LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Nepal - rewolucja w Himalajach

Jak pisał magazyn „TIME”, są pragmatykami. I podoba im się chiński model rozwoju – czyli ostry kapitalizm. Dotychczas byli radykalni, ale dość rozsądni. „Nikt nie wierzył, że będzie republika, jak zaczynaliśmy wojnę. Teraz mówimy: będą cuda gospodarcze” – zapewnia Prachanda, kiedyś nauczyciel, potem lider partyzantów, dziś polityk…

W kwietniu 2008 r. maoiści podjęli rozmowy z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych. „Zwróciliśmy się do administracji amerykańskiej o wykreślenie naszej partii z listy ugrupowań terrorystycznych. Chcemy ustanowić więzi ze Stanami Zjednoczonymi” – poinformował w Kathmandu Chandra Prakash Gajurel, członek komitetu centralnego partii maoistowskiej, a jednocześnie szef biura zagranicznego tego ugrupowania. Po wygraniu kwietniowych wyborów i wejściu przed dwoma laty na oficjalną scenę polityczną Nepalu maoiści chcą zyskać wsparcie wspólnoty międzynarodowej, w tym Stanów Zjednoczonych, dla swych planów zreformowania Nepalu. Maoiści wiedzą, że bez pomocy zagranicznej trudno im będzie podnieść poziom życia w kraju. Walka z biedą oraz likwidacja systemu feudalnego były głównymi hasłami maoistowskiej kampanii wyborczej. Przebywający w okresie wyborów w Nepalu były prezydent amerykański Jimmy Carter wyjaśniał, że o ile maoiści powstrzymają się od aktów przemocy oraz będą przestrzegać zasad demokracji, to USA z pewnością uznają ich za partnera rozmów.

Tymczasem państwowa komisja wyborcza Nepalu podała 25 kwietnia 2008 r. ostateczne oficjalne wyniki wyborów. Wygrali maoiści, ale wbrew przewidywaniom nie udało im się zdobyć bezwzględnej większości i będą musieli podzielić się władzą. Maoiści zdobyli 36 proc. głosów, co oznacza 220 mandatów w liczącym 601 deputowanych parlamencie. Dwie kolejne partie, to Kongres Nepalski i Zjednoczona Komunistyczna Partia Nepalu (marksistowsko–leninowska), które uzyskały kolejno po 110 i 103 mandaty. Partie popierające monarchię poniosły dotkliwą porażkę, ale będą mieć po kilku swoich deputowanych. (Komunistyczna Partia Nepalu (Zjednoczenie Marksistowsko–Leninowskie) została założona w 1990 r. poprzez połączenie Komunistycznej Partii Nepalu (marksistowskiej) z Komunistyczną Partią Nepalu (marksistowsko–leninowską). Sekretarzem generalnym partii jest Madhav Kumar Nepal, ur. w 1953 r. Nepal wcześniej pełnił funkcję wicepremiera w mniejszościowym rządzie komunistów, był również liderem opozycji w Zgromadzeniu Narodowym. W czasie wojny domowej w Nepalu opowiadał się za zakończeniem walk za pomocą rozmów).

Ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów towarzyszył zarówno entuzjazm, jak i ni
epewność. Partie nerwowo zastanawiają się nad wejściem do koalicji rządzącej, a Nepalczycy świętują odejście króla, dla którego wyniki są ostatecznym potwierdzeniem, że jego czas się skończył. Monarcha jak na razie zaprzecza, że będzie się starał o status uchodźcy w Indiach. Maoistów czeka teraz długotrwały proces tworzenia koalicji. Mają niewiele opcji do wyboru. Do tworzenia rządu zaproszą zapewne wszystkie partie, ale realnie liczą się trzy z nich: Kongres Nepalski, komuniści i partia reprezentująca ludność Taraju – regionu przy granicy z Indiami.

Wyniki są największym zaskoczeniem nie dla maoistów, ale dla Kongresu Nepalskiego, najstarszej partii opozycyjnej. Kongres był mocno wspierany przez społeczność międzynarodową, która bała się wygranej sił lewicowych i gwałtownych zmian w kraju. Przywództwo partii jeszcze nie zdecydowało, czy wejdzie do rządu tworzonego przez maoistów, a jej członkowie są podzieleni. Pewne jest natomiast, że maoiści będą musieli zabiegać o przychylność deputowanych Kongresu, żeby przegłosować przyjęcie nowej konstytucji, do czego potrzeba większości 2/3 głosów. Duże partie zaskoczone przegraną w niedawnych wyborach zaproponowały szeroką koalicję i podział najważniejszych stanowisk w państwie między wszystkie ugrupowania. Maoiści, którzy wygrali, oskarżają przeciwników o zdradę narodu.

„Naleganie Kongresu Nepalskiego, aby to on stał na czele rządu, to znieważanie woli narodu” – stwierdził lider maoistów w odpowiedzi na wypowiedź przegranych partii, że „wynik wyborów pokazał potrzebę konsensusu, współpracy i jedności”. Wielokrotnie podkreślał, że rezultat wyborczy jest odzwierciedleniem woli ludu, którego maoiści nie zamierzają zdradzić. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż ideologia komunistyczna znalazła podatny grunt w najbiedniejszych, górskich regionach kraju już w latach 70–tych XX wieku. Komunistyczna rebelia w Nepalu kosztowała życie ponad 13 tysięcy ludzi. Reporterka „New York Timesa”, która podczas powstania odwiedziła oddziały maoistów w buszu, pisała o wychudłych chłopcach w klapkach zamiast wojskowych butów, których rewolucja rekrutowała przaśną komunistyczną propagandą przeprowadzaną w wiejskich szkołach. Ale Prachanda przekonuje, że wojna była potrzebna, bo dzięki niej Nepal otwiera nową kartę swojej historii, a dla Indii stanie się niedługo przykładem skutecznej rozprawy z anachronizmem, jakim jest państwo zbyt mocno zakorzenione w hinduskiej tradycji. Podczas kampanii wyborczej maoiści nosili sztandary z podobizną Stalina. Prachanda złagodził jednak swoją retorykę, gdy przypadła mu rola architekta koalicji rządowej.

skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz