LOGOWANIE
Zarejestruj sie

Cudowna Broń Hitlera

Cudowna broń Hitlera

Jedną z zagadek II wojny światowej jest Wunderwaffe. Cudowna broń, która pozwoliłaby Niemcom wygrać wojnę. Czy Hitler taką broń posiadał? Czy miał plan jej użycia? Czy wreszcie możliwości produkcyjne III Rzeszy, zwłaszcza w ostatnim okresie wojny, pozwalały na wyprodukowanie takiej broni? Jak potoczyłyby się wydarzenia, gdyby wojna przedłużyła się o rok?

Są to pytania, na które do dziś brakuje jednoznacznej odpowiedzi. Sama bowiem definicja Wunderwaffe podana przez Kopalińskiego w Słowniku Wyrazów Obcych i Zwrotów Obcojęzycznych jest niepełna i moim zdaniem błędna. Władysław Kopaliński pod tym pojęciem rozumie rakiety V-1 i V-2. Tyle że nawet niemiecka propaganda tych rakiet za takową broń nie uznawała, Goebbels używał raczej terminu „broń odwetowa” i z takim rozumieniem należy się zgodzić. Te rakiety nie mogły bowiem rzucić Aliantów na kolana. Mimo zasięgu (ponad 300 km), olbrzymiego ładunku wybuchowego (1 tona materiału wybuchowego) i prędkości (zwłaszcza V2, na którą Alianci nie mieli sposobu skutecznej walki) nie była to broń zdolna wygrać wojnę. Mogła raczej służyć do terroryzowania Aliantów, ale do niczego więcej. Takiego charakteru nie miała również V-3 czyli olbrzymie działo kal. 150 mm, z którego miano ostrzeliwać Londyn. Działo to było jednym z ambitniejszych projektów powstałych z inspiracji Hitlera. Prototyp owego testowano w Zalesiu koło Międzyzdrojów. Rozpoczęto nawet budowę olbrzymiego bunkra, w którym miało ono być umieszczone. Prace posuwały się jednak bardzo powoli z uwagi na olbrzymie problemy konstrukcyjne. W 1944 r. okazało się jednak, że realizacja projektu jest niemożliwa ze względu na utratę terenów okupowanej do tej pory Francji.

Moim zdaniem pod pojęciem broni odwetowej kryje się również większość nowoczesnych, zaprojektowanych zwłaszcza pod koniec wojny, konstrukcji lotniczych. Konstrukcje te, będąc dziełem genialnych konstruktorów opracowanym w trudnych czasach, zmierzały do tego, by stworzyć samolot, który będzie tak nowoczesny, że pozwoli odzyskać utraconą w 1943 r. przewagę powietrzną Luftwaffe a na dodatek produkować się masowo z dostępnych materiałów i możliwie najtańszym kosztem. Tu tkwi tajemnica takich konstrukcji jak: Bachem Ba-349, Heinkel He-280, He-163 Salamander. Z drugiej strony ci sami konstruktorzy wprowadzili szereg konstrukcji, których rozwiązania technologiczne wyznaczyły rozwój lotnictwa na wiele lat po wojnie (Ta-152, Arado Ar-234, Me-262, Me-163, Horten- HXVIII). Faktem powszechnie znanym jest również, że to konstruktorzy niemieccy wprowadzili rozwiązania takie jak: koncepcja latającego skrzydła, samoloty napędzane silnikami rakietowymi i odrzutowymi. Konstrukcją wprowadzającą lotnictwo w erę samolotów naddźwiękowych był DFS 436, którego prototyp zdobyli Rosjanie i przy pomocy znajdujących się w niewoli konstruktorów w 1946 r. przeprowadzili udaną próbę przekroczenia bariery dźwięku. Niemniej konstrukcje te dalekie od ideału, tworzone w czasach trudnych, w możliwie największym pośpiechu i z najbardziej zaskakujących materiałów ( drewno, łączenie przy pomocy klejów stolarskich, paliwo rakietowe częściowo uzyskiwane z materiałów organicznych) były rozwiązaniami nowoczesnymi, ale nie nadającymi się w żaden sposób objąć pojęciem Wunderwaffe, bowiem przy nieustannych nalotach Aliantów na niemieckie fabryki możliwości przemysłu zostały mocno ograniczone a przeniesienie produkcji do podziemnych fabryk i rozproszenie produkcji mogło tylko w niewielkim stopniu zrekompensować braki sprzętowe armii niemieckiej. Spadająca produkcja borykała się również z problemem braku surowców i wykwalifikowanej siły roboczej. Ten pierwszy problem rozwiązywano metodami zastępczymi, dającymi tymczasowe efekty, ten drugi zmuszając więźniów do pracy przymusowej. Ale produkcja frontowa nie mogła również dostarczyć nowoczesnego uzbrojenia w ilości stosownej do potrzeb. Przy ówczesnej sytuacji w jakiej armia niemiecka się znajdowała nie zapewniłaby również zwycięstwa.

Wbrew planom OKW i Hitlera wojna na dwa a właściwie trzy fronty (zachodni, włoski i rosyjski) zmuszała do rozproszenia sił i co najwyżej do powstrzymywania i to możliwie najdłużej marszu Aliantów. Stąd też za takie konstrukcje służące do tego właśnie celu należy uznać z pełną odpowiedzialnością. Hitler wiedział bowiem, że jeśli chce pokonać Aliantów, to nie może prowadzić wojny na dwa fronty. Należało więc najpierw Anglików i Amerykanów zepchnąć do morza a później zająć się Rosjanami. Ci trzej sojusznicy razem byli zbyt potężni ale każdy z osobna możliwy do pokonania. Aby jednak tego dokonać należało ograniczyć produkcję wojenną USA i przede wszystkim przerwać szlaki zaopatrzeniowe. Musiało to w konsekwencji doprowadzić do wcielenia w życie strategii wojny globalnej. Tylko wtedy Wehrmacht mógł myśleć o atakowaniu dotychczas praktycznie w niewielkim stopniu zagrożonego zaplecza przemysłowego koalicji a w konsekwencji myśleć o odniesieniu zwycięstwa nad uzbrojonym w gorszą - co nie ulega według mnie żadnej wątpliwości - broń przeciwnikiem. I właśnie w tym planie należy upatrywać tajemnic Wunderwaffe, broni mogącej rzucić Aliantów na kolana. Tak więc czy hitlerowska armia posiadała takie konstrukcje? Odpowiedź może być jednoznaczna. Jeśli chodzi o te wdrożone do produkcji seryjnej z powodu braku czasu nie. Jeśli zaś chodzi o prototypy i projekty na pewno tak. Czy zaś mogły być uzbrojone tak, by zdać przeciwnikowi decydujący cios? Również śmiem twierdzić, że tak. Konstruktorom niemieckim brakło bowiem tylko jednego-dwóch lat by ich projekty zostały urzeczywistnione.

Cudowna broń Hitlera

| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | następna >>
skomentuj
KOMENTARZE NA TEMAT GRY
więcej komentarzy dodaj komentarz