LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Nepal - rewolucja w Himalajach


W 2003 r. strona rządowa zmęczona walkami, podpisała w końcu zawieszenie broni z maoistowską partyzantką, rozpoczęto również rozmowy pokojowe mające zakończyć wojnę domową. Jednakże rozmowy pokojowe upadły już w sierpniu 2003 r., gdy rebelianci uznali, że władze Nepalu nie spełnią ich żądań. Aby zmusić władze do ustępstw politycznych, w sierpniu 2004 r. maoistowscy partyzanci zablokowali stolicę Nepalu. Maoiści zażądali uwolnienia swych więźniów oraz śledztwa w sprawie zabitych przez siły bezpieczeństwa towarzyszy. Dwie główne autostrady prowadzące do półtoramilionowego Katmandu są prawie całkowicie puste. Kierowcy ciężarówek dowożących zaopatrzenie i żywność do stolicy boją się wyruszać w trasę. Maoiści oświadczyli, że będą strzelać do wszystkich pojazdów wjeżdżających i wyjeżdżających z miasta. Rebelianci poinformowali również o egzekucji dziennikarza i działacza organizacji obrony praw człowieka, Dekendra Raj Thapa oskarżonego przez nich o szpiegostwo. Zagrozili, że zabiją kolejnych dziewięciu krytykujących ich dziennikarzy.

Sytuacja ludności cywilnej w kraju objętym wojną domową stawała się coraz cięższa. „Ludność cywilna na terenach objętych wojną domową w Nepalu jest mordowana, uprowadzana oraz torturowana zarówno przez siły rządowe, jak i maoistowskich rebeliantów” – stwierdzała organizacja Human Rights Watch (HRW) w raporcie z 7 października 2004 r. Raport obrazuje wybory, przed jakimi staje ludność z terenów objętych działaniami zbrojnymi. Odmowa udzielenia schronienia rebeliantom naraża chłopów na ryzyko ze strony bezwzględnych maoistów, natomiast dostarczenie takiej pomocy wywołuje represje państwowych sił bezpieczeństwa. „Ani rząd, ani maoiści nie są zainteresowani ochroną ludności cywilnej podczas wojny” – powiedział Brad Adams, dyrektor wykonawczy azjatyckiego oddziału HRW. „Jeśli którakolwiek ze stron chce być uznawana za prawowitą władzę w Nepalu i zyskać uznanie międzynarodowej społeczności, ataki na cywilów muszą zostać zakończone”.

Obie strony stosują regularne zastraszanie oraz nadużycia. Maoiści nałożyli „podatek” na chłopów, a rząd próbuje odciąć przeciwnikom dostęp do pożywienia oraz schronienia we wsiach. Wielu żołnierzy wykorzystuje dane im przez dowódców upoważnienia na wyzysk oraz szantaż. Dzieci wykorzystywane są jako posłańcy, kucharze oraz tragarze, co stoi w sprzeczności z międzynarodowymi postanowieniami dotyczącymi nieletnich w konfliktach zbrojnych. Zarówno rząd nepalski, jak i maoiści składali liczne deklaracje dotyczące praw człowieka, jednak w praktyce są one ignorowane. Obie strony przystały na pomysł powołania organizacji mającej koordynować działalność bezstronnych obserwatorów oraz zezwalającej Narodowej Komisji Praw Człowieka na prowadzenie niezależnych śledztw na terenie objętym jej kontrolą. Porozumienie pozostaje jednak nie podpisane. „Zamiast nieustannie usprawiedliwiać swoich żołnierzy, rząd nepalski powinien wreszcie wziąć odpowied
zialność za ich działania”
– mówi Adams. „Kraje, które wspierają siły zbrojne Nepalu, muszą skłonić władze do przeprowadzenia śledztw w przypadkach łamania praw człowieka oraz ukarania winnych”.

Choć rebelianci, którzy opierają swoją ideologię na maoistowskiej interpretacji marksizmu i stosują taktykę wojny partyzanckiej Mao Zedonga, nazywają się „maoistami”, okazali się również poważnym problemem dla Chińskiej Republiki Ludowej, usiłującej od lat utrzymywać dobre stosunki z Nepalem. Rządy obu państw próbują prowadzić politykę symbiozy. Katmandu liczy na zrównoważenie przewagi Indii, natomiast Pekin systematycznie finansuje prestiżowe, infrastrukturalne projekty w Nepalu i coraz skuteczniej, zabiega o ścisłe kontrolowanie politycznych poczynań tybetańskiej społeczności emigracyjnej w tym kraju. Chiny wielokrotnie potępiały maoistów i zapewniały władze Nepalu o poparciu dla stłumienia rebelii. „Chiny uważają powstańców za elementy antyrządowe” – oświadczył w 2002 r. ambasador Chin w Nepalu Wu Congyong. – „Nigdy nie nazywaliśmy ich maoistami. Ludzie ci wykorzystują imię przewodniczącego Mao i wizerunek wielkiego przywódcy Chin. Co więcej, może to służyć za pretekst do wywoływania problemów międzynarodowym siłom antychińskim”.

Na początku 2005 r. król Gyanendra wprowadził w Nepalu dalsze obostrzenia i doprowadził w praktyce do powstania władzy absolutnej. Ich następstwem była także fala wzmożonej kontroli oraz aresztowań w kraju. Krok ten nie przyniósł jednak zakończenia konfliktu zbrojnego. Niespodziewanie 1 lutego 2005 r. król i nepalska armia przejęli władzę w Nepalu i rozpoczęli kampanię bezprawnych aresztowań, cenzury i powszechnych represji, co spotkało się z negatywnym przyjęciem zarówno przez opozycję w Nepalu, jak i na arenie międzynarodowej. Król ogłosił stan wyjątkowy w całym państwie, zdymisjonował rząd i zawiesił podstawowe prawa konstytucyjne, takie jak: wolność zrzeszania się, wolność słowa, prawo do informacji i prywatności, prawo własności i zakaz bezprawnego pozbawiania wolności. Uwięził czołowych przywódców opozycji. Konstytucja Nepalu nie zezwala na zaskarżenie decyzji króla do sądu, więc ludność pozostała na łasce armii, która była już dobrze znana z poważnych naruszeń praw człowieka. Mimo, że informacje docierające z okolic Katmandu, stolicy Nepalu, były ograniczone z powodu odcięcia telefonu i usług internetowych, uważa się, że przynajmniej 150 przywódców politycznych i studentów–aktywistów zostało bezprawnie zatrzymanych lub umieszczonych w areszcie domowym. Król nałożył dotkliwe ograniczenia na wszystkie formy publicznego wyrażania poglądów. Zabronił drukowania, przedstawiania w radio, telewizji i w internecie opinii, które krytykowałyby służby bezpieczeństwa. Ograniczenia i niebezpieczeństwa, w obliczu których stoją obrońcy praw człowieka i dziennikarze sprawiają, że niezależne monitorowanie działań rządu i sił bezpieczeństwa jest niemożliwe.

skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz