LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Nepal - rewolucja w Himalajach

Główne partie polityczne w Nepalu potępiły odwołanie rządu i bezterminowe odłożenie wyborów przez króla Gyanendrę. Politycy nepalscy zarzucają mu jednak teraz jawne pogwałcenie ustawy zasadniczej i bezprawne przechwycenie władzy. Zdymisjonowany premier Sher Bahadur Deuba powiedział, że nie wie, co kierowało królem. Odwołany premier nosił się z zamiarem odłożenia wyborów do listopada przyszłego roku w związku z wojną domową. Król Gyanendra twierdzi, że odwołując rząd broni demokracji. Wprowadzenie stanu wyjątkowego król tłumaczył również koniecznością rozprawienia się z maoistami. Tym pociągnięciem król popularności nie zyskał, ataki maoistów się nasiliły, partie polityczne zaczęły konspirować.

W kwietniu 2005 r. około kilkuset Nepalczyków zginęło podczas ostatnich walk między partyzantką maoistyczną a oddziałami rządowymi.

Po zamachu stanu Indie i Wielka Brytania zawiesiły pomoc wojskową dla Nepalu. USA nie zrobiły tego wyraźnie, stwierdzając, że dostawy pomocy wojskowej będą badane w każdym konkretnym przypadku. Brad Adams, Dyrektor HRW w Azji powiedział, że „zniesienie stanu wyjątkowego może być ruchem taktycznym mającym na celu przekonanie Indii do wznowienia pomocy wojskowej. Bez konkretnych i bezpośrednich działań króla Gyanendry, bez natychmiastowego przywrócenia pełnej demokracji i rządów konstytucyjnych może to być tylko cyniczna próba przekonania Indii i innych państw, jak USA do wznowienia dostaw pomocy wojskowej”.

Wprawdzie stan wyjątkowy został odwołany w kwietniu 2005 r., ale niewiele się zmieniło. Mimo zniesienia stanu wyjątkowego prawie w tym samym czasie opublikowano zarządzenie władz dystryktu Katmandu zabraniające publicznych zebrań, spotkań lub jakichkolwiek protestów w miejscach publicznych i na publicznych drogach. Również lokalni urzędnicy otrzymali uprawnienie do interweniowania w tzw. „programy polityczne” obejmujące więcej niż dwie osoby. Nadal obowiązuje rozporządzenie dotyczące działalności terrorystycznej i wywrotowej (TADO) z bardzo surowymi przepisami, np. umożliwiają one zatrzymanie w całkowitej izolacji przez okres aż do roku.

W sierpniu 2005 r. ponownie kilkaset osób zginęło w wyniku ataku nepalskich maoistowskich rebeliantów na wojska rządowe. Według gazety Himalayan Times, 1400 rebeliantów zaatakowało obóz wojsk rządowych na zachodzie kraju. Nepalskie media mówiły o najkrwawszym ataku maoistów od czasu przejęcia władzy przez króla Gyanendrę. Od końca sierpnia 2005 r., kiedy zniesiono stan wyjątkowy, walki nasiliły się. Partyzanci atakują odległe posterunki policji i ośrodki administracyjne. Król Gyanendra zaczął nosić się z zamiarem podjęcia kontaktów z partyzantami i wciągnięcia komunistów do normalnego procesu politycznego. We wrześniu 2005 r., po serii klęsk w bitwach, maoiści ogłosili jednostronny rozejm (by leczyć rany). Wojsko rozejm odrzuciło, ale panował względny spokój. Niespodziewanie 2 stycznia 2006 r. maoiści zerwali rozejm i przystąpili do ataków
w wielu regionach kraju, co pociągnęło za sobą śmierć setek ludzi. Prachandra zapowiedział „zniszczenie armii”.

Zaniepokojenie sytuacją w Nepalu wyraziły już UE, ONZ, Wielka Brytania, USA, Japonia i Indie. Przewodniczący misji ONZ w Nepalu alarmuje, że prawa dziecka nie są tam przestrzegane. Dzieci nie mają zagwarantowanego dostępu do szkoły i są często wciągane są w konflikty dorosłych. Odnotowano przypadki brutalnego przymuszania nieletnich do walki w oddziałach maoistowskich. Co gorsza, działaniom tym miało towarzyszyć tzw. pranie mózgu, próba przeciągnięcia na swoją stronę konfliktu politycznego. Przywódcy maoistów twierdzą, że zaprzestali już takich praktyk. Tymczasem są dowody na wykorzystywanie dzieci w charakterze wywiadowców przez Królewską Armię Nepalską.

W lutym 2006 r. nie udało się przeprowadzić wyborów do władz lokalnych – po tym jak maoiści zapowiedzieli, że każdy kto pójdzie do wyborów zostanie zastrzelony, prawie nikt nie poszedł głosować, a kandydaci próbowali wykreślić się z list wyborczych. W rozpoczętym w Nepalu 6 kwietnia 2006 r. strajku generalnym, żądającym wprowadzenia demokracji i ustąpienia króla, aresztowano 300 osób. W buncie przeciwko godzinie policyjnej, protestujący wychodzili na ulicę codziennie. W odwecie armia zaatakowała używając gumowych pocisków i broni ostrej – powodując tysiące rannych i od kilkunastu do kilkudziesięciu zabitych. Represje nie są skuteczne – wydają się doprowadzać do przyłączenia się nowych sił do walki. Sąsiednie państwa i Stany Zjednoczone obawiają się, że bezkompromisowość króla doprowadzi do rewolucji obalającej monarchię, w której maoistowscy rebelianci kontrolujący większość kraju odegrają ważną rolę.

Król Gyanendra, w wyniku nasilających się protestów, rozpoczął restytucję parlamentaryzmu. Został zmuszony do oddania władzy partiom, a te pozbawiły go prawie wszystkich uprawnień. Sojusz Siedmiu partii opozycyjnych odwołał protesty w dniu 25 kwietnia, po trzech tygodniach strajku generalnego. Zapowiedziano wybory do specjalnego Zgromadzenia, które ma sporządzić nową konstytucję ograniczającą władzę króla. Oczywiście, to wszystko zostało wywalczone przez strajki i heroiczne protesty uliczne. Jednak niezależnie od wyników wyborów wojsko i król pozostaną na swoim miejscu. Armia pozostanie odpowiedzialna tylko przed królem. USA i Indie mocno naciskają na opozycję, by pozostawiła króla na tronie. Z kolei maoistowscy rebelianci, którzy kontrolują ogromną część kraju potępili Sojusz Siedmiu za jego kompromis z królem. Jednak 27 kwietnia ogłosili trzymiesięczne przerwanie ognia, w odpowiedzi na wezwania nowego premiera Girija Prasad Koirala. Reżim gra na zwłokę – ma nadzieję, że wybory pozwolą mu odzyskać siły. Jest w tym zagrożenie. W nadchodzących miesiącach stara władza królewska będzie współżyła z nowym ruchem rewolucyjnym. Tymczasem w rewolucjach albo nowe pokonuje stare albo stary porządek triumfuje i przeprowadza krwawy odwet…

skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz