rada osiedla. P
ierwotnie po wojnie do 1948 roku obszar ten przydzielony był administracyjnie do Gryfina, a nie Szczecina, który prawa uzyskał po tym terminie. Do praktycznie 1974 roku ta dzielnica Szczecina miała charakter rolniczy. Dopiero w 1978 ruszyły poważniejsze prace zmieniające charakter tej ziemi.
 
Jeżeli zagłębić się w przeszłość to prawdopodobnie pierwszą wzmianką o osadzie ludzkiej na tych terenach w piśmie jest dokument z pierwszej połowy XIII wieku, gdzie tenże wspomina o wsi Cedelin. Gwoli uściślenia spotkałem się z dwoma datami: 1226 i 1240 roku. Tą drugą podaje pan Łuczak w swojej książce o Hokendorfie i Klęskowie. Druga to 1226 r. uzyskana z Portalu Prawobrzeże.eu. Kolejną data, która wspomina osadę, to 1250 rok. Tam podana jest wzmianka o właścicielu mającym swoje własności przyległe do Podjuch. W 1260 roku wspomina o Scedelinie, który już w innym dokumencie datowanym na 1274 rok jest scedowany na zakon cysterski mający siedzibę w Kołbaczu. Dokument nazywa wieś Hoykendorp ze wcześniejszym właścicielem Jakubem Staffelede. Zakon nie poprzestał na tym. Odkupił czy najął ziemię szerokim promieniem wokół wioski. Jednym z powodów objęcia w posiadanie były dobre ziemie nadające się do uprawy. Prawdopodobnie przylegały one do Hokendorfu. Te przynależności możemy dziś sytuować na obszarach ulicy Struga, lotniska szybowców, po granicę z Kijewem wraz z przylegającymi lasami, których dziś nie ma z oczywistych względów. Zbudowano wtedy pierwszy młyn. Był napędzany wodą i przez kilkaset lat przywilejem zakonu, a potem prawem państwa było zwożenie przez okolicznych mieszkańców zboża. Miał on prawo pierwszeństwa w mileniu i zapewne wykupu.
 
Mamy problem z datacją kościoła. Nie wiadomo kiedy powstał i czy był pierwszy. Zapisek chyba najstarszy pochodzi z 1359 roku, a proboszczem był niejaki Henricus Brasen. Pierwotnie kościół nie posiadał ani wieży, ani jakoś mocno wyodrębnionego prezbiterium. Prawie przez 400 lat kościół był świątynią filialną Dąbia. Pod koniec XIX wieku nastąpiła inwentaryzacja, która potwierdziła istnienie kilku ciekawych pamiątek z czasów dawniejszych: dwóch kunsztownych kielichów gotyckich. Ciekawym doświadczeniem jest zapoznanie się z freskami, niestety mocno zniszczonymi przez ostatnią wojnę. Datuje się je na okres późnego średniowiecza. Odkryto je podczas prac konserwatorskich w 1937 roku. Sam je widziałem i można było wyróżnić zarys postaci.
 
Ponadto kościół wzbogacił się o wieżę w drugiej połowie siedemnastego wieku.Zainstalowano w kościele organy wysokiej klasy. Wybudowano również niezależnie od świątyni kaplicę. Tragedią dla większości zabudowy Hokendorfu była wojna i w 1945 roku został wspomniany kościół praktycznie zniszczony i całkowicie zrabowany. Polska społeczność z racji oczywistych przesłanek jakimi były nieprzhokendorf-3616-2.jpg 2ychylność władzy, stosunkowa mała liczba mieszkańców, słabość ekonomiczna, wreszcie niepewność czy rzeczywiście ziemie zachodnie pozostaną przy macierzy, nie podejmowała większych skutecznych wysiłków w sprawie odbudowania kościoła. Udało się dopiero to pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W 1979 roku oficjalnie poświecono kościół. Niemalże co nie doszło do tragedii, gdyż przynajmniej jedna osoba doznała uszczerbku podczas odbudowy, a blisko fundamentów kościoła znaleziono niewybuchy. Na szczęście z tymi problemami się uporano dość szybko.
 
Świątyni patronuje biskup Stanisław, który według tradycji katolickiej jest męczennikiem. Parafia stała się i jest jednym z centrów działalności nie tylko religijnej, a i społecznej oraz kulturowej. W latach transformacji pełniła też aktywną i potrzebną formę samopomocy parafialnej oraz placówki „Caritas”. Ta funkcja nadal istnieje, choć może już nie jest tak eksponowana. W ostatnich latach dobudowano duży kościół w związku z rosnącą społecznością wiernych. Podzielono też rejon na dwie parafie.
 
W 1791 roku zarządzono spis ludności, który stwierdził, że wieś zamieszkuje 491 osób. O zaradności mieszkańców świadczy fakt, że istniała już w tym czasie cegielnia, gospodarze komasujący przyległe grunty w znacznej wielkości farmy oraz posterunek leśniczego. Siedemdziesiąt lat później kolejny opis dokumentuje dodatkowo 82 domy, kościół z cmentarzem, szkołę, majątek rodziny Dohrn, trzy młyny, w tym jeden papierniczy, drogę z kostki brukowej plus na obrzeżach gospodę. Ciekawostką jest to, że zachowała się część drogi prowadząca do jeszcze niemieckiego Klęskowa i można ją zobaczyć na przystanku autobusu linii 84. Mączna, droga poniżej dzisiejszego Osiedla Bukowego, bardzo długo była niereperowana i kawałki starej wewnętrznej drogi było jeszcze widać.
 
Końcówka wieku XIX to okres doprowadzenia kolei do Zdrojów i jej rozbudowy; następuje znacznie ściślejsze powiązanie osiedla z miastem i niewątpliwie wieś znajduje się w fazie wzmożonego rozwoju, o czym świadczy spis ludności z 1900 roku, który ujawnia, że obszar nas interesujący zamieszkuje 1500 osób. Na dodatek pobliskie wioski scalają się powoli zabudową z Hokendorfem i tworzą zaczątek przedmieść Szczecina. Wreszcie tuż przed wojną powstał projekt Wielkiego Szczecina, a do Hokendorf kursował podmiejski autobus o literze porządkowej „H”.
 
Oprócz rozwoju urbanistycznego i gospodarczego zaistniało moje przedmieście szerzej jako kurort i centrum społeczne. Silne było Towarzystwo Przyjaciół Puszczy Bukowej, którego centrum wypadowym była leśniczówka. Ludność zrzeszała się w towarzystwach gimnastycznych. Były co ciekawe dwa takie. Jeden promowany przez państwo, drugi komunistyczny, w ramach Niemiec hitlerowskich zlikwidowany.

skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz